Donald Tusk postanowił bezlitośnie ocenić obecną sytuację na prawicy. Premier podczas konferencji prasowej wieszczył prawdziwą zmianę warty na polskiej scenie politycznej. Główny wniosek szefa rządu jest jeden: Jarosław Kaczyński traci władzę i autorytet, a gwoździem do trumny ma być secesja polityków wiernych Mateuszowi Morawieckiemu.
- Donald Tusk uważa, że w politycznym starciu z Karolem Nawrockim prezes PiS nie ma żadnych szans
- Mateusz Morawiecki zgromadził już 40 posłów w nowym klubie parlamentarnym Rozwój Plus
- Partia polityczna powiązana z nowym klubem zostanie założona najpóźniej 15 października
- Jarosław Kaczyński otwarcie oskarża byłego premiera o zdradę i poszukiwanie sojuszy u wrogów
Jarosław Kaczyński traci wpływy na prawicy
W środę 5 sierpnia 2026 roku Donald Tusk, z rzadką u siebie troską o losy konkurencji, zdiagnozował postępujący uwiąd przywództwa na Nowogrodzkiej. Wynika z niej jasno, że Jarosław Kaczyński wyraźnie przegrywa swoje dotychczasowe przywództwo na prawej stronie sceny politycznej. Szef rządu zwrócił uwagę na dość szokujący fakt – w szeregach Prawa i Sprawiedliwości nigdy wcześniej nie mówiono tak źle o liderze, który dotąd trząsł całą Nowogrodzką, a dziś musi nerwowo zerkać na listę obecności. To swoisty koniec pewnej epoki, w której prezes dzielił i rządził bez słowa sprzeciwu. Słowa Tuska o słabości prezesa znajdują odzwierciedlenie w sondażach: w badaniu United Surveys z końca lipca 2026 r. zaledwie 19,8 proc. ankietowanych wskazało Jarosława Kaczyńskiego jako faktycznego lidera prawicy, podczas gdy urzędujący od 6 sierpnia 2025 r. prezydent Karol Nawrocki cieszy się aż 51-procentowym poparciem (wg IBRiS).
O tych dramatycznych zmianach w zachowaniu posłów Donald Tusk opowiedział z nieskrywaną satysfakcją, opisując pęknięcie dotychczasowego muru lojalności:
Z reguły Kaczyński rządził partią w sposób autorytarny – nie, to nie jest z mojej strony przygana, ja też mam dość twardą rękę w Koalicji Obywatelskiej. Ale to właśnie ten typ przywództwa kończy się, kiedy nagle okazuje się, że ci, którzy byli przez lata absolutnie posłuszni, nagle wstają i głośno mówią, że król jest nagi. I to nie tylko Morawiecki – coraz więcej ludzi tego typu opinie wygłasza po tamtej stronie.
Słowa premiera dobitnie pokazują, że dotychczasowy autorytarny styl prezesa zderzył się ze ścianą otwartego buntu. Wszystko wskazuje na to, że ślepe posłuszeństwo i strach przed gniewem dawnego wodza odeszły do przeszłości, a posłowie przestają siedzieć cicho.
facebook.com/donaldtusk
Karol Nawrocki jako nowy lider prawicy
Według diagnozy z konferencji Donalda Tuska na zmianę układu sił na prawicy wpływa nie tylko secesja starych sojuszników, ale też rosnąca, silniejsza pozycja polityczna prezydenta Karola Nawrockiego. Nowy polityk z impetem wszedł w rolę głowy państwa i zaczął budować swój własny, zupełnie niezależny ośrodek władzy. To właśnie na tej linii zaczyna wyraźnie iskrzyć.
Do sporych zgrzytów dochodziło już wcześniej. Powołanie Zbigniewa Karpińskiego na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego przez Karola Nawrockiego jeszcze 25 maja wzbudziło ogromne niezadowolenie Jarosława Kaczyńskiego. Prezydent Karol Nawrocki potwierdza swoją niezależność czynami – od zaprzysiężenia użył prawa weta aż 41 razy i podjął kontrowersyjną decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu. To był wyraźny znak, że głowa państwa ma własny plan na prezydenturę i nie zamierza realizować cudzych wizji. Tę nową dynamikę bezlitośnie wypunktował premier Tusk:
Z całą pewnością na prawicy zawodnikiem wagi ciężkiej jest prezydent Nawrocki. Nie mówię tutaj o gabarytach i o boksie, tylko o tym, chyba nie do końca przewidzianym przez Kaczyńskiego, pojedynku między nimi. Moim zdaniem, Kaczyński nie ma szans.
Być może prezes po raz pierwszy spotkał na swojej drodze przeciwnika, z którym po prostu nie jest w stanie wygrać klasycznymi metodami. Ostateczne starcie o partyjny rząd dusz wydaje się być w tej sytuacji jedynie kwestią czasu, a nerwy na prawicy stają się coraz trudniejsze do ukrycia.
prezydent.pl; instagram.com/pisorg.pl
Rozłam w PiS i nowa partia Morawieckiego
Drugim bolesnym ciosem w przywództwo dawnego hegemona jest bez wątpienia głośna secesja Mateusza Morawieckiego. W połowie lipca 2026 r. Jarosław Kaczyński zakazał członkom PiS udziału w stowarzyszeniach i fundacjach o charakterze politycznym pod rygorem odpowiedzialności dyscyplinarnej. To właśnie odmowa likwidacji takich struktur przez frakcję Morawieckiego i skierowanie spraw posłów do rzecznika dyscyplinarnego bezpośrednio doprowadziły do ogłoszenia powstania klubu Rozwój Plus. Były premier i jego wierni współpracownicy definitywnie opuścili Prawo i Sprawiedliwość. To właśnie ten ryzykowny ruch zapoczątkował gigantyczne polityczne trzęsienie ziemi, którego owoce zbieramy dzisiaj.
Zdezerterowani politycy to nie jest mała grupka wyrzutków bez realnego znaczenia. Obecnie klub parlamentarny Rozwój Plus liczy już aż 40 posłów. Ten imponujący wynik z miejsca czyni ich trzecim największym klubem w Sejmie zaraz po rządzącej Koalicji Obywatelskiej, która ma 156 mandatów, i rozbitym Prawie i Sprawiedliwości dysponującym 147 szablami. Były szef rządu zgromadził realne siły do walki.
Na tym polityczne ambicje buntowników wcale się nie kończą. Z oficjalnych deklaracji obozu Mateusza Morawieckiego wynika, że partia polityczna powiązana z nowym klubem Rozwój Plus zostanie założona najpóźniej 15 października. Na tak rażące nieposłuszeństwo ostro zareagował sam Jarosław Kaczyński.
Ostatnie wypowiedzi Mateusza Morawieckiego pokazują jasno: wrogiem dla Mateusza Morawieckiego nie jest Tusk, ale ja oraz Prawo i Sprawiedliwość. Najwyraźniej Mateusz Morawiecki ma plan poszukiwania swoich sojuszników gdzie indziej
– stwierdził ostro Jarosław Kaczyński.
Powyższe słowa brzmią jak ostateczne i niezwykle gorzkie zerwanie więzów z byłym pupilem. Jarosław Kaczyński poczuł się po prostu zdradzony przez dawnego ulubieńca, co tylko podsyca medialne dyskusje o desperackiej walce polityka o przetrwanie u władzy.