Od tygodni polski show-biznes żył sielankowymi obrazkami z "leśnego zacisza" Julii Wieniawy i wspólnymi wypadami do Sopotu, a fani byli niemal pewni oficjalnego ogłoszenia związku. Tymczasem Kuba Karaś, promując swój najnowszy utwór, zrzucił prawdziwą bombę i wylał kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy wielbicieli tej relacji. Muzyk, wypuszczając na rynek nowy singiel "Obejmij mnie", przy okazji brutalnie szczerze odniósł się do swojego życia uczuciowego.
Kuba Karaś twierdzi, że jest singlem. Czy to koniec domysłów?
Wszystko wydawało się zmierzać w stronę happy endu, dopóki artysta nie pojawił się w podcaście Audiochwile, gdzie prowadząca zgrabnie przycisnęła go do muru w kwestiach sercowych. Zamiast wymijających odpowiedzi, padła deklaracja, która może być odebrana jako celowy unik lub zimny prysznic dla Julii Wieniawy. Zapytany o to, czy unika tematu miłości przez trudne doświadczenia, rzucił słowa, które teraz analizuje cała branża.
Myślę, że jedno i drugie. Poza tym, żeby rozmawiać o związkach, to trzeba w nich być. To taka mała, subtelna rzecz.
Ta "mała, subtelna rzecz" brzmi w ustach muzyka wyjątkowo wymownie i definitywnie ucina spekulacje o gorącym romansie. Czyżby ta szpilka była wycelowana w konkretną stronę, czy to po prostu szczera spowiedź wolnego strzelca?
instagram.com/juliawieniawa
Wspólne urodziny, koncerty i "królowa". Co naprawdę łączy go z Wieniawą?
Deklaracja o byciu singlem szokuje, zwłaszcza że Kuba Karaś w ostatnim czasie niemal nie odstępował Julii Wieniawy na krok, a ich "mniej formalne ujęcia" sugerowały coś znacznie więcej niż przyjaźń.
Muzyk nie tylko bawił się na jej 27. urodzinach w jej domu, ale publicznie nazwał ją swoją "królową" i wspierał za kulisami trasy koncertowej. Skoro łączy ich taka chemia, to jak rozumieć jego słowa, że "żeby rozmawiać o związkach, trzeba w nich być"? Czy to hipokryzja, czy może Julia właśnie dowiedziała się o swoim statusie z mediów?