Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości i bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry, odnalazł się w Naddniestrzu. W sierpniu 2026 roku polityk wysłał wniosek o list żelazny prosto z Tyraspola. Były wiceszef resortu jest podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów w Funduszu Sprawiedliwości.
- Marcin Romanowski nadał wniosek o list żelazny na poczcie w Tyraspolu. W dokumencie wskazał tamtejszy adres zamieszkania
- Według informacji „Rzeczpospolitej", na kopercie z Naddniestrza zabezpieczono ślady biologiczne polityka
- Prokuratura Krajowa sprzeciwiła się wydaniu listu żelaznego dla byłego wiceministra
- Polityk przyznał, że posługuje się paszportem na inną tożsamość, by podróżować poza Unią Europejską
Miejsce pobytu Marcina Romanowskiego według ustaleń służb
Marcin Romanowski zniknął z radarów polskich organów ścigania, ale jego nowa lokalizacja wyszła na jaw w dość nieoczekiwanych okolicznościach. Trop prowadzi do separatystycznego regionu Mołdawii, który od lat pozostaje pod silnym wpływem Moskwy. O szczegółach poinformował premier Donald Tusk tuż przed posiedzeniem rządu, powołując się na meldunki sojuszników.
Służby innych państw z regionu, z którymi współpracujemy, potwierdziły informacje, iż Marcin Romanowski znajduje się na dziewięćdziesiąt dziewięć procent w Naddniestrzu, w Tyraspolu.
Szef polskiego rządu podczas konferencji prasowej w ubiegłym miesiącu dodał, że sytuacja wymaga ciągłej uwagi i nie należy do najprostszych.
Rząd stara się monitorować sytuację, jeśli chodzi o pana Romanowskiego, ale sprawa nie jest prosta.
instagram.com/marcin_romanowski_official
Ślady biologiczne na liście z Tyraspola
Trzeba przyznać, że polityk wykazał się rzadko spotykaną u uciekinierów szczerością, niemal osobiście prowadząc śledczych za rękę prosto do Tyraspola. Przesyłka zawierająca wniosek Romanowskiego o wydanie listu żelaznego została nadana bezpośrednio na poczcie w Tyraspolu. Co ciekawe, w treści dokumentu podejrzany wskazał konkretny adres w tym mieście jako miejsce swojego aktualnego pobytu.
Śledczy nie musieli jednak polegać wyłącznie na jego deklaracjach. Według doniesień Rzeczpospolitej, na kopercie nadanej w Naddniestrzu zabezpieczono ślady biologiczne Marcina Romanowskiego. To ostatecznie potwierdziło, że wniosek nie był mistyfikacją wysłaną przez osoby trzecie, lecz faktycznym działaniem samego poszukiwanego.
instagram.com/marcin_romanowski_official
Brak ekstradycji i rosyjskie wpływy w Naddniestrzu
Wybór Tyraspola na schronienie nie jest przypadkowy, lecz wynika z chłodnej kalkulacji prawnej. Tomasz Siemoniak podkreślał w programie "Graffiti" na antenie Polsat News, że Naddniestrze kontrolują Rosjanie. W efekcie standardowe europejskie instrumenty prawne, w tym nakazy aresztowania, w praktyce tam nie obowiązują. Sprowadzenie podejrzanego do kraju staje się więc ogromnym wyzwaniem.
Wcześniej, 19 grudnia 2024 roku, Romanowski uzyskał azyl polityczny na Węgrzech. Jednak w lipcu 2026 roku władze w Budapeszcie cofnęły mu status uchodźcy oraz unieważniły dotychczasowe dokumenty podróży, co zmusiło go do poszukiwania nowej przystani.
Stanowisko prokuratury i paszport na inne nazwisko
Były wiceminister w piśmie skierowanym do Sądu Okręgowego w Warszawie ujawnił kolejny zaskakujący szczegół swojego życia w ukryciu. Napisał wprost, że posiada legalnie wydany paszport na inną tożsamość, aby móc swobodnie poruszać się poza Unią Europejską. Taka deklaracja wywołała ogromne poruszenie wśród śledczych.
Na stanowczą reakcję prokuratury nie trzeba było długo czekać. Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak poinformował, że prokurator skierował pismo do Sądu Okręgowego w Warszawie. W dokumencie stwierdzono, że brak jest podstaw do uwzględnienia wniosku Romanowskiego o list żelazny. Były wiceszef resortu odpowiada w śledztwie za udział w strukturach przestępczych oraz ustawianie konkursów za miliony z Funduszu Sprawiedliwości.
Tymczasem władze Mołdawii studzą emocje wokół doniesień o pobycie posła. Mołdawskie MSZ oraz tamtejszy Interpol nie posiadają danych o wjeździe Marcina Romanowskiego do Mołdawii ani o posługiwaniu się przez niego innym paszportem. Polityk nie figuruje też w rejestrach przekroczeń granic kontrolowanych przez Kiszyniów. W sprawie zapowiedział się także obrońca posła, mecenas Bartosz Lewandowski, który zamierza wnioskować o przesłuchanie Donalda Tuska przed sądem w związku z wnioskiem o list żelazny.