Barbara z "Sanatorium miłości" przesadziła? Kuracjusze mają jej dość, a internauci grzmią o "toksycznym zachowaniu" [wideo]

Barbara z "Sanatorium miłości" przesadziła? Kuracjusze mają jej dość, a internauci grzmią o "toksycznym zachowaniu" [wideo]

Barbara z "Sanatorium miłości" przesadziła? Kuracjusze mają jej dość, a internauci grzmią o "toksycznym zachowaniu" [wideo]

mat. prasowe TVP

Wystarczyło kilka dni w malowniczym kurorcie, by uczestnicy przeżyli prawdziwe piekło. Barbara z 8. edycji "Sanatorium miłości" odpaliła protokół, którego nikt się nie spodziewał, a jej zachowanie po prostu wbija w fotel. Zamiast szukać drugiej połówki, seniorka zaprowadziła dyktaturę, która doprowadziła resztę grupy na skraj wytrzymałości. Tak gigantycznych napięć przed kamerami TVP nie było już od dawna!

Reklama

Bunt kuracjuszy w Sanatorium miłości i oskarżenia o toksyczność

Barbara z Sanatorium miłości najwyraźniej pomyliła romantyczny wyjazd z obozem przetrwania, w którym to ona rozdaje karty. Jej dyktatorskie zapędy sprawiły, że pozostali uczestnicy szybko powiedzieli "dość". Czarę goryczy przelała kuriozalna "sesja języka miłości", podczas której zamiast integracji, seniorka zaserwowała grupie ostrą musztrę, uciszając wszystkich przeraźliwym krzykiem.

Cisza

Zszokowani bohaterowie programu TVP dla seniorów nie wytrzymali tej presji i zaczęli otwarcie krytykować zachowanie koleżanki. Emilia nie gryzła się w język i przed kamerami wypaliła wprost, że Barbara to "toksyczna osoba", która przytłacza całe otoczenie. Wtórowała jej Tereska, która zbojkotowała zwołane przez nią spotkanie, by nie dać sobą manipulować.

Nie jesteśmy pacynki, żeby ona jedna mówiła nam, co mamy robić

Atmosfera na planie zrobiła się gęsta jak smoła. Ewa z ubolewaniem przyznała, że wszyscy czują "dyskomfort", przebywając w towarzystwie tak dominującej kobiety. Widzowie zaczęli zadawać sobie pytanie: czy to wciąż reality show o uczuciach, czy już brutalna próba charakterów?

Konflikt Barbary z Lillą i szokujące sceny w pokoju kuracjuszek

Prawdziwy dramat rozgrywa się jednak za zamkniętymi drzwiami pokoju, w którym bohaterka zamieszkała ze swoją współlokatorką. Lilla na własnej skórze przekonała się, co znaczy nieobliczalna współlokatorka, która wedle jej słów "zagaduje wszystko i wszystkich". W pewnym momencie Barbara weszła w rolę nieobliczalnej uzdrowicielki i postanowiła na siłę "naprawiać" kręgosłup koleżanki.

Ja wiesz co bym tylko chciała? Dotknąć moją ręką. Mogę? Możesz się położyć. Nie będzie bolało. Nie bój się. Nie będę cię ani kopać, ani nic.

Ta dziwaczna scena wprawiła w osłupienie nie tylko widzów, ale i samą Lillę, która zgodziła się na ten fizyczny kontakt wyłącznie dla świętego spokoju. Wyraźnie zmęczona i trzymająca bezpieczny dystans, rzuciła w przestrzeń zdanie, które mówiło wszystko o ich napiętej relacji:

Niech podotyka dziewczyna. Niech się cieszy, że coś zrobiła.

Mieszkająca z nią kuracjuszka nie miała litości w podsumowaniu tego incydentu. Wprost przed kamerami przyznała, że trawi Basię, "bo musi", ale w rzeczywistości cała grupa jest nią po prostu "przemęczona i zahukana".

Barbara na szybkich randkach i kontrowersyjne pytania o pieniądze

Jeśli panowie liczyli na romantyczne uniesienia podczas szybkich randek, to srogo się przeliczyli. Barbara zorganizowała im bowiem przesłuchanie godne agenta służb specjalnych. Zamiast subtelnych spojrzeń w oczy i flirtu, niczego nieświadomi mężczyźni otrzymali serię krzyżowych pytań o posiadane samochody, luksusowe wakacje, a nawet... czystość paznokci.

Jej bezpośredniość to absolutny szczyt bezstresowego podejścia do klasy. Jeden z uczestników, całkowicie zdezorientowany tym natarciem, zareagował czystą ironią, dopytując, czy ma jej od razu podać wysokość swojej emerytury. Takie szokujące zachowanie momentalnie zgasiło zapał panów jak peta.

Jakby tej awangardy było mało, kontrowersyjna uczestniczka postanowiła urozmaicić spotkanie, nagle intonując operowy utwór "O sole mio". Zawsze opanowany Zbyszek podsumował te niecodzienne wybryki z niesamowitą dyplomacją, stwierdzając po prostu, że "Basia jest osobą o trudnym usposobieniu".

Trzeci odcinek Sanatorium miłości i ten sam problem z zachowaniem uczestniczki

Nadzieje na to, że po początkowych zgrzytach sytuacja ulegnie poprawie, prysły jak bańka mydlana. W 3. odcinku programu, podczas gdy inni kuracjusze, tacy jak chociażby Teresa, zrzucali pancerze i otwierali się na bolesne wspomnienia z przeszłości, Barbara znów postanowiła narzucić swoje zasady. Otwartość i wzruszenia innych zeszły na dalszy plan przez jej ciągłą potrzebę dominacji.

Jej obecność stała się dla zżytej grupy uwierającym kamieniem w bucie. Zamiast wsparcia i empatii, z których słynie format prowadzony przez Martę Manowską, uczestnicy ponownie zderzyli się ze ścianą obojętności. Doskonale skwitował to zrezygnowany Mike, który wyrzucił z siebie gorzką prawdę:

Niestety Basia psuje

Nawet optymistyczna Ewa, która wcześniej apelowała o danie problematycznej seniorce szansy, musiała z przykrością przyznać, że ta sytuacja wymknęła się spod kontroli. Zaznaczyła stanowczo, że nikt nie przyjechał do telewizji po to, by czuć ciągły dyskomfort.

Mocne opinie widzów o zachowaniu Barbary w Sanatorium miłości

Po tym, co wydarzyło się na ekranie, w sieci zawrzało. Fani formatu masowo chwycili za klawiatury, a szczęka opada po przeczytaniu komentarzy. Internauci nie mają litości dla zachowania bohaterki, wytykając jej rażący brak empatii, szacunku do rówieśników i absolutne zdominowanie czasu antenowego.

Basia pokazała dzisiaj, że nic i nikogo nie szanuje. Traktowała swoje koleżanki i kolegów poniżej krytyki

Opamiętaj się, kobieto, bo nikt z Tobą nie wytrzyma i wrócisz do domu

Widzowie ostro punktują też produkcję, twierdząc, że telewizja "ręce zaciera" na rekordową oglądalność zbudowaną kosztem Barbary. Zauważają, że kobieta wkrótce zderzy się z gigantycznym hejtem. Jednak wśród gąszczu oburzonych głosów, jeden komentarz internautki absolutnie rozbił bank i stał się hitem:

Pomyślcie sobie, że ja mam taką teściową!

Zanim jednak skandal w Sanatorium miłości osiągnął apogeum, sama zainteresowana opublikowała w sieci beztroskie nagranie. Z promiennym uśmiechem i "buziaczkami" zapraszała do oglądania show, zupełnie ignorując szalejącą burzę wokół swojej osoby. Czy w końcu zrozumie swój błąd? O tym przekonamy się w kolejnych tygodniach.

"Sanatorium miłości" Grażyna pochwaliła się szczęśliwą nowiną. "Kazimierz powiedział, że nie muszę pracować, bo on mnie utrzyma".
Źródło: TVP
Reklama
Reklama