Doda przeżyła prawdziwy dramat podczas tegorocznego festiwalu w Opolu. Choć 4 czerwca wieczorem triumfowała na scenie, noc zamieniła się w koszmar, gdy piosenkarkę trzeba było pilnie ewakuować z hotelu. Powód interwencji służb jest wręcz absurdalny. To, co wokalistka postanowiła zrobić następnego dnia rano po nieprzespanej nocy, absolutnie roztkliwiło internautów. Udowodniła tym swoją ogromną klasę.
Występ na opolskiej imprezie i doskonały odbiór fanów
Dorota Rabczewska z ogromnym przytupem otworzyła pierwszy dzień 63. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. 4 czerwca wieczorem piosenkarka przejęła scenę, wykonując utwór „Czas nas uczy pogody” z repertuaru Grażyny Łobaszewskiej. Udowodniła przy tym swój kunszt wokalny i momentalnie zaskarbiła sobie sympatię zgromadzonej przed telewizorami widowni.
Festiwalowa publiczność była pod ogromnym wrażeniem zaprezentowanego utworu. W sieci niemal natychmiast posypały się niezwykle entuzjastyczne opinie, a internauci mocno docenili dojrzałość artystyczną piosenkarki, która tym razem postawiła na czysty wokal, a nie tylko na pióra i cekiny.
Fantastyczna kreacja, ale to wykon dziś powalił mnie na kolana - jestem wzruszony na maxa! Z klasą, głos jak dzwon, jeden z lepszych występów w karierze, brawo
Tak skomentował występ Dody zachwycony użytkownik na oficjalnym profilu Instagram Telewizji Polskiej.
Na zdj.: Doda, Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Nocna ewakuacja hotelu i fałszywy alarm przeciwpożarowy
Doda nie cieszyła się długo zasłużonym odpoczynkiem po zejściu ze sceny. W nocy z 4 na 5 czerwca, około godziny 1:30, w hotelu artystki nagle zawyły syreny alarmowe. Sytuacja wyglądała na groźną. Wszyscy goście, w tym sama wokalistka, musieli natychmiast wyjść na zewnątrz i czekać na przyjazd służb.
Szybko wyszło na jaw, że za całe zamieszanie odpowiada całkowity brak wyobraźni jednego z lokatorów, który poczuł nagłą potrzebę "puszczenia dymka". Przyczyną fałszywego alarmu było zapalenie papierosa w pokoju hotelowym. Ten skrajnie nieodpowiedzialny krok momentalnie uruchomił czujki. Można tylko współczuć pechowemu palaczowi, jeśli po drodze na zewnątrz spotkał niewyspaną i wściekłą Dodę. O całym absurdzie artystka opowiedziała bladym świtem.
Dzień dobry kochani, bardzo się nie wyspałam. Ktoś postanowił sobie zapalić fajka wpół do drugiej w nocy w hotelu i mieliśmy alarm pożarowy, ewakuację hotelu i wszystko. Dramat
Relacjonowała wyraźnie zmęczona, ale wciąż ironiczna artystka podczas porannej relacji na Instagramie z 5 czerwca.
AKPA
Doda zaprasza do schroniska w Opolu
Dorota Rabczewska postanowiła jednak zupełnie inaczej podejść do tej fatalnej nocy. Zamiast wylewać żale na Instagramie, 5 czerwca rano ogłosiła akcję, która wprawiła jej fanów w osłupienie. Zmęczona gwiazda zaprosiła wszystkich miłośników zwierząt przebywających w Opolu do wspólnego odwiedzenia lokalnego schroniska o godzinie 12:00.
W swoim porannym wideo udowodniła, że ma złote serce. Podczas gdy inni po takiej nocy zamknęliby się w pokoju z maską na oczach, ona wolała targać worki z karmą i wyprowadzać czworonogi, kierując do fanów zaledwie kilkuzdaniowy apel.
Postanowiłam dzisiaj ten dzień spożytkować jakoś dobrze. Wszystkich moich fanów, którzy przyjechali na festiwal, zapraszam z karmą do schroniska w Opolu na godzinę 12.00 i wyjdziemy sobie z psami na spacer. Nie wiem, czy mają akurat tam smycze, ale może gdybyście mieli przy sobie cudem, to lepiej wziąć swoją. Więc do zobaczenia