Michał S. przez 15 lat żył jak zwyczajny obywatel, mąż i ojciec dwójki dzieci skrywając mroczną tajemnicę z sierpnia 2011 roku. To właśnie wtedy brutalnie zgwałcono i zamordowano 13-letnią Izabelę Strzałkowską. 21 lipca 2026 roku w Gdyni funkcjonariusze zatrzymali 37-letniego dziś mężczyznę. To koniec jednej z najbardziej wstrząsających spraw kryminalnych w Polsce.
- Przełom w 15-letnim śledztwie nastąpił dzięki metodzie genealogii genetycznej i profilowi DNA krewnego, który dobrowolnie wpisał się do bazy
- Sprawca mieszkał w gdyńskiej dzielnicy Dąbrowa, zaledwie kilkaset metrów od miejsca zbrodni
- Michał S. przyznał się do winy niedługo po zatrzymaniu przez policję
- Dwie niezależne ekspertyzy DNA wykonane w Gdańsku i Krakowie ostatecznie potwierdziły jego tożsamość
Podwójne życie Michała S. Mieszkał zaledwie kilkaset metrów od ofiary
37-letni Michał S. prowadził z pozoru idealne życie. W chwili zbrodni, do której doszło 23 sierpnia 2011 roku w Gdyni, miał zaledwie 22 lata i nigdy wcześniej nie był notowany przez policję. Z czasem dorastał, dokształcał się i zdobył tytuł magistra agrochemii.
Mężczyzna jest żonaty i ma dwójkę dzieci w wieku przedszkolnym. Wcześniej nie był karany ani notowany przez policję. Michał S. mieszkał w tej samej dzielnicy, co jego ofiara – w Gdyni Dąbrowie. Jego dom znajdował się zaledwie kilkaset metrów od miejsca, w którym tragicznie zginęła 13-letnia Izabela Strzałkowska.
Mężczyzna został ujęty 21 lipca 2026 roku przez policjantów z Gdańska w momencie, gdy wynosił śmieci. Ta interwencja brutalnie zakończyła kilkanaście lat ukrywania się za fasadą spokojnego i przykładnego obywatela.
pexels.com
Przełom w śledztwie po 15 latach. Krewny pomógł rozwikłać zagadkę
Sprawa zabójstwa 13-latki, która została umorzona w 2013 roku, doczekała się przełomu dzięki pracy funkcjonariuszy z Archiwum X. Kluczowy zwrot akcji przyniósł postęp w nauce oraz nowatorska metoda genealogii genetycznej. To innowacyjna technologia pozwoliła organom ścigania powiązać zabezpieczone na miejscu zbrodni ślady biologiczne z konkretną rodziną.
Jeden z krewnych podejrzanego dobrowolnie umieścił swój profil DNA w ogólnodostępnej bazie danych służącej do poszukiwania członków rodziny. Zespół biegłych pod kierunkiem Marty Soboty przez dwa lata budował drzewo genealogiczne obejmujące około 10 tysięcy osób, cofając się do 1790 roku, aby wytypować podejrzanego. Ten pozornie nieistotny ruch naprowadził analityków prosto na ślad 37-letniego mieszkańca Gdyni, skutecznie zdejmując z niego wieloletni parasol anonimowości.
To właśnie wtedy 37-letni Michał S. usłyszał zarzuty. Podczas konferencji prokurator podkreślił powagę tej chwili oraz ogromną ulgę dla najbliższych zamordowanej dziewczynki.
To należało się osobom zaangażowanym w tę sprawę, należało się to rodzinie Izy, należało się społeczeństwu Gdyni, aby tę sprawę wyjaśnić, aby wytłumaczyć, pokazać, że nie ma sprawców niewykrytych zabójstw
Twarde dowody DNA i ostateczna reakcja sprawcy
Prokuratorzy zgromadzili przeciwko Michałowi S. materiał, z którym po prostu nie dało się dyskutować. Dwie niezależne ekspertyzy DNA, skrupulatnie wykonane w specjalistycznych laboratoriach w Gdańsku oraz Krakowie, nie pozostawiły podejrzanemu pola manewru. Badania potwierdziły pełną zgodność profilu biologicznego Michała S. z materiałem zabezpieczonym na ciele ofiary jeszcze w 2011 roku.
W obliczu tych niepodważalnych ustaleń mężczyzna zrezygnował z dalszego ukrywania prawdy. Wkrótce po policyjnej interwencji w lipcu 2026 roku, Michał S. oficjalnie przyznał się do zabójstwa Izabeli Strzałkowskiej. Mężczyzna przyznał się do winy w ciągu godziny od zatrzymania. Złożył pisemne oświadczenie oraz potwierdził sprawstwo w obecności obrońcy podczas filmowanej czynności.
Do interweniujących funkcjonariuszy wypowiedział niezwykle krótkie, lecz dramatyczne w swojej wymowie zdanie. Z ust człowieka funkcjonującego przez lata jako odpowiedzialny mąż i ojciec, padło wyznanie, które zamyka jeden z najciemniejszych rozdziałów w historii gdyńskiej społeczności.
„tak, to ja jestem osobą, która to zrobiła”
Sąd Rejonowy Gdańsk Południe zdecydował o zastosowaniu wobec Michała S. tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.