Trudny moment na trasie Łatwoganga. W grę wchodziło wezwanie medyków

Trudny moment na trasie Łatwoganga. W grę wchodziło wezwanie medyków

Trudny moment na trasie Łatwoganga. W grę wchodziło wezwanie medyków

AKPA

Youtuber Łatwogang wyruszył w morderczą trasę rowerową z Zakopanego do Gdańska, by ratować życie 8-letniego Maksa Tockiego. Do pokonania ma ponad 700 kilometrów, a celem jest zebranie 12 milionów złotych na terapię genową w USA. Skrajne wyczerpanie organizmu sprawiło jednak, że w środku nocy influencer stanął przed widmem wezwania karetki i pilnego przewiezienia na SOR.

Reklama

Wyczerpująca trasa dla 8-letniego Maksa Tockiego

Łatwogang rozpoczął w piątek rano niezwykle trudny, charytatywny przejazd rowerowy na trasie z Zakopanego do Gdańska. Zmaga się z ogromnym wysiłkiem fizycznym, przemieszczając się z południa na północ Polski, by pomóc 8-letniemu Maksowi Tockiemu, który cierpi na nieuleczalną dotąd chorobę – dystrofię mięśniową Duchenne’a. Chłopiec potrzebuje niewyobrażalnej kwoty 12 milionów złotych, by poddać się nowatorskiej terapii genowej w Stanach Zjednoczonych, która jest dla niego ogromną szansą.

Od października 2025 roku do początku obecnej akcji w maju udało się z ogromnym trudem zgromadzić 3 miliony złotych. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu twórcy i blisko 60 tysiącom osób, które śledzą transmisję od piątkowego poranka, licznik na leczenie chłopca gwałtownie poszybował w górę. Ostatecznie, dzięki wspólnej mobilizacji, w sobotę rano skarbonka przekroczyła poziom 5,4 miliona złotych.

Łatwogang na rowerze Fot. ArtService/AKPA

Kryzys zdrowotny influencera na stacji benzynowej w Wolbromiu

Łatwogang przypłacił pierwsze kilkadziesiąt godzin akcji gigantycznym wycieńczeniem organizmu, co doprowadziło do bardzo niebezpiecznej sytuacji na trasie przejazdu. W nocy z piątku na sobotę, około godziny 3:20, podczas postoju na stacji benzynowej w Wolbromiu influencer doświadczył drastycznego załamania formy fizycznej. Twórca zaczął uskarżać się na wyjątkowo niepokojące i nagłe objawy zdrowotne, wśród których wymienił między innymi niebezpieczny "bezdech" oraz "biały stolec".

Sytuacja w środku nocy stała się na tyle poważna i przerażająca, że współpracująca z nim ekipa rozważała natychmiastowe wezwanie profesjonalnej pomocy medycznej, w obawie o jego życie i zdrowie. Zaczęto nawet gorączkowo sprawdzać lokalizację najbliższego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR), co wywołało ogromny niepokój i strach wśród osób oglądających transmisję. Po opanowaniu pierwszego, najgorszego kryzysu influencer postanowił jednak kontynuować morderczą podróż i w sobotni poranek dotarł bezpiecznie w okolice Częstochowy, mając przed sobą wciąż jeszcze około 500 kilometrów do upragnionej mety w Gdańsku.

samochód typu bus z płomieniami na karoserii, w tle samochód strażacki, na pierwszym planie młody mężczyzna robiący zdjęcie Fot. ArtService/AKPA

Zjednoczeni kibice wspierają twórcę na ulicach Myślenic

Łatwogang od samego początku tego niesamowitego wyzwania może liczyć na ogromne i realne wsparcie setek widzów, którzy dodają mu otuchy na poszczególnych etapach wyprawy. Doskonałym przykładem jest piękna sytuacja, która miała miejsce w Myślenicach, gdzie lokalni mieszkańcy wylegli na ulice, by z całych sił dopingować przemęczonego kolarza. 26-letnia Sylwia z Myślenic, która spotkała znanego twórcę tuż obok własnego domu, podzieliła się swoimi wrażeniami z tego wyjątkowego momentu na łamach portalu Plotek.

Oglądałam transmisję na żywo i poznałam okoliczne miejscowości. Zobaczyłam, że przybliża się do ulicy obok mojego domu w Myślenicach. Szybko wybiegłam na zewnątrz, krzycząc do rodziców, żeby dołączyli się do dopingu.

Łatwogang ujął mieszkańców nie tylko swoją ogromną determinacją, ale także wielkim szacunkiem i otwartością w stosunku do osób dopingujących go przy drogach. Sylwia w dalszej części rozmowy z serwisem nie kryła ogromnego uznania dla postawy wycieńczonego influencera, który mimo widocznego cierpienia wciąż znajdował siły na interakcję z fanami.

Zaskoczyło mnie to, że witał się z wszystkimi. Bardzo to cenię.

Łatwogang prowadzi rower Fot. ArtService/AKPA

Skromność i walka dla dzieci. Przesłanie z dawnej zbiórki

Łatwogang już w przeszłości wielokrotnie angażował się w podobne inicjatywy, zawsze stawiając zdrowie potrzebujących dzieci absolutnie ponad własną internetową popularność. Ta niezwykle empatyczna postawa doskonale koresponduje z jego zachowaniem po zakończeniu jednej ze znacznie wcześniejszych akcji charytatywnych na rzecz fundacji Cancer Fighters. To właśnie podsumowując tamtą dawną zbiórkę, udzielając emocjonalnego komentarza dla radiowej Jedynki, twórca dobitnie poprosił, aby w centrum uwagi zawsze pozostawić tylko chorych i zmagających się z losem podopiecznych fundacji.

Nie chcę absolutnie mieć żadnego wydźwięku po tym wszystkim jako jakaś osoba, nie zależy mi na tym, nie chcę, zbierajmy po prostu dla dzieciaków. Jest świetnie. Mamy cud. Wielka prośba, traktujmy mnie jak każdego z nas, bo jestem taki sam, jak każdy z nas, jesteśmy wszyscy równi, a jedynymi bohaterami, którzy są ponad wszystkich, są mali wojownicy.

Jego wypowiedź sprzed dłuższego czasu idealnie oddaje sens dzisiejszego wysiłku fizycznego na rowerowej trasie. Słowa o cichych małych wojownikach znów stają się aktualne, gdy tysiące osób jednoczą siły, by wspólnie uratować osiem lat życia chorego Maksa Tockiego.

Kulisy nowej akcji Łatwoganga. Co tak naprawdę dzieje się poza kamerami? [dużo zdjęć]
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama