Roman Rakowski, legendarny komandor i jeden z ostatnich kawalerów Orderu Virtuti Militari, odszedł w wieku 102 lat. Polska pogrążyła się w żałobie po stracie tego niezłomnego bohatera. Jeszcze miesiąc temu, w doskonałej formie, świętował swoje urodziny w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Dziś pozostawił po sobie łzy bliskich, wdzięczność narodu i przejmującą pustkę, z którą trudno się pogodzić.
Śmierć komandora Romana Rakowskiego. W sieci zawrzało po wiadomości o stracie bohatera
W niedzielę wieczorem 19 kwietnia 2026 roku obiegła nas informacja, w którą aż trudno uwierzyć. Kmdr Roman Rakowski nie żyje. Wojciech Rakowski, syn zmarłego, opublikował w sieci wpis, po którym łzy same napływają do oczu.
Pozostała pustka i cisza, która krzyczy. I kapcie już nie ubrane, i niedopita kawa, i głuchy już telefon i słowa dzień dobry tatusiu powiedziane w pustkę
Głos zabrała również wojewoda pomorska, Beata Rutkiewicz, pisząc wprost o tym, jak kolosalna jest to strata dla Polski.
Będzie nam Go bardzo brakowało. Miałam zaszczyt znać Pana Komandora. Cześć Jego pamięci Rodzinie, Bliskim oraz wszystkim, którzy z Nim współpracowali składam wyrazy najgłębszego współczucia
Marek Szymaniak, dyrektor gdańskiego oddziału IPN, nie gryzł się w język, podsumowując dokonania weterana. Przyznał wprost, że komandor był symbolem niezłomnego patriotyzmu i do końca zapisał się jako człowiek honoru. Zmarł bohater AK, którego postawa do dziś zwala z nóg.
facebook.com
Jak Roman Rakowski oszukał NKWD i uciekł w przebraniu mnicha
To bez wątpienia życiorys prawdziwego bohatera. Jako młody chłopak zasilający Szare Szeregi i Kedyw AK, Roman Rakowski kompletnie nie znał granic, gdy walczył o Polskę. W trakcie akcji Burza Lwów brawurowo odbijał więźniów i zdobywał Politechnikę Lwowską, za co otrzymał elitarny Order Virtuti Militari. Gdy miasto przejęła Armia Czerwona, wpadł w ręce oprawców z NKWD, a to, co wydarzyło się później, wręcz mrozi krew w żyłach.
Młody oficer zdołał oszukać bezwzględnych strażników i sprytnie wyrwał się z niewoli. Aby uniknąć przymusowego wcielenia do sowieckiej armii Berlinga, postanowił ukryć się w klasztorze Dominikanów. Sceny te przypominały najlepszy film szpiegowski, bo komandor przez kilka tygodni funkcjonował w pełnym zakonnym habicie.
Ten niesamowity kontrast – groźny oficer oddziałów dywersyjnych ucharakteryzowany na pokornego mnicha – wprawia w osłupienie. Aż trudno w to uwierzyć, w jak spektakularny sposób zdołał wykiwać radziecką obławę.
facebook.com/fundacjakaczkowskiego; sopocianie.muzeumsopotu.pl
CZYTAJ DALEJ: 10 lat temu zmarł ks. Jan Kaczkowski. Ostatnie słowa kapłana miażdżą serce
Kariera Romana Rakowskiego w PRL i represje ze strony bezpieki
Po wojnie Roman Rakowski służył jako oficer w Marynarce Wojennej RP. Odwilż nie trwała jednak długo, bo gdy w 1948 roku kontrwywiad odkrył jego akowską przeszłość, natychmiast wyrzucono go ze służby z łatką "wroga ludu". W 1965 roku bohater spędził nawet kilka miesięcy w ubeckim areszcie, a władze mściły się za zatajenie prawdy o jego podziemnej działalności.
Tego niezłomnego człowieka nie dało się jednak złamać. Ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim i, mimo że komunistyczne kłody pod nogami zamknęły mu wymarzoną drogę do sądownictwa, wspaniale odnalazł się na Pomorzu. Związał się ze spółdzielczością, przez lata pełniąc funkcję prezesa zarządu Społem Gdańsk oraz placówki w Sopocie. Zawsze elegancki, uśmiechnięty i nieustępliwy, niezwykle szybko zdobył szacunek całej lokalnej społeczności.
Pogrzeb Romana Rakowskiego w Gdańsku. Znamy szczegóły ostatniej drogi
W wolnej Polsce ten wybitny kombatant pomorski rzucił się w wir pracy społecznej i dbania o weteranów. Założył lokalne struktury Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej i potężnie wspierał współczesne wojsko, w tym jednostkę 7. Pomorska Brygada Obrony Terytorialnej. Terytorialsi wprost nazywali go niekwestionowanym autorytetem i żywym świadkiem historii.
Dla wszystkich, którzy chcą oddać mu ostatni hołd, pogrzeb Romana Rakowskiego zaplanowano na wtorek, 28 kwietnia 2026 roku. O godzinie 11:00 rozpocznie się uroczysta msza święta w kościele pw. Najświętszego Serca Jezusowego w gdańskim Wrzeszczu. Kondukt z wojskową asystą przejdzie następnie na cmentarz Srebrzysko, gdzie legendarny bohater odnajdzie ostateczny spokój. Władze przygotowały też Księgę Kondolencyjną, do której wpisów można dokonywać w Radzie Miasta Gdańska.