Miliony Polaków kojarzą go z szerokim uśmiechem Jędruli i przekomarzaniem się z serialową Alutką. Rzeczywistość za kulisami wyglądała jednak zupełnie inaczej. Tomasz Dedek przez lata w ciszy przechodził przez onkologiczne piekło, ukrywając prawdę przed mediami. Aktor właśnie przerwał milczenie.
Tomasz Dedek usłyszał przerażającą diagnozę. "8 lat temu przytrafił mi się rak"
Osiem lat temu rutynowe badania przyniosły wiadomość, której nikt się nie spodziewał. Nowotwór wykryto u aktora zupełnie przez przypadek. Diagnoza była jednoznaczna: rak prostaty. Tomasz Dedek nie szukał alternatywnych metod, lecz natychmiast zaufał medycynie akademickiej. Przeszedł pełny cykl leczenia – od chemioterapii po naświetlania.
To był przypadek. 8 lat temu przytrafił mi się rak prostaty, przeszedłem wszystkie etapy leczenia, od chemioterapii, naświetlań… cały czas jestem pod opieką lekarzy i monitorujemy mój stan.
W studiu programu "Halo tu Polsat" artysta mówił wprost: walka z rakiem to nie miejsce na brawurę. Jego historia pokazuje, jak cienka jest granica między zdrowiem a śmiertelnym zagrożeniem.
Trzeba się poddać leczeniu, a nie walczyć z tym samodzielnie.
AKPA
CZYTAJ TAKŻE: Joanna Trzepiecińska i Tomasz Dedek — taka relacja łączy prywatnie małżeństwo z "Rodziny zastępczej"
Serialowy Jędrula o wsparciu rodziny. Bliscy wciąż drżą o jego zdrowie
Choć od diagnozy minęło już osiem lat, cień choroby wciąż wisi nad rodziną aktora. Najbliżsi byli przy nim w najgorszych momentach, gdy organizm reagował na drastyczne leczenie. Tomasz Dedek przyznał jednak, że strach o jego życie nigdy całkowicie nie zniknął z ich codzienności.
Najbardziej przejęci moją chorobą byli moi bliscy. Cały czas mają to z tyłu głowy.
To nie jest historia z bajkowym "i żyli długo i szczęśliwie", ale realna walka o każdy dzień. Aktor nadal pozostaje pod ścisłą kontrolą specjalistów. Regularne wizyty lekarskie stały się stałym elementem jego kalendarza, bo leczenie nowotworu wymaga ciągłej czujności nawet po latach od zakończenia terapii.
Fot. Gałązka/AKPA
Kultowa rola w "Rodzinie zastępczej" i życie po chorobie
Dla widzów Dedek to wciąż przede wszystkim mąż Alutki (Joanna Trzepiecińska). Aktor z humorem i dystansem podchodzi do swojej szufladki, porównując się do innej ikony popkultury.
Na ulicy do tej pory jestem Jędrulą, ale to oczywiste po tylu latach, casus Kapitana Klossa.
Wspomnienia z planu serialu "Rodzina zastępcza" to dla niego oaza spokoju, która stoi w jaskrawym kontraście do brutalnej walki o zdrowie. Dedek wspominał komfort pracy i świetnie przygotowanych reżyserów, takich jak Wojciech Nowak. Ekipa rozumiała się bez słów, co pozwalało zapomnieć o zewnętrznych problemach.
Mieliśmy komfortowe warunki, ponieważ pracowaliśmy w dwóch obiektach (...) w pewnym momencie przestaliśmy się martwić o teksty. Myśmy się tak znali.
Dziś Tomasz Dedek otwarcie mówi o konieczności badań, bo to właśnie "przypadek" uratował mu życie. Mimo wygranej bitwy, wojna o zdrowie trwa – aktor regularnie stawia się na wizyty kontrolne, nie dając chorobie szansy na powrót.