Ksiądz pomylił programy i wystąpił w nieprzyzwoitym show. "Byłem przekonany, że jadę na wycieczkę na koszt TVN"

Ksiądz pomylił programy i wystąpił w nieprzyzwoitym show. "Byłem przekonany, że jadę na wycieczkę na koszt TVN"

Ksiądz pomylił programy i wystąpił w nieprzyzwoitym show. "Byłem przekonany, że jadę na wycieczkę na koszt TVN"

YouTube: Ksiądz z osiedla

Rafał Główczyński — salwatorianin, który pod pseudonimem "Ksiądz z osiedla" podbija internet, właśnie zadebiutował w najbardziej mrocznym show TVN. Duchowny, który bez skrupułów przejął agencję towarzyską i urządza imprezy pod mostem do białego rana, znów zaszokował wiernych. Jego metody ewangelizacji budzą skrajne emocje — od zachwytu po niedowierzanie. Tym razem jednak kulisy jego decyzji o udziale w programie o kłamstwie są bardziej zaskakujące niż sam format.

Reklama

"Myślałem, że jadę na wycieczkę". Szokująca wpadka księdza przed wejściem do nieprzyzwoitego show TVN

Zamiast luksusowej wycieczki i zwiedzania Francji, na miejscu czekał na niego zamek pełen intryg i kłamstwa. Salwatorianin przyznał z rozbrajającą szczerością, że show pomylił z kultowym "Agent - Gwiazdy TVN". Wizja darmowej wycieczki na koszt stacji była kusząca, zwłaszcza że produkcja zagrała va banque, obiecując mu niezwykły bonus — opłacenie przejazdu na rekolekcje w Lourdes po odpadnięciu z show. To brzmi jak plan idealny, ale rzeczywistość szybko zweryfikowała te marzenia.

Dopiero na planie zdjęciowym ksiądz Rafał Główczyński zorientował się, że "The Traitors. Zdrajcy" to nie wakacyjna przygoda, a nieprzyzwoita gra psychologiczna wymagająca manipulacji. Jego tłumaczenie tej pomyłki stało się hitem sieci.

Dostałem zaproszenie, natomiast tak szczerze to ja trochę pomyliłem programy. Kiedyś oglądałem taki program "Agent" i tam był taki jeden zły i ci wszyscy dobrzy, więc była taka trochę wycieczka zorganizowana w fajne miejsca. Ja byłem przekonany, że jadę na wycieczkę do Francji na koszt TVN, no więc w ogóle generalnie będzie fajnie. Jeszcze tym bardziej, że przekonali mnie tym, że potem obiecali mi, że jak już odpadnę z programu, to potem opłacą mi przejazd na moje rekolekcje kapłańskie w Lourdes. Więc w sumie po prostu cudownie. Ale na miejscu właśnie dowiedziałem się, że to nie jest ten program i pytam: "to co ja mam robić?" i oni mówią: "to nie oglądałeś?". Nie, no oglądałem...

- zdradził portalowi Eska.pl.

Rafał Główczyński w sutannie pozuje na ściance The Traitors. Zdrajcy AKPA

"Moje ukryte cele". Dlaczego ksiądz poszedł do programu o zdradzie?

Decyzja o występie w "The Traitors. Zdrajcy" spotkała się z mieszanymi reakcjami, ale ksiądz w programie TVN miał w tym swój precyzyjny plan. Jak sam przyznaje, statystyki są nieubłagane — młodzi ludzie znikają z kościołów, ale są obecni w internecie i przed telewizorami. Jego strategia jest prosta: skoro owce nie przychodzą do pasterza, pasterz idzie na szklany ekran.

Co ciekawe, parafianie dowiedzieli się o jego telewizyjnej karierze dopiero po fakcie, co zaowocowało powstaniem uroczych "parafialnych kółek oglądania". Rafał Główczyński liczy na to, że jego medialna obecność przełamie lody.

Statystycznie teraz w kościołach mamy chyba jakieś 15-20% społeczeństwa, natomiast jeśli chodzi o ludzi młodych, to jest zdecydowanie mniej, ale praktycznie wszyscy są w internecie, w mediach. Więc gdyby cała młodzież była u mnie w niedzielę na mszy, to bym był w kościele, a ponieważ nie są, to poszedłem tam, gdzie są, czyli tym razem na ekran telewizora.

Duchowny nie ukrywa, że liczy na efekt domina i bezpośrednie relacje z widzami.

Szczerze mówiąc cieszy mnie bardzo, że ta emisja jest w niedzielę, bo mam taką nadzieję, że nawet jak ktoś mnie nie zobaczy w kościele, to zobaczy potem w programie i może pójdzie za tydzień, zagada "ojcze może spowiedź, może kawka, może herbatka, co trzeba?". To są takie moje ukryte cele.

Zamiast pierwszej rocznicy, ostatnie pożegnanie. "Śpij spokojnie, Aniołku". Internet zalała fala łez po tym, co stało się z 23-letnią Wiktorią.
Źródło: Facebook: Nowiny Wschodnie
Reklama
Reklama