Maja Chwalińska sprawiła gigantyczną sensację, awansując do finału wielkoszlemowego turnieju Roland Garros. Polska tenisistka rozpoczęła zmagania w Paryżu jako 114. zawodniczka rankingu WTA, wywalczając udział przez trudne, trzystopniowe kwalifikacje. Podczas marszu na szczyt wyeliminowała takie gwiazdy jak mistrzyni olimpijska Qinwen Zheng, Maria Sakkari, a w ćwierćfinale Annę Kalińską.
Maja Chwalińska zachwyciła na Roland Garros. Historyczny awans w rankingu WTA
24-letnia Maja Chwalińska na kortach im. Rolanda Garrosa prezentuje tenis, który zachwycił ekspertów na całym świecie. Ta zadziorna, leworęczna zawodniczka po morderczych kwalifikacjach wyeliminowała m.in. mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng oraz Marię Sakkari, co otworzyło jej drogę do wielkiego triumfu. Emocjonujący ćwierćfinał przyniósł jej zwycięstwo nad Anną Kalińską (7:6, 6:3). W półfinale była nie do pokonania. W brawurowy sposób pokonała Rosjankę Dianę Sznajder.
Ten niewyobrażalny sukces w słynnym French Open ma również swoje bezpośrednie i imponujące odbicie w liczbach. Dzięki niezwykle dojrzałej i pewnej grze w Paryżu zawodniczka zapewniła sobie pierwszy w karierze awans do elitarnej, czołowej setki rankingu WTA.
instagram.com/majachwalinska
Początki kariery i dawne triumfy. Maja Chwalińska i Iga Świątek na szczycie
Nasza reprezentantka, Maja Chwalińska, na swój obecny, wielki sukces pracowała ciężko od najmłodszych lat. Wiele lat wcześniej, w 2008 roku, jako zaledwie siedmioletnia dziewczynka wzięła udział w akcji "Talentiada Tenisowa" w swojej rodzinnej Dąbrowie Górniczej. To właśnie tam jej ogromny potencjał wypatrzył trener Paweł Kałuża, pod którego czujnym okiem rozpoczęła poważne treningi. Młoda sportsmenka wykazywała się determinacją, która wbija w fotel. Chwalińska potrafiła trenować od 6 do 8 rano, by prosto z kortu pędzić na lekcje w szkole. Co niezwykle ciekawe i wywołujące dziś szczery uśmiech, zanim młoda dąbrowianka na dobre chwyciła za rakietę, z zapałem trenowała karate. Przez kilka lat z powodzeniem grała też w siatkówkę w juniorskiej drużynie UKS Dąbrowiak.
Jej sportowy talent błyskawicznie zaczął owocować na arenie międzynarodowej. W latach 2015-2017 młodziutka tenisistka odnosiła ogromne sukcesy w parze deblowej, a jej partnerką na korcie była Iga Świątek. Ten niezwykle utalentowany polski duet wywalczył wspólnie mistrzostwo Europy U-14 w 2015 roku oraz w kategorii U-16 rok później. W tym samym roku wygrały prestiżowy puchar Junior Fed Cup, by ostatecznie dotrzeć do wielkiego finału juniorskiego Australian Open w 2017 roku.
instagram.com/majachwalinska
Archiwalne nagrania wideo z Mają Chwalińską. Co mówiła jako 14-latka?
24-letnia Maja Chwalińska po wywalczeniu półfinału na paryskich kortach znalazła się na ustach całej sportowej Polski. Na jednym z nagrań, które po historycznym awansie błyskawicznie zaczęły krążyć w sieci, mała, 11-letnia wówczas zawodniczka z rozbrajającą szczerością i niezwykłą, jak na swój wiek, pokorą opowiadała o planach na przyszłość.
Liczę się, że to może nie wyjść, ale chciałabym w dorosłym życiu mieć coś związanego ze sportem, z tenisem. Jakby się nie udało być tenisistką, no to mogłabym być jakąś trenerką albo komentatorką.
Kolejne wykopane wideo, tym razem z 2016 roku, pokazuje już 14-letnią sportsmenkę. Wypowiedziała wtedy słowa, w których widać było dojrzałość rzadko spotykaną u nastolatków.
Tyle, ile ja z siebie daję, to nie jest po to tylko, żeby zarabiać później pieniądze. Robię to po to, żeby spełniać swoje marzenia. To jest jednak moje marzenie, żeby wygrać jakiś wielki szlem lub olimpiadę, nie pieniądze.
@polsatsport.plUnikalny wywiad z Mają Chwalińską sprzed 11 lat z archiwum Polsatu Sport ??♬ oryginalny dźwięk - Polsat Sport
Te słowa sprzed lat w zestawieniu z dzisiejszym sukcesem wywołały prawdziwą lawinę wzruszeń. Pod najnowszymi artykułami opisującymi jej trudną drogę z samego dołu aż do czołówki rankingu pojawiają się tysiące ciepłych słów. Najlepiej niesamowitą historię naszej gwiazdy podsumował w swoim komentarzu jeden z zachwyconych internautów:
W najśmielszych marzeniach nie pomyślałaś chyba dokąd zajdziesz.