Marcin Bosak usłyszał wyrok w najszczęśliwszym dniu życia. "Lekarze nie wiedzieli, dlaczego w ogóle chodzę"

Marcin Bosak usłyszał wyrok w najszczęśliwszym dniu życia. "Lekarze nie wiedzieli, dlaczego w ogóle chodzę"

Marcin Bosak usłyszał wyrok w najszczęśliwszym dniu życia. "Lekarze nie wiedzieli, dlaczego w ogóle chodzę"

AKPA

Marcin Bosak w ciągu zaledwie 60 minut przeżył najwyższy triumf i najgorszy upadek. Podczas podróży do Łodzi odebrał dwa telefony: pierwszy z informacją, że zostanie ojcem, i drugi, który brzmiał jak wyrok śmierci. U aktora zdiagnozowano rozległy nowotwór rdzenia kręgowego, a lekarze dawali mu minimalne szanse na zachowanie sprawności.

Reklama

Marcin Bosak dowiedział się o nowotworze w godzinę. Najpierw informacja o ojcostwie, potem diagnoza raka

Ten jeden dzień na zawsze zmienił życie Marcina Bosaka. Filip Borowiak przeprowadził z aktorem wywiad w ramach programu podcast Lustra, gdzie padły wstrząsające słowa na temat początków choroby. Aktor dowiedział się o ciąży swojej ówczesnej partnerki, Moniki Pikuły, będąc w drodze na zawodowe spotkanie. Euforia trwała jednak dramatycznie krótko, bo zaledwie godzinę.

Jechałem do Łodzi na spotkanie i po drodze dowiedziałem się, że moja ówczesna partnerka jest w ciąży. Więc najpierw dowiedziałem się, że będę ojcem, a godzinę później, że mam nowotwór.

Lekarze przez lata bagatelizowali objawy, które niszczyły go od środka. Dopiero specjalistyczne badania ujawniły okrutną prawdę o stanie jego zdrowia. W jednej chwili przygotowania do roli ojca zeszły na dalszy plan, a rozpoczęła się dramatyczna walka o przetrwanie.

scena z: Monika Pikuła, Marcin Bosak, SK:, , fot. Podlewski Marcin Bosak i Monika Pikułą / Fot. AKPA

Wyściółczak – rzadki nowotwór rdzenia kręgowego. Guz od móżdżka do kręgu C6

Medyczna diagnoza brzmiała przerażająco. U Marcina Bosaka wykryto wyściółczaka, czyli niezwykle rzadki i niebezpieczny nowotwór ośrodkowego układu nerwowego. Guz był gigantyczny i rozciągał się od samego móżdżka aż do kręgu oznaczonego jako C6. Choć zmiana nie miała charakteru złośliwego, jej katastrofalne położenie stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla życia. Nowotwór naciskał na kluczowe ośrodki w ciele odpowiedzialne za podstawowe funkcje życiowe.

Lekarze się zastanawiali, dlaczego ja w ogóle chodzę, dlaczego oddycham samodzielnie itd., bo to był bardzo rozległy guz. Od móżdżka do C6. Szczęśliwie nie był złośliwy, natomiast umiejscowienie... No to są ośrodki ruchu i ośrodki oddychania, więc dużo tu było zagadek.

Medycyna rzadko spotyka się z tak ryzykownym umiejscowieniem zmiany. Nawet eksperci analizujący na co dzień agresywne przypadki, takie jak złośliwy struniak czy mięsak kości, byli w szoku. Zwykła operacja kręgosłupa w krajowych warunkach nie wchodziła w grę.

marcin bosak AKPA

Marcin Bosak operacja w Brukseli. Profesor Brotchi uratował mu życie

Rozpoczął się morderczy wyścig z czasem. Aktor przez niemal sześć lat jeździł od specjalisty do specjalisty na terenie całej Polski, szukając kogoś, kto uratuje jego zdrowie. Krajowi chirurdzy rozkładali ręce, a rokowania, jakie mu przedstawiano w szpitalach, były absolutnie nie do zaakceptowania. Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy na jego drodze stanął lekarz Paweł Nauman. To on uświadomił aktorowi, że w Polsce nie znajdzie ratunku i wskazał mu kierunek poszukiwań.

Pięć czy sześć lat starałem się znaleźć jakiś ośrodek w Polsce, który mnie zoperuje. Już leżałem nawet w szpitalu, natomiast rokowania, jakie mi dawano, były na tyle trudne do zaakceptowania, że chciałem szukać dalej. I po wielu latach, po objeżdżeniu wszystkich największych, uznanych nazwisk w Polsce, pomógł mi dalej w poszukiwaniu Paweł Nauman, który powiedział przede wszystkim, że się nie leczy wyników, tylko się leczy pacjenta. Mój fart, bo ja jestem farciarzem życiowym, spowodował, że udało się dostać do profesora Brotchiego, do Brukseli — największego specjalisty na świecie od tego.

Kluczowa dla jego życia operacja w Brukseli trwała ponad dziewięć godzin. Światowej klasy neurochirurg podjął się usunięcia zmiany z rdzenia, balansując na granicy sparaliżowania pacjenta. Decyzja o wyjeździe z kraju okazała się dla Bosaka jedyną szansą na nowe życie.

Zbliżenie na Marcina Bosaka. AKPA

CZYTAJ TAKŻE: Marcin Bosak pochwalił się 17-letnim synem. Postura Władysława wskazuje na jego sportowe zacięcie

Rehabilitacja i powrót do sprawności. Skutki choroby Marcin Bosak odczuwa do dziś

Przebudzenie po zabiegu stanowiło dopiero początek kolejnej, bolesnej batalii o sprawność. Wycieńczająca rehabilitacja po operacji guza wymagała od aktora tytanicznego wysiłku i przełamywania własnych barier. Mężczyzna musiał od podstaw nauczyć się funkcjonowania we własnym ciele. Codziennie, przez wiele miesięcy ćwiczył chodzenie oraz uczył się na nowo rozpoznawać kształty i czucie.

No i tutaj całować ręce profesora, który też przeprowadził tę operację, która trwała ponad dziewięć godzin i po której nauczyłem się chodzić na nowo. Najpierw miałem w Brukseli rehabilitację, a później w Warszawie. Codziennie, przez wiele miesięcy, nauka chodzenia, rozpoznawania kształtów czucia.

Rozległa ingerencja w układ nerwowy pozostawiła jednak trwałe ślady. Mimo ogromnej pracy włożonej w ćwiczenia fizjoterapeutyczne, jedna z rąk aktora do dzisiaj nie odzyskała pełnej funkcjonalności.

Cały czas mam niesprawną do końca jedną rękę, ale na tyle ćwiczę, że tego nie widać i radzę sobie stroną lewą, która nie jest moją wiodącą stroną, ale jednak.

Poważna choroba u aktora na zawsze zweryfikowała jego życiowe priorytety. Dziś znany m.in. z filmu "Biała odwaga" Marcin Bosak traktuje to traumatyczne doświadczenie jako brutalną, ale potrzebną lekcję pokory. Wygrana walka z nowotworem pozwoliła mu w pełni cieszyć się z bycia ojcem dwóch synów.

Zillmann i Lesar w namiętnym uścisku na gali Herosi. Janja z dekoltem do pępka odsłoniła wszystko jak na dłoni [zdjęcia]
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama