Iga Świątek zanotowała spektakularny awans o trzy pozycje i zajmuje obecnie 5. miejsce w rankingu WTA. Najlepsza polska tenisistka pokonała Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3, zdobywając pierwszy tytuł od blisko jedenastu miesięcy. Po finałowym meczu w Toronto wydarzyło się jednak coś, co wycisnęło łzy z oczu kibiców. Zamiast mówić wyłącznie o sportowym sukcesie, gwiazda opublikowała poruszający wpis o walce z hejtem, którym obrzucano ją w sieci.
- Iga Świątek triumfuje w Toronto. W finale pokonała Jelenę Rybakinę, zdobywając swój 26. tytuł w karierze
- Zwycięstwo warte ponad milion dolarów pozwoliło Polce awansować na 5. lokatę w rankingu WTA
- Po meczu tenisistka zadedykowała sukces osobom zmagającym się z nienawiścią i niesprawiedliwymi osądami
- Teraz tenisistka przenosi się do Cincinnati, gdzie powalczy o obronę ubiegłorocznego trofeum
Jak Iga Świątek pokonała Jelenę Rybakinę w finale
Iga Świątek nie zostawiła swojej rywalce absolutnie żadnych złudzeń. W wielkim finale turnieju WTA 1000 w Toronto nasza reprezentantka (rozstawiona z numerem siódmym) wręcz zdeklasowała wiceliderkę rankingu, Jelenę Rybakinę. Spotkanie zamknęła bardzo pewnym wynikiem 6:2, 6:3. To jej 26. tytuł w głównym cyklu. Jednocześnie to 12. wygrana w turnieju tej rangi.
Na korcie działy się rzeczy niesamowite. Przeciwniczka momentami ułatwiała zadanie raszyniance, seryjnie popełniając podwójne błędy serwisowe na początku gry. Nie oszukujmy się jednak – tego dnia to Iga była absolutną panią i władczynią kortu. Każde jej uderzenie trafiało w punkt, a Rybakina chwilami wyglądała na kompletnie zdezorientowaną tempem spotkania.
Kluczowy moment nastąpił w szóstym gemie pierwszego seta. Przy stanie 3:2 Świątek obroniła dwa break pointy, wychodząc ze stanu 15:40. Wygrała własne podanie i nie pozwoliła rywalce na wyrównanie. Od tego momentu mecz toczył się już tylko pod dyktando Polki.
To zwycięstwo w Kanadzie ma dla naszej gwiazdy niebagatelne znaczenie psychologiczne. Był to jej pierwszy wygrany finał w tym sezonie. Jednocześnie pierwszy tytuł wywalczony w całym trudnym sezonie 2026. Iga czekała na ten moment blisko 11 miesięcy. To tłumaczy wielkie emocje, które eksplodowały na korcie tuż po ostatniej piłce.
instagram.com/iga.swiatek
Emocjonalny wpis Igi Świątek o hejcie i nienawiści
Po tym, jak opadł już pierwszy sportowy kurz, Iga Świątek postanowiła otworzyć serce przed milionami wiernych fanów. Tuż po turnieju tenisistka zamieściła na Instagramie osobisty wpis. Odniosła się w nim wprost do brutalnej fali krytyki. Swój upragniony sukces z Toronto zadedykowała każdemu, kto na co dzień zmaga się z wszechobecną nienawiścią i z niesprawiedliwymi osądami ze strony innych ludzi.
To było mocne uderzenie w punkt, obnażające bezlitosną rzeczywistość internetowego hejtu. Z tym właśnie musiała mierzyć się w ciszy przez ostatnie, słabsze miesiące. W swoich mediach społecznościowych dodała również zdecydowany przekaz dla kibiców, dając do zrozumienia, że zamiast przejmować się internetowymi ekspertami od "kończących się karier", woli po prostu dorzucić kolejny puchar do kolekcji.
„Dobrze jest grać po swojemu! Gotowa na więcej, jedziemy dalej" – napisała Iga Świątek.
Reakcja internautów na te szczere słowa była natychmiastowa, ale największą furorę w sieci zrobił komentarz znanej na całym świecie, hollywoodzkiej aktorki. Do publicznych gratulacji i słów wsparcia przyłączyła się sama Courteney Cox, uwielbiana przez miliony widzów jako Monica z kultowego serialu „Przyjaciele". Amerykańska gwiazda wcale nie kryła zachwytu nad postawą młodej Polki.
„Dobrze, Iga!" – skomentowała krótko Courteney Cox.
Awans w rankingu WTA i plany na Cincinnati
Tytaniczny wysiłek na kanadyjskich kortach opłacił się reprezentantce Polski pod każdym względem. Wygrana w Toronto zapewniła Idze Świątek powrót na piątą lokatę światowego zestawienia. Udowodniła tym samym wszystkim niedowiarkom, że wciąż należy do światowej tenisowej elity. Potrafi wychodzić z kryzysów obronną ręką.
Oprócz bezcennych punktów, utalentowana sportsmenka zgarnęła także pokaźny zastrzyk gotówki. Za ten jeden udany turniej na jej konto wpłynęła nagroda w zawrotnej wysokości 1 085 220 dolarów. W przeliczeniu daje to grubo ponad 4 miliony złotych. Wraz z pięknym, pamiątkowym pucharem stanowi to doskonałą rekompensatę za miesiące morderczych treningów i konieczność ciągłego ignorowania złośliwych opinii.
Teraz nasza mistrzyni nie zamierza zdejmować nogi z gazu. Przełomowy moment sezonu jeszcze mocniej nakręcił ją do dalszej rywalizacji na najwyższym szczeblu. Kolejnym startem Igi Świątek będzie rywalizacja w Cincinnati, gdzie Polka wystąpi rozstawiona z numerem siódmym i będzie bronić tytułu sprzed roku.