Dominika Chorosińska wywołała niebywały skandal podczas piątkowych obrad Sejmu. Posłanka Prawa i Sprawiedliwości w trakcie wystąpienia wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza zaczęła wydawać z siebie odgłosy przypominające szczekanie psa. Przedstawiciele opozycji wznosili w stronę szefa MON kpiące okrzyki, a całe zajście błyskawicznie zarejestrowały telewizyjne kamery.
- Posłanka PiS naśladowała szczekanie w trakcie piątkowej debaty nad wyborem sędziego TK
- Incydent zarejestrowały kamery TVN24 w Sejmie
- Maciej Berek zdobył 226 głosów i pokonał kandydata PiS Artura Kotowskiego
- Parlamentarzystka tłumaczyła później, że wicepremier to „piesek Donalda Tuska”
Skandaliczne zachowanie Dominiki Chorosińskiej w Sejmie
Dominika Chorosińska po raz kolejny znalazła się w centrum sejmowego zamieszania. Podczas wystąpienia wicepremiera część posłów opozycji postanowiła zakłócić jego przemowę w bardzo osobliwy sposób. Z ław sejmowych zaczęło nagle dobiegać udawane szczekanie. Dodatkowo w stronę lidera ludowców rzucano prześmiewcze okrzyki "tygrysek".
Trzeba przyznać, że jak na byłą aktorkę przystało, Dominika Chorosińska potrafi zadbać o dramaturgię. Tym razem zamiast monologu w teatrze postawiła jednak na repertuar kynologiczny prosto z sejmowych ław. Kamery stacji TVN24 bez trudu uchwyciły posłankę PiS, która aktywnie uczestniczyła w całym spektaklu. Nagrania z udziałem parlamentarzystki trafiły do sieci i stały się przedmiotem dyskusji mediów oraz polityków.
Incydent na gorąco skomentował Jakub Stefaniak, nie kryjąc zdumienia stylem uprawiania polityki przez ławy opozycyjne:
W czasie wystąpienia wicepremiera patoprawica zaczęła… szczekać! Tak! To nie żart
W czasie wystąpienia wicepremiera patoprawica zaczęła… szczekać!
Tak! To nie żart. pic.twitter.com/CVPZmxuHOi— Jakub Stefaniak (@Stefaniak__) September 4, 2026
Burzliwa debata i wybór Macieja Berka na sędziego TK
Dominika Chorosińska i jej nagłe "szczekanie" stały się tłem dla burzliwej debaty nad obsadzeniem wakatu w Trybunale Konstytucyjnym. Awanturom na sali plenarnej towarzyszyły ogromne emocje polityczne. Przedstawiciel prezydenta Zbigniew Bogucki ocenił, że kandydatura Macieja Berka nie powinna być procedowana z powodów formalnych. Podniósł przy tym wątpliwości dotyczące braku dokumentów potwierdzających rzeczywiste wykonywanie zawodu radcy prawnego przez 10 lat.
Szef Kancelarii Prezydenta RP wskazywał, że formalne braki uniemożliwiają wybór kandydata koalicji. Na te zarzuty ostro odpowiedział z mównicy Władysław Kosiniak-Kamysz. Wicepremier określił wystąpienie Boguckiego mianem niebywałego skandalu oraz bezprecedensowej próby wpłynięcia na suwerena. Mimo gorącej atmosfery i protestów opozycji, Sejm wybrał Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
W głosowaniu wzięło udział 437 posłów. Nowy sędzia uzyskał 226 głosów, przy wymaganej większości bezwzględnej wynoszącej 219. Tym samym pokonał kandydata PiS Artura Kotowskiego, który otrzymał 184 głosy.
Wiki Commons
Kosiniak-Kamysz i Marcin Kierwiński komentują incydent
Występ, który zaserwowała Dominika Chorosińska, wywołał natychmiastowe reakcje w sejmowych kuluarach. Przedstawiciele koalicji rządzącej nie kryli krytycznych ocen wobec tego, co działo się na sali obrad. Incydent szybko skomentował Marcin Kierwiński:
Ja teraz bywam rzadziej w Sejmie, od dwóch lat nie jestem posłem, ale muszę powiedzieć, że czegoś takiego jak dzisiaj, w wykonaniu bodajże pani posłanki Chorosińskiej, to ja jeszcze nie widziałem. No ta pani szczekała. Dziwne praktyki
Sama bohaterka zamieszania, która po wyborach w 2023 roku pełniła funkcję ministra kultury przez zaledwie dwa tygodnie w trzecim rządzie Mateusza Morawieckiego, nie zamierzała jednak przepraszać. Zapytana o całe zajście przez portal Zero.pl, rzuciła krótkie podsumowanie:
Kosiniak-Kamysz jest pieskiem Donalda Tuska i to na krótkiej smyczy
Po tych słowach w sieci zawrzało. Internauci natychmiast podchwycili wątek "smyczy" i "tygryska", zwracając uwagę, że to właśnie opozycja szczekała na sali obrad. Kpiące komentarze o "wysokim poziomie debaty" i "sejmowej hodowli czworonogów" zdominowały dyskusje pod nagraniem. Wypowiedź parlamentarzystki jest jej komentarzem do zachowania na sali obrad.