37-letnia Dijana L. pozostawiła swojego trzymiesięcznego synka w wózku przed blokiem w niemieckim Renningen, by na chwilę wnieść zakupy. Gdy wróciła, dziecka już nie było. Gorączkowe poszukiwania zakończyły się tragicznym odkryciem w pobliżu strumienia, a zeznania sąsiadów rzucają na matkę i jej partnera mroczny cień.
Poszukiwania zaginionego niemowlęcia w Renningen
37-letnia Dijana L. pozostawiła trzymiesięcznego syna w wózku na chodniku przed domem przy Malmsheimer Straße w Renningen. Kobieta na chwilę weszła do budynku, aby zanieść zakupy na drugie piętro. Niestety, ta krótka chwila wystarczyła, aby doszło do niewyobrażalnego dramatu. Zrozpaczona rodzina natychmiast zaczęła alarmować okolicę i powiadomiła służby.
„Moja córka wróciła z zakupów, miała ze sobą torby i chciała je zanieść na drugie piętro”
Takie słowa przekazała babcia zaginionego dziecka w relacji dla dziennika „Bild”, opisując okoliczności zdarzenia z tamtej nocy. O sytuacji bezzwłocznie powiadomiono organy ścigania. Mundurowi nadali zgłoszeniu najwyższy priorytet, zakładając początkowo porwanie.
Facebook: Policja Piaseczno
Szeroko zakrojona akcja służb i tragiczne odkrycie
Dziecko przez krótki czas było pozostawione bez opieki. Zostało wyjęte z wózka przez nieznaną osobę i zabrane. Policja została poinformowana w czwartek późnym wieczorem, od godziny 23.30 prowadzi szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą niemowlęcia i jego porywacza
Powyższy komunikat wydał rzecznik policji w Ludwigsburgu, Steffen Grabenstein, tuż po przyjęciu zgłoszenia. W akcji poszukiwawczej udział wzięło 50 funkcjonariuszy policji oraz około 40 psów tropiących. Teren przeczesywano także z powietrza przy użyciu śmigłowców i dronów wyposażonych w kamery termowizyjne. Zaangażowano również liczne zespoły ratownicze, by jak najszybciej zlokalizować zaginionego chłopca. Nadzieje bliskich zgasły ostatecznie w piątek około 13:45. To wtedy odnaleziono ciało niemowlęcia w pobliżu potoku Rankbac.
Zeznania sąsiadki wskazują na mroczny motyw
Kiedy prawda o tragicznym losie trzymiesięcznego dziecka wyszła na jaw, śledczy zaczęli wnikliwie badać tło rodzinne. Kluczowym elementem w sprawie okazały się słowa osób mieszkających w tym samym budynku. Według relacji sąsiadki, 26-letniej Lany Kamal-Mohammed, Dijana L. miała wcześniej twierdzić, że płacz dziecka bardzo przeszkadza jej partnerowi. 26-latka uważała matkę chłopca za osobę dziwną i agresywną. Te słowa rzuciły na sprawę nowe, mroczne światło. Sąsiadka zauważyła również wysoce niepokojące zachowanie Dijany L. w kluczowych godzinach po zniknięciu wózka.
„Psy, policjanci, helikoptery, drony — wszyscy szukali. A ona była na górze. Siedziała na górze w mieszkaniu. To było bardzo dziwne”
Relacja sąsiadki jest jednoznaczna. Podczas gdy na zewnątrz trwały gorączkowe poszukiwania, matka biernie siedziała w swoim mieszkaniu. Taka postawa wzbudziła ogromne podejrzenia lokalnej społeczności. Policjanci bezzwłocznie odgrodzili teren i zaczęli przesłuchiwać kolejnych świadków, aby zweryfikować te niepokojące doniesienia.
Zagadkowe zniknięcie matki i dalsze kroki policji
Sprawa staje się coraz bardziej zagadkowa, a kolejne dni przynoszą więcej pytań niż odpowiedzi. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez służby, Dijana L. nie była widziana w swoim mieszkaniu od 20 czerwca. Kobieta zniknęła tuż po traumatycznych wydarzeniach i obciążających relacjach sąsiadów. To tylko potęguje tragizm tej historii. Policja intensywnie pracuje nad rozwiązaniem sprawy, skrupulatnie łącząc ze sobą wszelkie poszlaki. Śledczy czekają teraz na wyniki badań DNA. Pozwolą one ustalić dokładne przyczyny i okoliczności śmierci dziecka.