Koniec pewnej epoki w Hollywood. Robert Duvall nie żyje. Legendarny "konsylier" odszedł w wieku 95 lat. Żona opublikowała rozdzierające oświadczenie

Koniec pewnej epoki w Hollywood. Robert Duvall nie żyje. Legendarny "konsylier" odszedł w wieku 95 lat. Żona opublikowała rozdzierające oświadczenie

Koniec pewnej epoki w Hollywood. Robert Duvall nie żyje. Legendarny "konsylier" odszedł w wieku 95 lat. Żona opublikowała rozdzierające oświadczenie

AKPA

Świat filmu wstrzymał oddech, a Hollywood okryło się żałobą. Wczoraj, 15 lutego 2026 roku, odszedł Robert Duvall — gigant kina, niezapomniany Tom Hagen z "Ojca chrzestnego" i charyzmatyczny podpułkownik Kilgore z "Czasu apokalipsy". Aktor, który zaledwie w zeszłym miesiącu świętował swoje 95. urodziny, pozostawił po sobie pustkę, której nie sposób wypełnić. O śmierci artysty poinformowała jego żona, Luciana, w słowach, które łamią serce: "Dla świata był laureatem Oscara... dla mnie był po prostu wszystkim".

Reklama

Robert Duvall nie żyje. Żona przekazała bolesną wiadomość

Legendarny aktor zmarł tak, jak żył — na własnych warunkach: spokojnie, w swoim domu, z dala od szpitalnego zgiełku. W ostatnich chwilach towarzyszyła mu rodzina i przyjaciele. Luciana Pedraza, żona aktora, opublikowała oficjalne oświadczenie, które rzuca nowe światło na to, jakim człowiekiem był Duvall poza blaskiem fleszy. To nie był tylko aktor, to był człowiek kochający życie.

Wczoraj pożegnaliśmy mojego ukochanego męża, drogiego przyjaciela i jednego z najwybitniejszych aktorów naszych czasów. Bob odszedł spokojnie w domu, otoczony miłością i troską. Dla świata był laureatem Oscara, reżyserem i gawędziarzem. Dla mnie był po prostu wszystkim. Jego pasja do rzemiosła dorównywała jedynie głębokiej miłości do postaci, wspaniałych posiłków i bycia w centrum uwagi [...]

W dalszej części oświadczenia Luciana podziękowała fanom za lata wsparcia: "W ten sposób pozostawił nam wszystkim coś trwałego i niezapomnianego".

Robert Duvall obejmuję kobietę, czarno-białe zdjęcie Opowieść podręcznej, Handmaid's Tale, The, dramat SF, Niemcy/USA 1990, reż. Volker Schlöndorff, Aidan Quinn, Blair Struble, David Dukes, Faye Dunaway, Natasha Richardson, Robert Duvall, scena z: Robert Duvall, fot. AKPA

"Uwielbiam zapach napalmu o poranku". Role, które zmieniły historię kina

Robert Duvall to definicja kina amerykańskiego. Jego kariera trwała ponad sześć dekad, a każda rola była majstersztykiem. Jako Tom Hagen w "Ojcu chrzestnym" był chłodnym głosem rozsądku w brutalnym świecie mafii, a jego kreacja przeszła do absolutnej legendy. Z kolei jako podpułkownik Bill Kilgore w "Czasie apokalipsy" wypowiedział słowa o zapachu napalmu o poranku, które na zawsze weszły do kanonu popkultury.

W 1984 roku Akademia Filmowa w końcu go doceniła. Robert Duvall odebrał Oscara za wybitną rolę w filmie "Czułe miejsca" ("Tender Mercies"), gdzie wcielił się w postać upadłego piosenkarza country, samemu wykonując piosenki. Łącznie był nominowany do Oscara aż siedem razy.

Choć kojarzymy go z brutalnymi pułkownikami i mafijnymi prawnikami, Duvall sam o sobie mówił, że serce zostawił w zupełnie innym gatunku...

Honorowy Strażnik Teksasu i duma z "Lonesome Dove"

To nie Oscar był dla niego najważniejszy. Duvall wielokrotnie podkreślał, że rolą jego życia, z której jest najbardziej dumny, była postać Augustusa McCrae w miniserialu "Na południe od Brazos" ("Lonesome Dove"). Traktował ten western jak swoje największe dziedzictwo. Jego miłość do Teksasu i wiarygodność na ekranie została doceniona nie tylko przez krytyków. Hank Whitman, szef słynnej formacji, mianował go honorowym Strażnikiem Teksasu. Duvall mawiał, że western to dla Amerykanów to samo, co Szekspir dla Anglików.

Robert Ducall z kamerą na planie scena z: Robert Duvall SK: fot. AKPA

Robert Duvall o Polakach: „To wy uratowaliście Europę”

Niewiele osób wie, że ten gigant Hollywood miał ogromny szacunek do polskiej historii. Robert Duvall fascynował się historią wojskowości i wprost zachwycał się polską husarią. Doskonale wiedział, jak wielką rolę odegrali Polacy w historii Europy.

Jedną z najlepszych kawalerii na świecie była polska kawaleria w XVII wieku. Ona wtedy pokonała Muzułmanów w Austrii, a Francuzi ich wtedy poparli. To wy uratowaliście Europę. Muszę się wybrać do Polski. Rycerze na koniach ze skrzydłami! To było fantastyczne. Zmietliście Muzułmanów w proch. No i pierwsi wyzwoliliście się spod tej komunistycznej parasolki. Cenię za to Polaków

Jego pasja do innych kultur nie kończyła się na historii. Duvall był wielkim miłośnikiem tanga i regularnie podróżował do Argentyny, ojczyzny swojej żony, by oddawać się tańcu i lokalnej kulturze.

Robert Duvall i John Travolta Fenomen, Phenomenon, komediodramat, USA 1996, reż. Jon Turteltaub, scena z: John Travolta, Robert Duvall, fot. AKPA

Zamiast na wojnę, trafił na pocztę i do Hollywood

Losy Duvalla mogły potoczyć się zupełnie inaczej. Urodził się w rodzinie wojskowej i sam chciał iść w ślady ojca admirała. Jednak to rodzice pchnęli go w stronę sceny, co paradoksalnie uratowało mu życie przed wysłaniem na front koreański. "Uratowali mi skórę" — wspominał po latach.

Trafił do Nowego Jorku, gdzie dzielił małe mieszkanie z... Gene’em Hackmanem i Dustinem Hoffmanem. Cała trójka klepała biedę, zanim stała się legendami kina. Co ciekawe, zanim Duvall zadebiutował jako Boo Radley w "Zabić drozda", pracował na poczcie i – jak sam przyznawał – praca ta tak mu się podobała, że rozważał zostanie tam na stałe. Na szczęście Hollywood miało wobec niego inne plany.

Odszedł wielki mistrz, który pokazał nam, że aktorstwo to nie udawanie, ale poszukiwanie prawdy — nawet jeśli trwa to tylko ułamek sekundy.

 

Koniec pewnej epoki w Hollywood. Robert Duvall nie żyje. Legendarny "konsylier" odszedł w wieku 95 lat. Żona opublikowała rozdzierające oświadczenie
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama