Daniel Obajtek grzmi po porannej akcji służb, która wstrząsnęła polską sceną polityczną i rynkiem paliw. Funkcjonariusze ABW na polecenie łódzkiego wydziału Prokuratury Krajowej zatrzymali pięciu byłych i obecnych menedżerów koncernu Orlen. Sprawa dotyczy celowego zaniżania cen paliw przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku. Śledczy szacują straty państwowego giganta na 4 miliardy złotych.
- Zarzuty dotyczą sztucznego zbijania cen na stacjach. Proceder miał trwać od sierpnia do listopada 2023 roku.
- Prokuratura oraz szef resortu sprawiedliwości szacują straty Orlenu na ponad 4 miliardy złotych
- Podejrzanym menedżerom grozi kara nawet ćwierć wieku pozbawienia wolności
- Wśród zatrzymanych przez ABW jest Michał R., były członek zarządu Orlenu w latach 2018–2024
Daniel Obajtek komentuje akcję ABW i staje w obronie współpracowników
Daniel Obajtek nie krył wściekłości po zatrzymaniu dawnych współpracowników przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Były prezes Orlenu i obecny europoseł PiS zareagował błyskawicznie, stawiając sprawę na ostrzu noża. W rozmowie z Wirtualną Polską rzucił krótko, dając upust emocjom:
Zostali zatrzymani moi byli menadżerowie. Nie podaruję
Polityk nie zamierza biernie przyglądać się działaniom prokuratury i zapowiada twardą walkę o ludzi, którzy przez lata współtworzyli potęgę paliwowego koncernu. W kolejnym emocjonalnym wystąpieniu europoseł ocenił działania śledczych bez ogródek:
To jest nic innego jak areszt wydobywczy i my się z tym nie zgodzimy. Tu będzie potworna batalia o tych ludzi, bo nie pozwolimy, żeby ci ludzie, którzy zarządzali koncernem wzorowo, gnili w więzieniu.
iinstagram.com/obajtekdaniel
Zarzuty dla menedżerów Orlenu i poranna akcja służb
Akcja funkcjonariuszy ABW uderzyła w ścisłe kierownictwo paliwowego giganta. ABW ujęło wiceprezesa Michała R., byłego dyrektora spółki oraz trzech aktualnie pracujących w koncernie menedżerów. Według relacji polityków opozycji funkcjonariusze wkroczyli do mieszkań o świcie. Przemysław Czarnek w programie "Graffiti" na antenie Polsat News oświadczył, że do zatrzymań doszło punktualnie o godzinie 6:00 rano, na oczach członków rodzin.
Prokuratura przedstawiła wszystkim pięciu podejrzanym zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa szkody majątkowej wielkich rozmiarów. Zarzuty postawiono w ramach śledztwa prowadzonego od ponad dwóch lat. Zatrzymanym grozi nawet ćwierć wieku pozbawienia wolności. Według śledczych obniżanie kosztów tankowania jesienią 2023 roku nie miało żadnego uzasadnienia ekonomicznego.
puncs.pl; instagram.com/obajtekdaniel
CZYTAJ TAKŻE: Brat Obajtka idzie pod sąd. Grozi mu 10 lat więzienia za przekręt na ponad 2 miliony złotych
Miliardowe straty koncernu przez ceny paliw przed wyborami
Przedwyborcza jesień 2023 roku na długo zapisała się w pamięci polskich kierowców. W tym czasie ropa naftowa na światowych giełdach gwałtownie drożała – z 86 dolarów za baryłkę w sierpniu do 94 dolarów we wrześniu. Tymczasem ceny na polskich stacjach niespodziewanie spadały. Towarzyszyły temu "awarie" dystrybutorów na części stacji, limity tankowania oraz braki paliw.
Według wewnętrznego audytu Orlenu, przeprowadzonego po zmianie władz, straty spółki na akcji zaniżania cen wyniosły ponad 3,5 mld zł. Oficjalne stanowisko spółki wskazywało, że przed wyborami bez ustawy i z naruszeniem procedur giełdowych uwalniano rezerwy strategiczne. Zachodni sąsiedzi mieli wywieźć z Polski ponad 80 milionów litrów paliwa. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek wskazał, że ręczne sterowanie cenami miało polityczny cel. Daniel Obajtek przeszedł do kontrataku w serwisie X. Postanowił przypomnieć dawne deklaracje swoich politycznych oponentów:
Przypominam, że to Donald Tusk w 2023 roku utrzymywał, że paliwo może być po 5,19, gdy kosztowało około 6 zł. Mówił także, że "nie chodzi o maksymalizację zysków, ale o maksymalizację dobrostanu Polaków". To jaka jest w końcu ostateczna wersja uśmiechniętej Koalicji? A jeśli mam odpowiadać za to, że Polacy - nie tylko w 2023 roku, ale także w latach wcześniejszych - płacili mało za paliwo - to będę zaszczycony. To chyba zresztą pierwszy przypadek w historii, gdy władza rozlicza za to, że Polacy tankowali tanio.