Dramatyczne sceny na procesie Sebastiana M. Matka ofiary wybiegła z sali po słowach oskarżonego

Dramatyczne sceny na procesie Sebastiana M. Matka ofiary wybiegła z sali po słowach oskarżonego

Dramatyczne sceny na procesie Sebastiana M. Matka ofiary wybiegła z sali po słowach oskarżonego

Fot. Policja w Łodzi, KMP w Piotrkowie Trybunalskim

Sebastian M. stanął przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie 7 października wygłoszono mowy końcowe w sprawie tragicznego wypadku na autostradzie A1. Śledczy domagają się wobec oskarżonego 8 lat więzienia, czyli maksymalnego wymiaru przewidzianego prawem. Sam oskarżony chce całkowitego uniewinnienia. Napięcia nie wytrzymała Małgorzata Duda, matka zmarłej Martyny, która opuściła salę zalana łzami.

Reklama
  • Prokuratura zażądała dla Sebastiana M. kary 8 lat więzienia
  • Biegli ustalili, że BMW oskarżonego pędziło z prędkością przekraczającą 315 km/h
  • Sebastian M. wniósł o uniewinnienie i twierdzi, że to kierowca Kii zajechał mu drogę
  • Wyrok w tej sprawie zostanie ogłoszony 21 października 2026 roku o godzinie 12

Żądania prokuratury i maksymalny wymiar kary

Sebastian M. zasiadł na ławie oskarżonych w asyście sześciu policjantów, aby wysłuchać mów końcowych w procesie dotyczącym tragedii z września 2023 roku. Prokurator Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach zażądał dla kierowcy najwyższego możliwego wymiaru kary: ośmioletniego wyroku, 15-letniego zakazu prowadzenia pojazdów oraz 2,2 miliona złotych zadośćuczynienia dla bliskich ofiar. Domaga się też ograniczenia możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie do momentu odbycia trzech czwartych kary. Oskarżyciel w swojej mowie końcowej bez ogródek podsumował zachowanie kierowcy na drodze.

Sebastian Majtczak wjechał z węzła numer 22 Łódź. Skupił się na autostradzie, zajął lewy pas i wbił pedał gazu w podłogę, rozpoczynając w ten sposób rosyjską ruletkę z życiem innych uczestników ruchu

Prokuratura uważa, że 8 lat więzienia nie odpowiada ciężarowi tragedii. Na wyższą karę nie pozwala jednak prawo sprzed nowelizacji. Do obowiązujących limitów prawnych odniósł się również pełnomocnik rodziny ofiar, mecenas Łukasz Kowalski.

Gdyby była możliwość 30 lat kary, wnioskowałbym o lat 30

sebastian m. - samochód po wypadku na autostradzie 12023 Policja w Łodzi

Sebastian M. prosi o uniewinnienie

Sebastian M. oraz reprezentująca go obrończyni, adwokat Katarzyna Hebda, wnieśli o uniewinnienie, podważając ustalenia aktu oskarżenia oraz opinie biegłych. Mowa końcowa samego oskarżonego trwała dziewięć minut, z czego zaledwie minutę poświęcił na krótkie słowa do rodzin zmarłych. Mężczyzna utrzymuje, że nie stracił panowania nad pojazdem. Twierdzi też, że kierowca Kii zjechał na jego pas.

Eksperci z zespołu rekonstrukcji wypadków wykluczyli wersję obrony. Ustalili, że Kia jechała jednostajnie środkowym pasem z prędkością około 140 km/h i włączonym tempomatem. Z kolei BMW oskarżonego poruszało się z prędkością od 315 do 329 km/h. Mimo ustaleń biegłych obrona przekonywała, że na sali rozpraw nie ma osoby winnej.

k x.com

CZYTAJ TAKŻE: 51-latek zginął na pasach podczas spaceru z psem. Biegły nie ma złudzeń: "On nie miał tutaj szans" [wideo]

Emocjonalne wystąpienie matki ofiary

Małgorzata Duda, która w wypadku na A1 straciła córkę Martynę, zięcia Patryka oraz wnuka Oliwiera, nie była w stanie wysłuchać słów oskarżonego do końca. Kobieta wzburzona opuściła salę sądową, nie kryjąc rozpaczy i oburzenia postawą kierowcy. Po opuszczeniu sali Małgorzata Duda w emocjonalny sposób skomentowała zachowanie oskarżonego.

Wyszłam z sali dlatego, że nie mogłam słuchać głupot, które chciał powiedzieć w naszą stronę oskarżony, że zwracał się z przeprosinami. Jakie to były przeprosiny? On dalej coś przeprasza, a później mówi za chwilę, że on tego nie zrobił, więc za co on przeprasza?

Małgorzata Duda w swoim wystąpieniu przed sądem podkreśliła, że oskarżony prowadził auto z ekstremalną prędkością, zamieniając pojazd w "śmiertelną broń". Według niej chciał zaimponować kolegom, którzy jechali z nim samochodem. Kobieta zaapelowała o surowy wyrok, by powstrzymać brawurę na drogach. Wyrok w tej sprawie ogłosi sędzia Renata Folkman 21 października 2026 roku o godzinie 12.

Qczaj miał wypadek. Pokazał wrak auta i wyznał: "Żyję. Ponoć cudem".
Źródło: instagram.com/qczaj
Reklama
Reklama