Rodzinny dramat Jolanty Kwaśniewskiej wychodzi na jaw. Porażające kulisy tragedii sprzed lat

Rodzinny dramat Jolanty Kwaśniewskiej wychodzi na jaw. Porażające kulisy tragedii sprzed lat

Rodzinny dramat Jolanty Kwaśniewskiej wychodzi na jaw.  Porażające kulisy tragedii sprzed lat

Adam Burakowski/East News

Jolanta Kwaśniewska przez lata starała się chronić prywatność swojej rodziny. Jej ojciec, Julian Konty, jako nastolatek cudem uniknął śmierci podczas rzezi na Wołyniu. Porażające wspomnienia z pacyfikacji rodzinnej wsi oraz brutalna utrata najbliższych położyły się cieniem na jego całym życiu. Dziś była pierwsza dama ujawnia wstrząsające kulisy tej niewyobrażalnej tragedii.

Reklama

Julian Konty i pacyfikacja wsi Borszczówka na Wołyniu

Jolanta Kwaśniewska  wróciła do najtrudniejszych kart z historii swojej rodziny. Podczas rozmowy w programie „Rozmowy (nie)wygodne” na antenie TVP Info opowiedziała o dramatycznych losach Juliana Kontego. Przyszły pułkownik i szef łączności w Wojskach Ochrony Pogranicza wychowywał się na Kresach Wschodnich. To właśnie tam jego bliscy padli ofiarą okrutnej pacyfikacji.

Była pierwsza dama z ogromnym bólem opisała skalę tragedii, jaka dotknęła jej krewnych w czasach wojennych.

Byłyśmy takie ukochane i wytulone, z tego względu, że tata był taką silną osobowością, tata miał potworne dzieciństwo, tata pochodził z rodziny Kresowej, z Wołynia, w związku z tym widział i przeszedł mordy na Wołyniu, jego rodzina została — siostra z mężem, z córką — zamordowana, spalona w stodole, kolejna siostra była zesłana na Sybir, jedno z dzieci tam zmarło, szwagier został zamordowany w Ostaszkowie, tata przeszedł cały szlak 2. Armii Wojska Polskiego jako 15-latek, więc ja myślę, że on w sobie miał bardzo dużo takich potwornych widoków.

Po trudach wojennych Julian Konty próbował ułożyć sobie życie na nowo. Matka byłej pierwszej damy, Anna Konty z domu Laskowska, pracowała jako księgowa w Kaszubskiej Brygadzie WOP, z której później odeszła, by zająć się wychowaniem dzieci. Przeszłość ojca regularnie jednak wracała, a rodzina żyła w cieniu milczenia.

Jolanta Kwaśniewska ubrana na biało Fot. Piętka Mieszko/AKPA

Ucieczka 15-letniego Juliana i ratowanie chorej babci

Julian Konty miał zaledwie 15 lat, gdy 3 marca 1943 roku w jego rodzinnej okolicy rozegrał się dramat. Tego dnia oddziały niemieckie oraz policja ukraińska wymordowały mieszkańców kolonii Borszczówka i Lidawka. Nastoletni chłopiec uniknął śmierci tylko dzięki temu, że ukrył się w rurze melioracyjnej. Kiedy najgorsze minęło, Julian wraz z rodzeństwem podjęli heroiczną próbę ratunku chorej babci. Umieścili kobietę na noszach zrobionych z wyrwanych drzwi i przenieśli ją ponad 30 kilometrów pieszo do oddalonego Ostroga.

W swojej książce „Pierwsza dama”, której premiera miała miejsce pod koniec października 2024 roku, 69-letnia Jolanta Kwaśniewska opisała szczegóły straty, jakiej doświadczył wówczas jej ojciec. Z rąk oprawców zginęła jego siostra, Zofia Kraśnicka wraz ze swoim mężem Czesławem.

Zginęła jedna z sióstr taty z mężem i czteroletnią córeczką, którą Niemiec złapał za nogi, a jej głowę rozbił o róg budynku. Tato to wszystko widział jako piętnastoletni chłopiec.

Jolanta Kwaśniewska na gali Bestsellery Empiku AKPA

Trauma wojenna i milczenie w domu Kwaśniewskich

Mimo żołnierskiej dyscypliny — w domu Jolanta Kwaśniewska była traktowana jak chłopiec i nazywana przez rodziców „Włodkiem” — Julian Konty w trudnych chwilach uciekał w samotność. Była pierwsza dama relacjonowała, że kiedy nadchodził cięższy okres i wracały wojenne demony, jej ojciec zamykał się sam w pokoju i wypalał do 40 papierosów marki "Płaskie" dziennie. Trauma zbrodni wołyńskiej była tak głęboka, że podczas prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego w latach 1995-2005, córka musiała chronić swojego ojca przed makabrycznymi widokami. Gdy przechodził u niej w domu rekonwalescencję po operacji, jeden z gości przyniósł historyczny album dokumentujący rzeź, z drastycznymi zdjęciami dzieci przywiązanych drutem do drzew. Córka natychmiast ukryła ten materiał, by oszczędzić mu cierpienia.

Sam Julian Konty postanowił osobiście zmierzyć się z tym koszmarem w jesieni swojego życia. 6 listopada 2003 roku odwiedził miejsce kaźni mieszkańców rodzinnej wsi. Nad bratnią mogiłą, w której spoczęli jego bliscy i sąsiedzi, wypowiedział poruszające słowa.

Tu był mój dom rodzinny. Przeszło 60 lat temu rozegrała się tragedia. 3 marca 1943 roku przybył oddział niemiecki i lokalnej policji - wymordował Borszczówkę i Lidawkę. Zginęła moja siostra, Zofia Krasicka z mężem Czesławem i ich dzieckiem. Byłem świadkiem grzebania zamordowanych około 250 osób pochowanych w tej bratniej mogile.

Czerwona cegła i prywatne jezioro. Kwaśniewscy mają na Mazurach prawdziwy raj, te wnętrza zachwycają [zdjęcia]
Źródło: Aleksandra Kwaśniewska/instagram
Reklama
Reklama