Adrian Szymaniak po wielu miesiącach walki z glejakiem IV stopnia odebrał wyniki rezonansu magnetycznego. Lekarze wykluczyli nawrót nowotworu i wskazali na zupełnie inne zjawisko. W dokumentacji medycznej pojawiło się słowo pseudowznowa, co całkowicie zmienia sytuację bohatera programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”.
Przełom w wynikach badań Adriana Szymaniaka. Wyjaśniamy, czym jest „pseudowznowa”
W lipcu ubiegłego roku Adrian Szymaniak usłyszał w szpitalu wyrok: glejak IV stopnia. Natychmiast przeszedł operację, a niedługo później kolejną, by usunąć guz. Mężczyzna rozpoczął leczenie w Bydgoszczy, które objęło agresywną chemioterapię oraz radioterapię. W styczniu badanie kontrolne wykazało niepokojące zmiany w mózgu, które zablokowały mu dostęp do nowoczesnych badań klinicznych. Teraz jednak nastąpił nagły zwrot akcji.
Lekarze oficjalnie potwierdzili, że widoczna aktywność to w rzeczywistości pseudowznowa. Mężczyzna nie owija w bawełnę i wyjaśnia medyczny termin na swoim profilu. Zgodnie z diagnozą, nie jest to nowy guz, lecz zniekształcone po radioterapii komórki, które po prostu "świeciły na kontraście".
To, co pojawiło się w styczniu, coś, co mnie nie wpuściło do badań klinicznych, oczywiście było pewną aktywnością, która się świeciła na kontraście. Dzisiaj można jednak jasno stwierdzić, że jest to "pseudowznowa". Jest to efekt utrzymujący się po radioterapii, są to zniekształcone komórki, które na obrazie nie są do końca czytelne, wtedy ta zmiana powiększała się. Dziś jest na remisji (…), będzie stopniowo znikać
Anita Szydłowska towarzyszy mężowi na każdym kroku i relacjonuje proces leczenia w sieci. Nie ukrywa ogromnej ulgi po odebraniu najnowszych wyników obrazowych.
Serce nam biło wczoraj mocno, gdy czekaliśmy na wyniki rezonansu, ale wszystko jest dobrze, żadnej progresji, brak obrzęku
instagram.com/adrian_szz
Kosztowne leczenie i terapia Optune. Adrian Szymaniak walczy o powrót do zdrowia
Brak wznowy nie oznacza jeszcze końca szpitalnej przeprawy. Za około miesiąc rozpoczyna się kolejny etap, w którym główną rolę odegra nowoczesna terapia Optune. Wykorzystuje ona specjalne pola elektryczne, aby skutecznie zakłócać podział komórek nowotworowych. Koszty ratowania życia uderzają jednak mocno po kieszeni, bo miesięczna kuracja pochłania około 120 tysięcy złotych.
Niedawno wokół specjalistycznego sprzętu wybuchł spory skandal. Drogie urządzenie zaginęło w transporcie, co wywołało w sieci ogromne zamieszanie. Ostatecznie maszyna warta 240 tysięcy złotych bezpiecznie dotarła do pacjenta. Para oficjalnie zamyka etap naświetlań w Bydgoszczy i patrzy w przyszłość.
Z ogromnym optymizmem czekamy na dalszy ciąg leczenia i już za około miesiąc rozpoczęcie terapii Optune
To już koniec!! Wracamy do domu!
Skutki uboczne radioterapii dają o sobie znać. „Utrzymuje się obrzęk mózgu”
Choć najnowsze wyniki dają powody do świętowania, codzienna rzeczywistość pacjenta wciąż rzuca spore wyzwania. Silna chemia mocno odbija się na organizmie i powoduje ogromne osłabienie. Adrian Szymaniak wyznaje wprost, z czym aktualnie musi się mierzyć.
Moje gorsze samopoczucie wiąże się z dużą dawką chemii i jest spowodowane tym, że jeszcze utrzymuje się obrzęk mózgu, w związku z czym zażywam niewielką dawkę sterydów
Mimo skutków ubocznych para wraca do swojej normalności. Zamiast skupiać się wyłącznie na diagnozach, planują kolejne życiowe kroki. Anita Szydłowska zaszokowała fanów tajemniczym pytaniem o to, co wydarzy się za tydzień.
Ps. Wiecie, co będziemy robić za tydzień o tej porze? Ja nie mogę uwierzyć!!