Pierwsza spotkanie par w "Love is Blind". Ekspert przeanalizował ich zachowanie. "To była czysta gra"

Pierwsza spotkanie par w "Love is Blind". Ekspert przeanalizował ich zachowanie. "To była czysta gra"

Pierwsza spotkanie par w "Love is Blind". Ekspert przeanalizował ich zachowanie. "To była czysta gra"

instagram.com/netflixpl

Maurycy Seweryn, znany ekspert od mowy ciała, wziął pod lupę uczestników polskiej edycji "Love is Blind". Hit platformy Netflix wykreował dziesięcioro zakochanych śmiałków, którzy zaręczyli się bez patrzenia sobie w oczy. Gdy jednak pary wreszcie spotkały się na żywo, maski opadły przed obiektywami Netflixa, a my zobaczyliśmy ich prawdziwe, skrywane dotąd intencje.

Reklama

Analiza zachowania Julii i Kamila w Love is Blind Polska

Wszyscy doskonale wiemy, jak w dzisiejszych czasach wygląda telewizyjne poszukiwanie męża. Różowe światła, łzy wzruszenia przed kamerami i obietnice miłości aż po grób to stały element formatu. Tę bajkę brutalnie zweryfikował Maurycy Seweryn. Ekspert przeanalizował dla portalu Pudelek pierwsze spotkania na żywo dziesięciorga uczestników polskiej edycji programu "Love is Blind", ujawniając skrzętnie ukrywane frustracje.

Pierwsze bolesne zderzenie z rzeczywistością po oświadczynach w ciemno zaliczyli Julia i Kamil. Kiedy narzeczeni w końcu stanęli twarzą w twarz, produkcja próbowała pokazać ideał, ale uśmiech uczestniczki nie był szczery. W momencie zobaczenia Kamila, Julia na sekundę zmrużyła oczy, co było ewidentnym wyrazem niezadowolenia zastąpionym dopiero chwilę później wyuczoną radością. Z pozoru romantyczna scena przywitania kryła w sobie ogromną rezerwę.

Tworzyła swoim ciałem lekki dystans od partnera. — ocenia Maurycy Seweryn

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Netflix Polska (@netflixpl)

Pierwsze spotkanie Krzysztofa i Maliki w polskiej edycji show

Zupełnie inne emocje, choć równie dalekie od porywów serca rodem z komedii romantycznych, towarzyszyły pierwszemu spotkaniu Maliki i Krzysztofa. Widzowie mogli odnieść wrażenie, że para zaraz radośnie padnie sobie w ramiona, jednak ich postawa krzyczała coś zupełnie innego. Kiedy uczestnik szedł w stronę swojej wybranki, niemal bezwiednie wykonał gest dotknięcia nosa i zamknięcia oczu. Szczęka opada, ale samo przywitanie nowej pary było niesamowicie zdystansowane i zakończone jedynie chłodnym, koleżeńskim pocałunkiem w policzek.

To, co zobaczył, nie do końca mu się spodobało. — twierdzi wprost Maurycy Seweryn

Gra aktorska Marty i lęk podczas powitania z partnerem

Kolejny jaskrawy przykład telewizyjnego rozczarowania i ucieczki przed bliskością to historia Marty i Damiana. Zresztą, emocje w programie były chyba tak gigantyczne, że w kuluarach niektórym myliło się nawet imię bohatera i nazywano go Dariuszem – cóż, przy takich porywach serca detale najwyraźniej schodzą na dalszy plan! Gdy wreszcie doszło do powitania tej pary, ciało uczestniczki obnażyło absolutny brak wewnętrznego komfortu.

Marta w trakcie konfrontacji z narzeczonym odruchowo dotykała własnej twarzy i wyraźnie chroniła krtań dłońmi. Zdaniem eksperta był to podświadomy, silny sygnał lęku lub po prostu parada bezwstydnej gry aktorskiej. Produkcja ze wszystkich sił próbowała wykreować bajkę, ale mowa ciała zdemaskowała ten fałsz.

To była czysta gra. — podsumowuje Maurycy Seweryn

Jak zachowali się Daria i Filip na swoim pierwszym spotkaniu

Ekspert nie gryzie się w język również w przypadku kolejnej rzekomo zakochanej pary. Prawdziwa telewizyjna szopka wyszła na jaw, gdy przyjrzymy się bliżej pierwszemu spotkaniu Darii i Filipa. Telewizja chciała sprzedać nam uroczy obrazek dwojga szalejących za sobą ludzi, ale rzeczywistość szybko ostudziła zapał. Mowa ciała zdradziła ich prawdziwe, mocno ukrywane nastawienie do nowej sytuacji.

Na widok wybranego w ciemno partnera, uśmiech uczestniczki nagle zamarł. To był bardzo wymowny sygnał, którego nie dało się łatwo ukryć przed kamerami. Jakby tego było mało, teatralne podnoszenie partnerki przez Filipa to nic innego jak zwykła gra pod publiczkę, która miała na celu zatuszowanie ewidentnego braku chemii.

Brak akceptacji na pierwszym spotkaniu Julity i Jacka

Ostatnia analizowana, niezwykle niezręczna sytuacja, miała miejsce podczas pierwszego spotkania Julity i Jacka. Tutaj wirtualne i obiecujące uniesienia z randkowego eksperymentu zaliczyły natychmiastowe lądowanie awaryjne. Julita, podczas nagłej próby pocałunku zainicjowanej przez narzeczonego, błyskawicznie i asekuracyjnie wycofała głowę do tyłu.

Ekspert ocenił ten zwinny manewr jako przejaw braku akceptacji takiego zachowania na tak wczesnym etapie znajomości. Ostatecznie punktuje to naciągane, telewizyjne obietnice o ślepym zakochaniu. Kolejny raz perfekcyjna iluzja rozpadła się z hukiem w zderzeniu ze światem rzeczywistym.

Szczęka opada! Agnieszka Dygant pokazała leśną willę. Luksus nie do wiary [nowe zdjęcia]
Źródło: instagram.com/agnieszka_dygant_official
Reklama
Reklama