Jan Holoubek jako mały chłopiec nie bawił się beztrosko autkami, tylko z przerażeniem liczył wiek swojego ojca. Syn legendy polskiego kina wyznał, że każda kolejna świeczka na torcie taty była dla niego źródłem paraliżującego strachu. Gustaw Holoubek miał już 55 lat, gdy na świat przyszedł jego ukochany syn. Choć dzieliło ich ponad pół wieku, połączyła ich niesamowicie silna więź. Dziś uznany polski reżyser wspomina te chwile i zdradza, jak naprawdę wyglądała codzienność u boku wybitnego aktora.
Relacja Jana Holoubka z ojcem Gustawem Holoubkiem
Późne ojcostwo wiązało się z wielką czułością, ale też z niewypowiedzianym lękiem, który towarzyszył chłopcu każdego dnia. Syn Gustawa Holoubka od najmłodszych lat zdawał sobie sprawę, że jego dom funkcjonuje inaczej niż domy rówieśników.
Gdy koledzy z podwórka chwalili się młodymi ojcami, Jan ze strachem patrzył w przyszłość. Jego wyznanie po latach absolutnie łamie serce.
Pamiętam, że któregoś razu policzyłem sobie, że jak będę miał 15 lat, to mój ojciec - 70. Wiedziałem, że jest dużo starszy od innych rodziców. Modliłem się, żeby dożył moich 15. urodzin. Musiałem się bać o niego
Starszy tata nie biegał z synem za piłką i nie strzelał z łuku. Wolał wsadzić go do samochodu i zabrać do wesołego miasteczka na bitą śmietanę. Przekazał mu za to ogromny spokój, dystans do świata i najważniejszą życiową zasadę: aby nigdy niczego nie robić na siłę.
AKPA
CZYTAJ TAKŻE: Magdalena Zawadzka kończy dzisiaj 80 lat. Związek ze starszym Holoubkiem był na ustach wszystkich
Magdalena Zawadzka i Gustaw Holoubek: życie prywatne i małżeństwo
Gustaw Holoubek był genialnym aktorem, ale w codziennym życiu bywał kompletnie nieporadny. To Magdalena Zawadzka twardo trzymała stery w tym związku. Aktorka zarządzała domem, opłacała rachunki i załatwiała urzędowe sprawy, podczas gdy jej mąż nie potrafił nawet zadzwonić po hydraulika.
Prywatnie reżyser był człowiekiem niezwykle roztrzepanym. Doskonale oddaje to pewna sytuacja, z której małżonkowie śmiali się potem przez lata. W czasach PRL-u para otrzymała od władz Fiata 127. Z radości pojechali nowym autem na obiad do Krakowa.
Spędzili cały dzień u Wierzynka i na Rynku, po czym bardzo zadowoleni udali się na dworzec i... wsiedli do pociągu do Warszawy.
Zanim dotarło do nich, że przecież przyjechali swoim nowym autem, pociąg odjechał już kilkadziesiąt kilometrów. Wrócili po zgubę na piechotę i podwożeni furmanką, pękając ze śmiechu nad własnym roztargnieniem.
AKPA
Dlaczego Jan Holoubek nie został aktorem? Kariera syna Gustawa Holoubka
Wydawało się, że z takim nazwiskiem scena jest mu pisana. Jan Holoubek zdecydował jednak inaczej i uciekł przed presją ciągłych porównań do ojca. Jego pasja zaczęła się w latach 90., gdy rodzice kupili pierwszą kamerę wideo na wakacje, ale ani razu nie wzięli jej do rąk. Zaanektował ją dla siebie nastoletni Jan.
Dziś na widok jego gigantycznych zawodowych sukcesów dosłownie szczęka opada. Jan Holoubek wyreżyserował takie kinowe i telewizyjne hity jak "Wielka woda", "Rojst", "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy" czy doceniany serial "Heweliusz".
Szybko udowodnił, że nie potrzebuje aktorskich znajomości. Gdy dostał się do łódzkiej "Filmówki" na wydział operatorski, z dumą ogłosił w domu, że zdał mimo nazwiska, a nie dzięki niemu. Zresztą ojciec mocno popierał jego decyzję.
Dosyć późno jednak zdecydowałem, że to będzie mój zawód. Tak naprawdę w ostatniej chwili, bo nie wiedziałem, co chcę robić na planie filmowym. Ojciec lubił i cenił operatorów. Między operatorami a aktorami panuje zazwyczaj dobra atmosfera. I może dlatego ojciec poparł mnie w tym życiowym wyborze. Na pewno bardziej się cieszył z tego, niż gdybym mu powiedział, że chcę być aktorem
AKPA
Kiedy zmarł Gustaw Holoubek i jak Jan Holoubek przeżył śmierć ojca
Gustaw Holoubek zmarł 6 marca 2008 roku w wieku 84 lat. Odszedł zaledwie dwa dni po 30. urodzinach swojego syna. Jan dowiedział się o wszystkim nad ranem z dramatycznego telefonu od matki.
Mama zadzwoniła 6 marca nad ranem i powiedziała, że odszedł w nocy. Zwaliło mnie to z nóg
Utrata ojca była potężnym ciosem, po którym trudno było się podnieść. Jan nie ukrywa, że nie potrafił wtedy właściwie przeżyć żałoby. Zamiast się wypłakać, odpychał od siebie bolesną prawdę.
Myślę, że ja tę żałobę przeżywam do dziś - w odcinkach, na raty. Choć już sobie z tym poradziłem. Mam swoją rodzinę, swoje życie. Ale jak o tym mówię, to wciąż czuję żal do siebie, że się nie pożegnałem
Magdalena Zawadzka wyznała, że bardzo żałuje, iż jej mąż nie doczekał chwili triumfu ich syna. I chociaż Gustaw nie widzi dziś tych wielkich sukcesów, każda nowa produkcja udowadnia, że artystyczny duch ojca wciąż patronuje Janowi.