Sylwia Peretti przerywa milczenie o nagraniu z wypadku syna. Wystarczyło kilka sekund, a Peretti runęła na ziemię

Sylwia Peretti przerywa milczenie o nagraniu z wypadku syna. Wystarczyło kilka sekund, a Peretti runęła na ziemię

Sylwia Peretti przerywa milczenie o nagraniu z wypadku syna. Wystarczyło kilka sekund, a Peretti runęła na ziemię

instagram.com/sylwia_peretti

Przez długie miesiące trzymała to w najgłębszej tajemnicy. Teraz Sylwia Peretti przerywa milczenie i mówi wprost o najtragiczniejszym momencie swojego życia – brutalnej konfrontacji ze śmiercią jedynego dziecka. Kobieta wydała książkę, w której ujawnia wstrząsające szczegóły, o których do tej pory nie mówiły żadne media. To, co wydarzyło się podczas oglądania monitoringu z wypadku w Krakowie, dosłownie mrozi krew w żyłach.

Reklama

Dramatyczne wyznanie Sylwii Peretti. Zobaczyła nagranie z wypadku

Sylwia Peretti wydała książkę "Niepożegnani. Historia o życiu i śmierci", w której demaskuje kulisy swojego ogromnego dramatu. Znalazły się tam wstrząsające szczegóły dotyczące nocy, w której rozegrał się tragiczny Most Dębnicki wypadek. Celebrytka zdobyła się na to, na co nie miałby siły żaden rodzic – obejrzała brutalne nagranie z monitoringu. Jej reakcja pokazuje, jak niewyobrażalnym szokiem było dla niej to wideo.

Wystarczyły dosłownie ułamki sekund, by potężny stres przejął kontrolę nad jej ciałem, a organizm natychmiast odmówił posłuszeństwa.

Po kilku sekundach moje ciało zareagowało: szum w uszach, przyspieszony oddech. To nie była zwykła reakcja. całym ciałem czułam, że za chwilę zobaczę śmierć swojego własnego dziecka. Zemdlałam. Kiedy się ocknęłam, zrozumiałam, że nie chcę iść tą drogą, że każde kolejne ujęcie będzie wbijało nóż jeszcze głębiej.

Sylwia Peretti ze zmarłym synem instagram.com/sylwia_peretti/

Powrót na miejsce tragedii. "Upadłam na kolana"

Kolejnym niezwykle trudnym krokiem w procesie żałoby był powrót na miejsce, w którym zginął jej syn, Patryk Peretti. Celebrytka chciała desperacko skonfrontować się z brutalną rzeczywistością. Zobaczyła tam morze zniczy, a jej nogi natychmiast ugięły się pod ciężarem tragedii. Upadła na kolana tuż obok miejsca śmiertelnego zderzenia.

Zamiast literackich, poetyckich opisów, pozostaje twardy, poruszający gest zrozpaczonej matki. Kobieta w akcie ostatecznej rozpaczy zaczęła po prostu dotykać zimnego betonu, w który uderzyło auto.

Upadłam na kolana, tak jak upada matka, której odebrano pół duszy. Moje dłonie same odnalazły mur (...) Głaskałam go, jakby w tych chropowatych krawędziach mogło być zaklęte ostatnie ciepło mojego syna.

Proroctwo sprzed lat? Tragiczna rozmowa o wypadku kolegi

W najnowszej publikacji znajduje się jeszcze jeden fragment, który z dzisiejszej perspektywy dosłownie mrozi krew w żyłach. Patryk Peretti nie wiedział, że opisując śmierć kolegi, przewiduje własny los. Kiedyś opowiedział matce o tragicznym zdarzeniu, do którego doszło na autostradzie A4.

Mamuśka, był wypadek na A4, kolega się zabił, wracał do domu, uderzył w barierki.

Między matką a synem wywiązała się wtedy dramatyczna rozmowa o rozpaczy ojca, który przyjechał na miejsce tamtej tragedii. Sylwia Peretti zapytała syna, czy chciałby, aby ona kiedykolwiek tak wyglądała. Gdy Patryk zaprzeczył, wypowiedziała słowa, które teraz brzmią jak najczarniejsze proroctwo.

Więc proszę Cię nie rób nic głupiego, żebym nie musiała w nocy się budzić i do ciebie dzwonić. Bo jeśli tobie się coś stanie, to ja się zabi*ę.

Sylwia Peretti o hejcie. "On nie zabił trzech kolegów"

Ogromna osobista tragedia to jednak nie wszystko, z czym musiała zmierzyć się gwiazda. Gdy wyszło na jaw, że syn celebrytki był pod wpływem alkoholu, w sieci zawrzało. Posypały się bezlitosne komentarze internautów, którzy na własną rękę wydali natychmiastowy wyrok, wielokrotnie nazywając go mordercą. Sylwia Peretti, która udzieliła wywiadu reporterce „Dzień dobry TVN”, wyznała, że hejt niemal doprowadził ją do najgorszego.

Mimo ogromnego bólu i myśli samobójczych, matka postanowiła stanowczo obronić pamięć o swoim zmarłym dziecku. Jej słowa to twarda, wprost uderzająca odpowiedź na bezlitosne oskarżenia z internetu.

Każdy z nas popełnia błędy. Ponosimy tylko różne konsekwencje. Oni ponieśli najgorsze, najcięższe konsekwencje, jakie mogli. Powtarzam, to nie jest morderca. On nie zabił trzech kolegów, tylko we czwórkę zginęli tragicznie.

Sylwia Peretti ozdobiła grób syna na święta. A później zdarzyło się coś niezwykłego. Jakby Patryk mówił: "Mamuśka, dziękuję"
Źródło: instagram.com/sylwia_peretti
Reklama
Reklama