Łukasz Litewka został pożegnany w atmosferze, jakiej Sosnowiec nie widział od lat. Gdy trumna z ciałem uwielbianego społecznika wjeżdżała pod kościół, tłum odpowiedział spontanicznymi oklaskami, a w oczach najtwardszych polityków pojawiły się łzy. Jednak to, co miało być godnym pożegnaniem "posła od zwierząt", dla wielu zwykłych ludzi zamieniło się w gorzkie rozczarowanie przez jedną niezrozumiałą decyzję organizatorów.
Państwowy pogrzeb Łukasza Litewki w Sosnowcu. Obecność najwyższych władz
Uroczystości pogrzebowe Łukasza Litewki, które zorganizowała Kancelaria Sejmu, przyciągnęły przed kościół pw. św. Joachima niezliczone rzesze ludzi. Widok setek wieńców i morza głów dosłownie wprawiał w osłupienie, pokazując, jak wielkim szacunkiem cieszył się zmarły poseł Lewicy. Wewnątrz świątyni pojawili się najważniejsi politycy w państwie, w tym premier Donald Tusk oraz prezydent Karol Nawrocki, który pośmiertnie odznaczył 36-latka Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Ceremonię poprowadził biskup Artur Ważny, którego słowa o "autentycznym dobru bez barw politycznych" wywołały głębokie poruszenie wśród zgromadzonych.
Fot. AKPA
Wstrząsający list rodziców Łukasza Litewki. Te słowa nad trumną syna odbierają mowę
Kiedy do głosu doszedł ksiądz Patryk Kucharski, by odczytać list od matki i ojca zmarłego, łzy same napływały do oczu, a atmosfera w świątyni stała się niezwykle ciężka. Słowa zrozpaczonych bliskich, którzy musieli pochować własne dziecko, po prostu łamały serca wszystkim obecnym na miejscu.
Synku, syneczku drogi. Żegnamy się dzisiaj z tobą. Nie ma słów, które potrafiłyby opisać ból rodziców, stojących nad trumną własnego dziecka. To nie tak miało być. To my powinniśmy odchodzić pierwsi, a nie dziś żegnać ciebie, naszego syna, naszą dumę, część naszego serca
Zgodnie z decyzją rodziny, Łukasz Litewka spoczął na cmentarzu przy ul. Zuzanny, tuż obok historycznego pierwowzoru doktora Judyma, lekarza Aleksandra Widery.
Tak wiele was łączy. W tak młodym wieku, tak duży ciężar wzięliście na barki. Obaj tak młodo zmarliście. I choć mija już 125 lat od jego śmierci, na jego grobie ktoś wciąż zapala znicze. Wierzymy w to, że gdy już i nas zabraknie, dobrzy ludzie obok ciebie, też nie przejdą obojętnie
sejm.gov.pl
Napięcia i incydent z policją podczas pogrzebu Łukasza Litewki w Sosnowcu
Niestety, wzniosły nastrój prysł jak bańka mydlana w momencie, gdy politycy szykowali się do wyjścia, a zgromadzeni na zewnątrz ludzie chcieli ruszyć za konduktem. Zwykli obywatele, w tym koledzy z osiedla i współpracownicy, zderzyli się z murem w postaci bezdusznego kordonu policji, który zablokował plac ze względów bezpieczeństwa. W tłumie wybuchła prawdziwa furia, a komentarze i krzyki zablokowanych żałobników wręcz kipiały od oburzenia.
To pogrzeb czy więzienie?!
Przyszliśmy pożegnać kolegę z osiedla, a nie możemy wrócić do domu
Ludzie, którzy godzinami śledzili mszę na telebimach, stojąc na chłodzie, czuli się potraktowani w sposób bardzo niesprawiedliwy. Choć uroczystości państwowe rządzą się swoimi sztywnymi prawami, wielu uznało, że takie blokady i policyjne kordony całkowicie zaprzeczały temu, jakim człowiekiem na co dzień był uwielbiany w całym Sosnowcu społecznik.
AKPA
Wypadek Łukasza Litewki i dziedzictwo posła. Złamany liść uratowany taśmą
Tragiczna śmierć posła, który zginął potrącony przez samochód Mitsubishi Colt podczas jazdy rowerem w Dąbrowie Górniczej, przerwała życie zaledwie 36-letniego mężczyzny. Łukasz Litewka nie był jednak typowym politykiem w garniturze, o czym najlepiej świadczą zakulisowe historie opowiadane przez jego dawnych znajomych. Jedna z pracownic lokalu niedaleko parafii zdradziła, że gdy lata temu w ich budynku rósł kwiatek ze złamanym liściem, wszyscy mijali go obojętnie.
Wszyscy to widzieli i o tym mówili, ale nikt nic nie zrobił
W końcu pewnego dnia Łukasz wziął jakąś taśmę i przykleił ten liść, żeby się jakoś tam zrósł
Ten jeden niepozorny gest idealnie podsumowuje całą jego działalność charytatywną i wielką empatię wobec każdego istnienia. Bliscy zmarłego zaapelowali do wszystkich, by zamiast kupować kosztowne wiązanki, po prostu wsparli organizacje pomocowe. Choć jego fizycznie nie ma już z nami, dziedzictwo Teamu Litewka z pewnością będzie trwać i nieść pomoc jeszcze przez wiele lat.
Wiemy, że wielu z Was chciałoby pożegnać Łukasza w środę. Prosimy, aby zamiast kwiatów, wiązanek wykonać dowolny gest dobroci. On na pewno wolałby, abyście kontynuowali jego misję i po prostu nieśli dobro. Zróbcie zakupy potrzebującym, wpłaćcie na zbiórkę walczym o życie, wspomóżcie najbliższe schronisko, organizację pomocową. Będziemy wdzięczni za uszanowanie tej woli