Piotr Fronczewski 8 czerwca 2026 roku, skończył 80 lat. Choć dla milionów Polaków jest legendą kina i uwielbianym Panem Kleksem, jego dzieciństwo było naznaczone strachem. Aktor wychowywał się w cieniu wojennej traumy ojca, który w obozie koncentracyjnym pełnił funkcję egzekutora. Surowe kary cielesne i trudna relacja z rodzicem na zawsze zmieniły życie artysty.
Trauma wojenna ojca Piotra Fronczewskiego
Piotr Fronczewski przyszedł na świat w rodzinie żydowskiej. Jego ojciec był synem Natalii i Izraela Finkelsztejnów, jednak jeszcze przed wybuchem II wojny światowej zdecydował się przyjąć chrzest i zmienił nazwisko na Fronczewski. Kiedy wybuchł globalny konflikt, Władysław Fronczewski trafił z ulicznej łapanki na Pawiak. Przez lata gehenny przebywał w aż trzech obozach koncentracyjnych: Gross-Rosen, Mauthausen oraz Leitmeritz.
Podczas pobytu w tych koszmarnych miejscach ojciec aktora stanął przed niezwykle trudnym zadaniem. Zgodnie z powojennymi relacjami musiał wykonać wyrok śmierci na współwięźniu. Człowiek ten okazał się konfidentem donoszącym Niemcom. Wiele lat później, w wydanej w 2015 roku autobiografii „Ja, Fronczewski”, artysta z wielkim bólem wrócił do tych mrocznych tajemnic.
W czasie wojny ojciec był wykonawcą wyroku śmierci w obozie, a może to było wcześniej, na Pawiaku, nie jestem pewien. Chodziło o współwięźnia, który był konfidentem Niemców. Trzeba go było zlikwidować, żeby nie zdradził Niemcom jakiejś tajemnicy. Ojciec został wyznaczony na egzekutora i zrobił to, co było trzeba.
— wspominał aktor.
fot. Kurnikowski/AKPA
Trudne relacje z ojcem i surowe kary cielesne
Wstrząsające doświadczenia z czasów wojny odcisnęły piętno na Władysławie Fronczewskim, co bezpośrednio rzutowało na dzieciństwo Piotra Fronczewskiego. W okresie dorastania aktora, relacje z surowym ojcem były niezwykle trudne i przepełnione strachem. Za najdrobniejsze przewinienia mężczyzna wymierzał synowi dotkliwe kary cielesne przy użyciu pasa. Chłopiec musiał wcześniej klękać przy tapczanie i opuszczać spodnie, co samo w sobie budziło w nim narastające przerażenie.
Tata nosił pas przy spodniach, na biodrach, ja musiałem klęknąć przy tapczanie, opuścić spodnie, pupa goła, i były klapsy, no, był pas. To nie było nawet jakoś bardzo bolesne, ponieważ nie na tym ojcu zależało, jak podejrzewam, ale było to wykonanie wyroku z całym ceremoniałem, który napawał mnie panicznym strachem. Ten lęk pamiętam do dziś.
— czytamy w biografii.
Zdarzały się jednak momenty, w których pancerz twardego i niedostępnego mężczyzny pękał, odsłaniając skrywane emocje. Na początku lat pięćdziesiątych młody Piotr powrócił do domu bardzo późno z zabawy z rówieśnikami na podwórku. Ojciec wpadł wówczas w ogromną furię i urządził trwającą do późnej nocy karczemną awanturę. Następnego dnia sytuacja przybrała nieoczekiwany obrót. Władysław usiadł do obiadu i nagle zalał się łzami.
AKPA
Piotr Fronczewski i jego relacja z matką Bogną
Jedynym ratunkiem przed surowością ojca była dla Piotra Fronczewskiego bezwarunkowa miłość matki. Bogna Fronczewska otaczała syna niesamowitym ciepłem, którego tak bardzo brakowało w relacjach z chłodnym rodzicem. W swojej autobiografii z 2015 roku artysta z ogromnym rozrzewnieniem opisywał tę niezwykle silną więź, która dawała mu poczucie bezpieczeństwa.
Mama była całym moim światem. Byłem w nią wpatrzony jak w obrazek.
— opisywał artysta.
To właśnie z mamą wiąże się jedno z najbardziej niezwykłych wspomnień z młodości cenionego artysty. Gdy miał około 12 lub 13 lat, mama przyłapała go na podbieraniu papierosów rodzicom. Kobieta jednak w ogóle nie straciła panowania nad sobą. Zamiast tego zapaliła z nim pierwszego oficjalnego papierosa w kuchni przy otwartym oknie, a z czasem nawet nauczyła syna puszczać kółka z dymu. Ta cicha nić porozumienia pozwalała mu przetrwać najtrudniejsze chwile w ich rodzinnym domu.