Lekarz specjalista z krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Józefa Dietla stał się bohaterem ogólnopolskiej debaty po ujawnieniu jego rekordowych zarobków. Ortopeda i neurochirurg pracujący na kontrakcie zarobił w 2025 roku aż 2,3 mln zł brutto, co daje zawrotną średnią około 192 tys. zł miesięcznie. Tak wysokie wynagrodzenie wywołało falę komentarzy dotyczących kondycji polskiej służby zdrowia i ogromnych dysproporcji płacowych.
- Rekordzista to ortopeda i neurochirurg. W 2025 roku zarabiał on średnio 192 tys. zł miesięcznie na kontrakcie B2B
- Wynagrodzenie zależy od procentu wyceny zrealizowanych operacji. Liczba przepracowanych godzin nie ma tu znaczenia
- Dyrektor szpitala broni lekarza, nazywając go wybitnym specjalistą od skomplikowanych i często „niemożliwych” operacji
- Specjalistka do spraw polityki zdrowotnej, Iwona Kowalska-Bobko, ocenia tak wysokie kwoty jako nieetyczne wobec pozostałego personelu, który na umowie o pracę zarabia kwoty nieznacznie przekraczające 13 tys. zł brutto
Wybitny specjalista od operacji niemożliwych
Specjalista ortopedii i neurochirurgii, będący absolutnym rekordzistą finansowym w Małopolsce w 2025 roku, pracuje w krakowskiej placówce. Bajońskie sumy na koncie medyka nie wzięły się jednak znikąd. Zamiast sztywnej pensji czy stawki godzinowej, jego wynagrodzenie w ramach umowy B2B zależy od procentu od wyceny realizowanych procedur medycznych. Na tę sumę składają się skomplikowane operacje, porady w przychodni, zabiegi ambulatoryjne oraz dochodowe usługi komercyjne.
Zarządzający krakowską placówką murem stają za swoim asem, tłumacząc, że tak wybitny fachowiec jest po prostu wart każdej złotówki. Placówka specjalizuje się w unikalnych zabiegach, do których po prostu potrzebne są równie unikalne ręce. Jak wyznał dyrektor Wojciech Zaręba:
To wybitny człowiek. Posiada najwyższe umiejętności i ogromną wiedzę. W naszym szpitalu są przeprowadzane operacje, które wydaje się, że nie są możliwe do wykonania w innych jednostkach, a doktor się ich podejmuje. I kończą się one sukcesem
Fot. WUM
CZYTAJ TAKŻE: Warszawscy lekarze dokonali niemożliwego. Pierwszy taki przeszczep na świecie uratował życie 47-latki
Kontrowersje wokół milionowego kontraktu
Choć dyrekcja pęka z dumy, to kwota 2,3 mln zł brutto za rok pracy nie pozostaje bez echa. Ironia losu polega na tym, że podczas gdy gwiazdor bloku operacyjnego księguje na swoim koncie blisko dwieście tysięcy złotych co miesiąc, reszta załogi musi zadowolić się znacznie skromniejszymi przelewami. Z danych wynika, że około 87% personelu krakowskiego szpitala pracuje na standardowych umowach o pracę, otrzymując wynagrodzenie nieznacznie przekraczające 13 tys. zł brutto miesięcznie.
Tak drastyczne dysproporcje płacowe wywołały potężne kontrowersje w środowisku medycznym. Zjawisko to ostro skomentowała specjalistka do spraw polityki zdrowotnej, Iwona Kowalska-Bobko, oceniając moralny wymiar podobnych praktyk. Według Iwony Kowalskiej-Bobko wynagrodzenia lekarzy powinny być uzależnione nie tylko od procedur, ale też od miejsca pracy, charakteru obowiązków, indywidualnych kompetencji oraz wysiłku całego zespołu medycznego. Ekspertka oceniła ostro:
Nie zgadzam się, aby lekarz zarabiał ponad 2 mln zł rocznie. To nieetyczne wobec innych pracowników ochrony zdrowia
Ekspertka zwraca uwagę, że zarządzający szpitalami nader chętnie wybierają kontrakty B2B w celu obniżenia kosztów pracowniczych. Nierzadko takie umowy spełniają kryteria klasycznego etatu, co daje Państwowej Inspekcji Pracy podstawy do interwencji. Wspomniany ortopeda to zresztą nie jedyny krezus w tej krakowskiej placówce. W tym samym okresie również pracujący na kontrakcie lekarz anestezjolog przekroczył magiczną barierę, księgując roczne zarobki powyżej 1 mln zł brutto.
Canva
Systemowa dziura w finansowaniu szpitala
Kolejnym powodem, dla którego niektórzy lekarze mogą liczyć na tak astronomiczne kwoty, jest wadliwa wycena poszczególnych świadczeń. Oddziały ortopedyczne, neurochirurgiczne i urologiczne są w naszym systemie ochrony zdrowia niezwykle wysoko wyceniane, co pozwala im generować potężny dodatni wynik finansowy. Po drugiej stronie barykady znajdują się takie obszary jak interna czy rehabilitacja, które od lat pozostają rażąco niedoszacowane i przynoszą jedynie długi.
To właśnie ta nierównowaga sprawia, że jedni mogą opływać w luksusy, a drudzy ledwo wiążą koniec z końcem na tym samym korytarzu. Zarówno dyrekcja, jak i specjaliści wskazują, że system finansowania wymaga głębszej refleksji i zmian ze względu na rażące rozbieżności w wycenie poszczególnych procedur medycznych. Iwona Kowalska-Bobko podkreśla:
To połączenie wysokiej taryfikacji części procedur oraz konstrukcji kontraktów B2B. Same umowy kontraktowe nie są problemem, jednak obecny system prowadzi do patologii finansowania
Cała ta sytuacja nabiera jeszcze bardziej gorzkiego smaku, gdy spojrzymy na ogólną kondycję finansową krakowskiej placówki. Jak ujawnił dyrektor, jednostka boryka się z poważnymi problemami po stronie przychodów. W 2025 roku NFZ nie zapłacił placówce około 12 mln zł za zrealizowane programy lekowe, a szpital posiada nierozliczone nadwykonania sięgające blisko 30 mln zł. Dyrektor Wojciech Zaręba zaznacza przy tym, że szpital nie może podnieść pensji pracownikom etatowym, ponieważ w praktyce kredytuje NFZ z powodu zaległości płatniczych i nadwykonań.