Piotr Hancke, znany w internecie jako Łatwogang, dokonał rzeczy niewyobrażalnej. Ukochany przez młodzież influencer przejechał na rowerze morderczą trasę liczącą około 700 kilometrów z Zakopanego do Gdańska, by ratować życie 8-letniego Maksia Tockiego. Dzięki heroicznemu wysiłkowi twórcy udało się zebrać 12 milionów złotych na leczenie. Rekord zbiórki pękł dokładnie o godzinie 8:44.
Zbiórka charytatywna na leczenie Maksia Tockiego
Piotr Hancke "Łatwogang", popularny twórca internetowy, rozpoczął swoją wielką wyprawę w piątkowe popołudnie spod Giewontu w Zakopanem. Cel był jeden, ale za to potężny: nagłośnienie ogólnopolskiej zbiórki na rzecz 8-letniego Maksia Tockiego. Chłopiec cierpi na bezlitosną chorobę, jaką jest dystrofia mięśniowa Duchenne’a. Aby ocalić jego życie, niezbędna jest niezwykle kosztowna terapia genowa w Stanach Zjednoczonych, której całkowity koszt wyceniono na zatrważające 15 milionów złotych.
To nie pierwszy raz, kiedy influencer udowadnia, że ma wielkie serce i potrafi wykorzystać swoje gigantyczne zasięgi do czynienia dobra. Wystarczy wspomnieć, że jeszcze pod koniec kwietnia, w ramach innej akcji internetowej, Łatwogang zebrał ponad 282 miliony złotych dla podopiecznych Fundacji Cancer Fighters. Tym razem wyzwanie było jednak nie tylko logistyczne, ale przede wszystkim fizyczne.
Fot. ArtService/AKPA
Kryzys zdrowotny na trasie do Gdańska
Piotr Hancke szybko zorientował się, że walka o każdy kilometr jest wyjątkowo wycieńczająca. Trasa z południa na północ Polski wiązała się z olbrzymim obciążeniem organizmu. W sobotę po południu twórca podjął odpowiedzialną decyzję – zrezygnował z pierwotnego planu, który zakładał powrót z Gdańska do Zakopanego również na rowerze. Zrobił to po apelach zaniepokojonych internautów oraz ze względów zdrowotnych, zdając sobie sprawę z tego, że ludzkie ciało ma swoje ostateczne granice.
Najtrudniejszy moment przyszedł pod osłoną nocy, z soboty na niedzielę, gdy około godziny 2:30 Łatwogang doświadczył poważnego kryzysu zdrowotnego. Nagle poczuł się bardzo źle i miał wyraźne problemy z oddechem. Brakowało mu tchu do tego stopnia, że przez blisko godzinę musiał prowadzić rower pieszo w ciemnościach. W trakcie kryzysu influencer sam zmierzył sobie tętno, które okazało się być w normie, jednak duszności nie ustępowały. Dopiero po godzinie 3:00, z nadludzkim samozaparciem, wrócił do jazdy na siodełku.
Fot. ArtService/AKPA
Łatwogang zebrał 12 milionów złotych na terapię genową w USA
W niedzielny poranek nadszedł czas na wielki triumf woli i ludzkiej solidarności. Po przekroczeniu granicy ogromnego zmęczenia, cel finansowy rzędu 12 milionów złotych na koncie zbiórki został osiągnięty. Twórca, wciąż odczuwający trudy bezsennej nocy i ekstremalnego wysiłku, nie krył swojego wzruszenia. W rozmowie z Polską Agencją Prasową opowiedział o ostatnich, morderczych godzinach wyprawy.
Musiałem sobie przysnąć. Postawiliśmy na krótki sen, żeby jak najszybciej dotrzeć. Nie spodziewałem się, że wokół tego wszystkiego będzie aż taki szum, ale bardzo się z tego cieszę. Im więcej pomocy, tym lepiej. To pokazuje, jak wspaniałym narodem jesteśmy i jak bardzo chcemy pomagać.
— Piotr "Garkowski" Hancke (Łatwogang)
Kiedy licznik zbiórki pokazał upragnioną kwotę, w ten sam niedzielny poranek twórca zwrócił się bezpośrednio do swoich widzów na streamie, dziękując za każdy przelany grosz i wsparcie, bez którego ta piękna misja by się nie powiodła. Wypowiedział słowa, które łapią za serce.
Piękna rzecz, że udało się tyle uzbierać. Piękne macie serducha. Maks na pewno to ogląda albo obejrzy. Masa miłości dla ciebie, jesteś niesamowitym chłopakiem. To piękny dzień. Jestem dumny z nas. Brawa dla wszystkich. Pamiętajcie, zrobiliśmy to wszyscy razem. Zjednoczyliśmy się.
— Łatwogang (Piotr Hancke)
To jednak nie koniec wspaniałych wiadomości. Zaraz po osiągnięciu głównego celu dla Maksia, Piotr Hancke ogłosił, że wszelka nadwyżka oraz wszystkie kolejne spływające wpłaty zostaną natychmiast przekazane na leczenie 4-letniego Adasia. Ten mały chłopiec również zmaga się z dystrofią mięśniową Duchenne'a i pilnie potrzebuje 3 milionów złotych. Ten niezwykły weekend udowodnił całej Polsce, że połączone siły potrafią góry przenosić.