Sylwia Bomba i Grzegorz Collins oficjalnie zakończyli swój związek. To nie oznacza jednak końca pewnego ważnego rozdziału w ich życiu. Choć drogi zakochanych się rozeszły, znany prezenter nie zamierza znikać z życia 7-letniej Tosi. Dziewczynka stała się dla niego niezwykle bliska. Collins ostro reaguje na krzywdzące medialne plotki, udowadniając, że w polskim show-biznesie wciąż można mieć zasady.
- Para oficjalnie potwierdziła swoje rozstanie w lipcu 2026 roku.
- Córka celebrytki, 7-letnia Tosia, mówi do byłego partnera swojej mamy „tato”.
- Grzegorz Collins zapowiedział, że będzie bronił byłej partnerki, jeśli media zaczną publikować przekłamane informacje na jej temat.
Grzegorz Collins o relacji z córką Sylwii Bomby
Grzegorz Collins i Sylwia Bomba poinformowali o swoim rozstaniu pod koniec lipca 2026 roku. Jak przyznał Collins w rozmowie z Przeambitni, informację o rozstaniu ukrywali przez dłuższy czas. Chcieli uniknąć medialnego rozgłosu. To się jednak nie udało.
W show-biznesie takie wieści zazwyczaj oznaczają początek brutalnej przepychanki i publicznego prania brudów. Jednak w tym przypadku wydarzyło się coś zupełnie odwrotnego. Pozytywnie zaskoczyło to internautów.
Prezenter udowodnił, że rozpad związku nie musi oznaczać odcięcia się od rodziny, którą współtworzył. Zadeklarował wprost, że nadal chce być obecny w życiu Tosi, córki Sylwii Bomby i brać czynny udział w jej wychowaniu. Fakt, że 7-latka nadal mówi do niego "tato", autentycznie łapie za serce.
Niedawno na profilu gwiazdora pojawiło się archiwalne nagranie z Tosią. Idealnie podsumowuje ono postawę mężczyzny. Zostało opatrzone krótkim, ale wymownym podpisem: "Zawsze będę przy Tobie". Trudno o piękniejszy gest w świecie, gdzie uczucia często znikają szybciej niż relacje na Instagramie.
Internauci nie kryją wzruszenia. W komentarzach fani zaznaczają, że zachował się jak prawdziwy mężczyzna z klasą i wzór do naśladowania. Doceniają postawę Collinsa wobec dziecka swojej byłej partnerki. Takie historie w show-biznesie zdarzają się rzadko.
Grzegorz Collins | instagram
Walka z plotkami i uprzedmiotawianiem kobiet
Ogromne emocje wokół rozstania spotęgowały krzywdzące komentarze, które zaczęły krążyć w internecie. Uderzały bezpośrednio w samotne matki. Mężczyzna stanowczo skrytykował tych, którzy określają kobiety z dziećmi mianem "bagażu". Sprzeciwił się takiemu uprzedmiotawianiu.
W rozmowie z portalem Przeambitni Collins odniósł się do plotek o rzekomym nowym partnerze swojej byłej ukochanej. Wykazał się przy tym dużą dawką dojrzałości. Poirytowany Grzegorz Collins wyznał:
To jest bzdura i to kompletna. I tak jakby dlaczego ktoś, kto pisze taką kompletną bzdurę nie rozumie, że może wyrządzić krzywdę drugiej osobie i postawić ją w bardzo złym świetle […] Dlaczego ktoś tego nie rozumie? To są trudne momenty dla dwóch stron. Coś bardzo fajnego, co planowaliśmy, nie wyszło. Potrzebujemy się wyciszyć, potrzebujemy żeby emocje opadły. Ja mam emocje, ona ma emocje i ktoś wypisuje taką bzdurę na na pół Polski. No przecież to jest dramat. Ja bym się tak w życiu nie zachował, ale to jest czyjeś sumienie i nie moje. I ja już na ten temat nic więcej nie powiem. Więc absolutnie ktokolwiek to zrobił, nie wiem. Powinien się wstydzić
instagram.com/grzegorz_greg_collins
Sylwia Bomba nie pozwala obrażać byłego partnera
W całej tej medialnej zawierusze obu stronom nie można odmówić klasy. W rozmowie z Faktem prezenter podziękował byłej partnerce. Wpuściła go do swojego życia i dała szansę wychowywać córkę. Wyraził też wdzięczność za to, że była przy nim w trudnych momentach. Zadeklarował też, że będzie bronił Sylwii. Nie pozwoli na powielanie kłamstw na jej temat.
Sama zainteresowana również nie pozostaje dłużna. Gaszenie pożarów przychodzi jej z gigantycznym taktem. Kiedy w mediach społecznościowych pojawiło się oświadczenie o rozstaniu, influencerka postawiła sprawę jasno i oświadczyła:
Tosia ma wspaniały kontakt z Grzegorzem i wszystko u nas dobrze. Uwierzcie, można się rozstać w spokoju, z klasą i bez prania brudów. Na Grzesia nie pozwolę powiedzieć złego słowa.