Michał Wiśniewski w szczerej rozmowie z Moniką Richardson w podcaście "Przełomy" powrócił do mrocznego okresu w swoim życiu, jakim była upadłość konsumencka. Lider kultowego zespołu, który przez lata żył niczym król, zdecydował się na bolesną szczerość. Wyliczył konkretne długi, które doprowadziły go na dno. Sąd ogłosił jego upadłość w maju 2018 roku, a oficjalnie całe postępowanie zakończyło się w październiku 2021 roku.
- Zadłużenie Michała Wiśniewskiego wobec urzędu skarbowego wynosiło 700 tysięcy złotych
- Same odsetki od długu podatkowego urosły do kwoty blisko 1,6 miliona złotych
- Proces upadłościowy lidera Ich Troje trwał ponad trzy lata i ostatecznie zakończył się w 2021 roku
- W ramach spłaty gigantycznych zobowiązań piosenkarz musiał sprzedać swoje nieruchomości i pożegnać się z majątkiem
Kulisy upadłości konsumenckiej gwiazdora
Michał Wiśniewski podczas wywiadu nie gryzł się w język i wyłożył kawę na ławę. W podcaście "Przełomy: usiadł naprzeciwko Moniki Richardson, by z najdrobniejszymi detalami opowiedzieć o swoich największych problemach finansowych. Wokalista na przestrzeni lat zmagał się z poważnymi kłopotami, które ostatecznie doprowadziły do utraty jego majątku. Wydawało się, że pasmo sukcesów lidera Ich Troje nigdy się nie skończy, jednak po latach blichtru spotkało go wyjątkowo twarde lądowanie na finansowym bruku.
Muzyk przypomniał słuchaczom podcastu, że cała procedura upadłościowa wcale nie była szybkim i bezbolesnym procesem, lecz koszmarem ciągnącym się latami. Sąd ogłosił upadłość Michała Wiśniewskiego już 11 maja 2018 roku, kiedy to sytuacja stała się całkowicie bez wyjścia. Dopiero po ponad trzech latach nerwów, rozpraw i niekończących się formalności, 19 października 2021 roku, sprawa ostatecznie się zakończyła. To zamknęło niezwykle trudny etap w jego życiu, naznaczony bolesnymi problemami finansowymi.
instagram.com/m_wisniewski1972
Gigantyczne długi Michała Wiśniewskiego wobec fiskusa
Prawdziwy szok następuje jednak w momencie, gdy z ust muzyka padają na antenie konkretne sumy. Lider formacji Ich Troje po latach domysłów w końcu ujawnił, z jak przytłaczającym zadłużeniem musiał się zmierzyć, stając przed sądem. Same podstawowe zaległości względem fiskusa opiewały na kwotę równych 700 tysięcy złotych. Choć dla przeciętnego zjadacza chleba jest to suma przypominająca wygraną na loterii, w przypadku Wiśniewskiego okazała się zaledwie skromnym wierzchołkiem prawdziwej góry lodowej.
Czas nieubłaganie działał na niekorzyść piosenkarza, a państwowe mechanizmy podatkowe okazały się absolutnie bezlitosne. Same odsetki urosły przez lata do astronomicznej kwoty. Wyniosły one blisko 1,6 miliona złotych. Łączne zobowiązania wobec państwa przyprawiają o zawrót głowy i mrożą krew w żyłach. Historia muzyka pokazuje, jak łatwo można stracić kontrolę nad finansami, gdy żyje się na świeczniku w błogim przekonaniu, że dobra passa będzie trwać wiecznie.
instagram.com/m_wisniewski1972
Co muzyk musiał oddać, by spłacić wierzycieli
Spłata tak potężnych, wielomilionowych zobowiązań wymagała od muzyka drastycznych kroków. Upadłość konsumencka to wbrew pozorom nie jest magiczna różdżka. Nie wymazuje długów z dnia na dzień i nie pozwala zacząć od nowa bez konsekwencji, co Michał Wiśniewski bardzo boleśnie odczuł na własnej skórze. Aby ostatecznie uregulować państwowe należności i uwolnić się od paraliżującego balastu, wokalista musiał oddać lwią część całego swojego dorobku materialnego, na który pracował podczas największych tras koncertowych.
Cała procedura wiązała się z przymusową sprzedażą jego posiadłości oraz ostateczną utratą niemal całego zgromadzonego przez dekady majątku. Dawny król show-biznesu, który niegdyś wydawał wielkie pieniądze bez mrugnięcia okiem, musiał oddać wybudowane nieruchomości i zacząć budować swoją rzeczywistość od zera. Wiele wskazuje na to, że piosenkarz ostatecznie wyciągnął wnioski, a bolesne rozstanie z dawnym stylem życia stało się dla niego najważniejszą i bez wątpienia najdroższą życiową lekcją.