Jan Pirowski poprowadził finał 17. edycji programu "Mam Talent!". Główną nagrodę w wysokości 300 tysięcy złotych wywalczyła Liza występująca ze swoim psem Diną. Zwycięstwo duetu zeszło jednak na moment na dalszy plan za sprawą występu 14-letniej Marceliny Runewicz, po którym doszło do szeroko komentowanej wpadki prezentera.
Jan Pirowski i jego pomyłka w finale 17. edycji Mam Talent
Jan Pirowski musiał zmierzyć się z nieuniknioną presją telewizji na żywo. Prowadzenie finałowego starcia w 17. edycji programu rozrywkowego "Mam Talent!" to niezwykle wymagający sprawdzian z koncentracji, w którym nawet doświadczonym prezenterom zdarzają się błędy. Przejęzyczenia są nieodłącznym elementem formatów transmitowanych bez wcześniejszych cięć i dubli.
Zanim uroczyście ogłoszono ostateczne wyniki i wręczono ogromną wygraną głównym triumfatorom, Jan Pirowski na chwilę zapomniał o fundamentalnych faktach z historii muzyki popularnej. Jego wpadka natychmiast stała się tematem numer jeden w mediach społecznościowych, prowokując internautów do uszczypliwych uwag.
Wyświetl ten post na Instagramie
Marcelina Runewicz śpiewa hit Celine Dion i reakcja prowadzącego
W finale programu na scenie pojawiła się 14-letnia Marcelina Runewicz, która zaśpiewała utwór "I Surrender" z repertuaru Céline Dion. To wymagająca wokalnie i technicznie ballada, a zmierzenie się z nią podczas występów transmitowanych na żywo było ogromnym wyzwaniem. Bezpośrednio po występie Marceliny Runewicz, Jan Pirowski zwrócił się do uczestniczki i zgromadzonej publiczności przed ogłoszeniem ostatecznych wyników całego show.
Niestety, Jan Pirowski w przypływie uniesienia "uśmiercił" na wizji żyjącą legendę. Prowadzący bez mrugnięcia okiem przypisał utwór Whitney Houston, zapominając, że Céline Dion ma się świetnie i to ona jest właścicielką tego hitu.
Gdzieś tam wysoko, wysoko nad nieboskłonem Whitney Houston tej nocy będzie spała spokojnie, bo ona już wie, że na planecie Ziemia w Polsce jest Marcelina Runewicz
Takimi słowami gospodarz podsumował popisy młodej artystki na scenie. Nikt w studiu początkowo nie sprostował tej chybionej oracji, co tylko dodało całej sytuacji odrobiny telewizyjnego absurdu i dostarczyło bezwzględnym widzom doskonałego pretekstu do dyskusji w internecie.
Liza i pies Dina wygrywają Mam Talent – komentarze internautów o wpadce Pirowskiego
Zwyciężczynią 17. edycji "Mam Talent!" została ostatecznie Liza wraz ze swoim psem Diną, wygrywając nagrodę w wysokości 300 tysięcy złotych. Droga do wielkiego finału to dla uczestników wiele tygodni ciężkiej pracy, ciągłych przygotowań do kolejnych odcinków i oswajania się z ogromną sceną. Występ Lizy i Diny w decydującym momencie był idealnym zwieńczeniem tych wysiłków. Ich świetna współpraca spotkała się z najwyższym uznaniem głosujących, a starannie przygotowany na finał pokaz zapewnił im czek na ogromną kwotę.
Triumf duetu zbiegł się jednak z ogromną internetową burzą. Widzowie przed ekranami natychmiast chwycili za smartfony, by bez jakichkolwiek skrupułów wypunktować błąd prezentera i bronić właściwego repertuaru artystki.
Panie Pirowski, to była piosenka Céline Dion, a nie Whitney Houston
— zauważył w sieci jeden z użytkowników, szybko prostując potknięcie gospodarza z telewizji na żywo. Inni komentujący reagowali w równie krytycznym tonie, wytykając prowadzącemu brak przygotowania.
Ale wtopa, panie Pirowski... Pomylić Whitney Houston z Céline Dion
— skomentował wprost kolejny internauta.
Dla Jana Pirowskiego ten finałowy wieczór z pewnością pozostanie w pamięci nie tylko jako święto talentów, ale również jako twarda lekcja telewizyjnego rzemiosła. Formaty na żywo nie wybaczają najmniejszej dekoncentracji, a miliony widzów to absolutnie najlepsi weryfikatorzy faktów. Szczęśliwie prezenter zachował zimną krew na sam koniec i ogłaszając wygraną Lizy oraz Diny, nie zaliczył już żadnych dodatkowych potknięć.