Aleksander Kwaśniewski z niesmakiem patrzy na trwającą wojnę dyplomatyczną między Warszawą a Kijowem. Były prezydent w gorzkich słowach skomentował potężny kryzys, którego punktem zapalnym stało się odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. W geście solidarności z przywódcą Ukrainy polskie odznaczenia zaczęli masowo zwracać także inni ukraińscy politycy, a budowane przez 30 lat porozumienie zawisło na włosku.
Byli prezydenci Ukrainy zwracają polskie odznaczenia
Z pewnością nie tak Aleksander Kwaśniewski wyobrażał sobie finał starań o pojednanie obu narodów. Trwający od ubiegłego piątku skandal z orderami pokazał, że niektórzy politycy potrafią traktować państwowe zaszczyty niczym zabawki w piaskownicy. To właśnie tego dnia Karol Nawrocki podjął decyzję o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Przyczyną tego ostrego cięcia była zgoda ukraińskiego przywódcy na nadanie tamtejszej jednostce wojskowej imienia "Bohaterów UPA".
Na reakcję Kijowa nie trzeba było długo czekać. Już w weekend Wołodymyr Zełenski poinformował, że odesłał otrzymany w 2023 roku Order Orła Białego prosto do rąk prezydenta Karola Nawrockiego. Do tego manifestu dołączyli wkrótce inni historyczni przywódcy. Byli prezydenci Ukrainy: Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko oraz Petro Poroszenko zrzekli się posiadanych Orderów Orła Białego w akcie solidarności z Wołodymyrem Zełenskim.
Do protestu dołączyli nie tylko byli włodarze Ukrainy. Na podobny krok zdecydowali się kluczowi dygnitarze, w tym szef wywiadu Kyryło Budanow oraz minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha, co ostatecznie przypieczętowało dyplomatyczny pat.
Sytuacja zrobiła się niezwykle napięta, a ukraiński prezydent nie ukrywał rozgoryczenia postawą polskiej głowy państwa. Podczas czerwcowej rozmowy dla stacji TSN nie szczędził mocnych słów na temat fiaska jakichkolwiek dyplomatycznych rozmów.
Zaproponowałem prezydentowi Polski spotkanie (...). Tymczasem on zrobił kolejny krok i stwierdził, że dla Ukrainy nie ma miejsca w Europie.
scena z: Lech Wałęsa, SK:, , fot. AKPA
CZYTAJ TAKŻE: Skandal z orderem Zełenskiego! Lech Wałęsa komentuje w swoim stylu: "Nie trzeba było dawać"
Aleksander Kwaśniewski krytykuje działania Karola Nawrockiego
Biorąc pod uwagę te napięcia, czerwcowa wypowiedź byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w programie "Express Biedrzyckiej" brzmi dziś nadzwyczaj celnie. Aleksander Kwaśniewski uważa, że obecne błędy i lekkomyślne działania niszczą relacje polsko-ukraińskie budowane przez ostatnie 30 lat. Oceniając sytuację z boku, określił Karola Nawrockiego mianem osoby "charakterologicznie radykalnej".
Była głowa państwa dostrzega jednak problem po obu stronach granicy. Sam ukraiński przywódca znajduje się bowiem pod znaczącym naciskiem tamtejszych środowisk radykalnych. W swoim telewizyjnym wystąpieniu Aleksander Kwaśniewski wyłożył kawę na ławę, ostrzegając przed tym, do czego prowadzi oddawanie kluczowych interesów narodowych w ręce gorących głów.
Dzieje się rzecz, przed którą zawsze przestrzegałem: żeby relacji polsko-ukraińskich nie oddawać w ręce radykałów z obu stron. O ile Zełenski jest pewnie pod silnym wpływem środowisk radykalnych, to w Polsce pan prezydent Nawrocki sam jest radykałem i wspiera te najbardziej radykalne grupy, jak Konfederacja czy partia Brauna. Radykałowie doprowadzą do konfliktu, radykałowie nie doprowadzą do porozumienia, które trzeba budować.
AKPA; prezydent.pl
Kwaśniewski przypomina o deklaracji z 1997 roku i ostrzega przed przyszłością
Dla byłego prezydenta ten konflikt ma wymiar wyjątkowo osobisty i dojmujący. Jak przypomniał w programie telewizyjnym, to właśnie on, Aleksander Kwaśniewski sygnował historyczny dokument o polsko-ukraińskim pojednaniu w 1997 roku, torując drogę do trudnego, ale koniecznego kompromisu. Patrząc na to, jak obecne władze wymachują najwyższymi odznaczeniami, można odnieść wrażenie, że cała tamta praca poszła na marne.
Były prezydent wprost wskazuje koszty tych politycznych gier. Podczas audycji w "Expressie Biedrzyckiej" nie owijał w bawełnę, szczerze przyznając, co sądzi o niszczeniu wieloletniego dorobku politycznego.
Niepotrzebnie niszczymy coś, co jest nam potrzebne: Polsce, Ukrainie i Europie. To są działania czy błędy, które nie powinny mieć miejsca i będą nas w przyszłości kosztować. Bardzo mi smutno z tego powodu, tym bardziej, że pierwszą deklarację o procesie pojednania polsko-ukraińskiego podpisaliśmy z moim ukraińskim partnerem w '97 roku.