Tak Maryla Rodowicz nazwała Maję Chwalińską. Prowadzący aż zaniemówił

Tak Maryla Rodowicz nazwała Maję Chwalińską. Prowadzący aż zaniemówił

Tak Maryla Rodowicz nazwała Maję Chwalińską. Prowadzący aż zaniemówił

AKPA; instagram.com/rolandgarros

Maryla Rodowicz zaliczyła spektakularną wpadkę podczas sobotniego koncertu inaugurującego trasę "Lata z Radiem i Telewizją Polską". 20 czerwca 2026 roku w Bielsku-Białej, tuż po zejściu ze sceny, blisko 80-letnia gwiazda udzieliła wywiadu, który miał być hołdem dla polskiego sportu. Zamiast tego zaserwowała widzom dawkę telewizyjnej żenady, z którą prowadzący Filip Antonowicz kompletnie nie wiedział, co zrobić.

Reklama

Wpadka Maryli Rodowicz na koncercie w Bielsku-Białej

Maryla Rodowicz od lat kreuje się na wielką ekspertkę od tenisa. Królowa polskiej sceny muzycznej niejednokrotnie podkreślała, że bacznie śledzi zmagania na kortach. Sama trenowała tenisa amatorsko przez około 20 lat. Nic więc dziwnego, że po występie na lotnisku w Aleksandrowicach postanowiła nawiązać do rakietowych emocji.

Udzielając wywiadu na żywo, wokalistka postanowiła złożyć bardzo specjalną, sportową dedykację. Słowa, które po chwili padły do mikrofonu, z miejsca stały się hitem internetu. Omyłkowo połączyła dwie polskie gwiazdy tenisa w jedną, hybrydową postać.

Sport jest bliski mojemu sercu i dlatego mój występ dedykuję Idze Chwalińskiej

— wypaliła z uśmiechem i pełnym przekonaniem przed kamerami TVP Maryla Rodowicz. Problem w tym, że taka zawodniczka po prostu nie istnieje, a piosenkarka zgrabnie połączyła imię Igi Świątek z nazwiskiem Mai Chwalińskiej.

maja chwalińśka i iga świątek kiedyś i dziś instagram.com/pzt_tenis; instagram.com/igaswiatek

Takie osobliwe powołanie do życia wyimaginowanej gwiazdy sportu wywołało wyraźną konsternację w studiu. Prowadzący wywiad Filip Antonowicz dosłownie zaniemówił. Był całkowicie zdezorientowany pomyłką w danych zawodniczek. Ostatecznie nie skomentował wpadki i nie wyprowadził artystki z błędu. Po prostu kontynuował rozmowę.

Maja Chwalińska i Iga Świątek: sukcesy polskich tenisistek

Skąd u piosenkarki wzięła się ta kuriozalna zbitka słowna? Ostatnie wydarzenia obfitowały w potężne sukcesy na zagranicznych kortach. Z jednej strony triumfuje Iga Świątek, a z drugiej głośno jest o znakomitych wynikach Mai Chwalińskiej. Tenisistka w sezonie turniejowym 2026 dotarła do wielkiego finału Roland Garros, gdzie przegrała decydujący mecz z Mirrą Andriejewą.

Jeszcze przed rozpoczęciem zmagań w Wielkiej Brytanii organizatorzy Wimbledonu przyznali Mai Chwalińskiej "dziką kartę". To umożliwiło jej bezpośredni start w głównej drabince legendarnego turnieju.

instagram.com/mary_la_la

Wimbledon 2026: Maryla Rodowicz ocenia szanse Polek

Mimo ewidentnej wpadki artystka nie zamierzała rezygnować z narzuconej sobie roli sportowego komentatora. Chwilę po nieszczęsnej dedykacji prezenter TVP zapytał ją o przewidywania dotyczące szans zawodniczek w zbliżającym się Wimbledonie. Tym razem wokalistka rozdzieliła już obie Polki. Oceniła wprost, że Iga Świątek to bez wątpienia "wielka tenisistka", natomiast Maja Chwalińska jest osobą, która "zaskoczyła cały świat".

To jest takie wróżenie z fusów. Iga jest naprawdę wielką tenisistką, Maja zaskoczyła cały świat. Dajmy się zaskoczyć.

— podsumowała swoje tenisowe analizy gwiazda. Pomeczowe i pokoncertowe wywiady w polskiej telewizji rzadko kiedy dostarczają aż tak niezapomnianych emocji. Pozostaje mieć nadzieję, że wschodząca "Iga Chwalińska" przyniesie kibicom same powody do dumy.

80 lat na karku, 100 tysięcy za występ i skandal, który przyćmił inne gwiazdy. Maryla Rodowicz gęsto się tłumaczy.
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama