Gwiazdor "Kogla-mogla" odszedł nagle w hotelu pod Łodzią! Tajemnica z 2008 roku do dziś nie daje spokoju

Gwiazdor "Kogla-mogla" odszedł nagle w hotelu pod Łodzią! Tajemnica z 2008 roku do dziś nie daje spokoju

Gwiazdor "Kogla-mogla" odszedł nagle w hotelu pod Łodzią! Tajemnica z 2008 roku do dziś nie daje spokoju

Kadr z "Kogiel-mogiel" / Fot mat. prasowe

Dariusz Siatkowski, uwielbiany przez widzów Paweł Zawada z kultowej komedii "Kogel-mogel", zmarł nagle w wieku zaledwie 48 lat. Jego ciało odnaleziono 11 października 2008 roku w pokoju hotelowym w Tuszynie pod Łodzią. Śmierć aktora wstrząsnęła światem filmu i tysiącami fanów, którzy do dziś zadają sobie pytanie: co tak naprawdę wydarzyło się w hotelowym pokoju?

Reklama
  • Ciało Dariusza Siatkowskiego znaleziono 11 października 2008 roku. Znajdowało się w jednym z hoteli w Tuszynie pod Łodzią.
  • Aktor zmarł niespodziewanie w wieku 48 lat po powrocie z planu serialu „Fala zbrodni”
  • Bezpośrednia przyczyna zgonu artysty nigdy nie została publicznie ujawniona przez jego rodzinę
  • W mediach spekulowano o powikłaniach po zapaleniu płuc lub nieszczęśliwym przedawkowaniu leków

Tajemnicza śmierć w hotelowym pokoju pod Łodzią

Dariusz Siatkowski wrócił z planu serialu "Fala zbrodni" i zatrzymał się na odpoczynek w hotelu. 11 października 2008 roku odnaleziono go w pokoju w Tuszynie pod Łodzią. Aktor zmarł w wieku zaledwie 48 lat.

Informacja o jego odejściu wywołała ogromne poruszenie w środowisku artystycznym. Bliscy zmarłego podjęli jednak decyzję o zachowaniu całkowitej dyskrecji.

Dokładna przyczyna śmierci aktora nigdy nie została ujawniona przez rodzinę, która zdecydowała się przeżywać żałobę w ciszy i nie podzieliła się ze światem wynikami sekcji zwłok. Ta decyzja sprawiła, że wokół tragedii natychmiast narosło mnóstwo pytań.

Dariusz Siatkowski, "Kogiel-mogiel" kadr Dariusz Siatkowski, "Kogiel-mogiel" / Fot. mat. prasowe

Hipotezy i teorie o przyczynie zgonu Dariusza Siatkowskiego

Milczenie rodziny sprawiło, że w mediach i tabloidach zaroiło się od domysłów, a fani bezskutecznie próbowali dociec, co doprowadziło do nagłego zgonu 48-letniego aktora.

Wśród najczęściej powtarzanych hipotez pojawiały się powikłania po ostrym zapaleniu płuc oraz ciężka infekcja dróg oddechowych. Tabloidy pisały również o potencjalnych problemach ze złym dawkowaniem leków lub ich przypadkowym, nieszczęśliwym przedawkowaniu. Pojawiły się też spekulacje sugerujące rzekome uzależnienie.

Temu ostatniemu wątkowi sprzeciwiali się ludzie z najbliższego otoczenia zawodowego aktora. Bogdan Hussakowski, ówczesny dyrektor Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi, otwarcie i zdecydowanie zaprzeczał plotkom, jakoby artysta zmagał się z nałogiem. Te doniesienia pozostawały medialnymi domniemaniami.

Grób Dariusza Siatkowskiego w Koszalinie Grób Dariusza Siatkowskiego w Koszalinie / Fot. Wiki Commons

Rola w "Koglu-moglu" jako artystyczne przekleństwo

Dla milionów Polaków Dariusz Siatkowski na zawsze pozostał Pawłem Zawadą z komedii "Kogel-mogel". Film Romana Załuskiego z 1988 roku przyniósł aktorowi ogólnokrajową popularność. Na ekranie stworzył niezapomniany duet z Grażyną Błęcką-Kolską, która wcieliła się w Kasię Solską.

Choć rola przyniosła mu sławę, szybko stała się artystycznym ciężarem. Reżyserzy zaczęli postrzegać go przez pryzmat jednej postaci i obawiali się powierzać mu inne zadania. Sam aktor nie ukrywał rozgoryczenia tym faktem w wywiadach prasowych.

Reżyserzy trochę boją się mnie obsadzać, bo ciągle kojarzę się wszystkim z Pawłem. Nie wiem, czy kiedykolwiek się od niego uwolnię

– wyznał Dariusz Siatkowski w rozmowie z magazynem "Film".

Aktor usiłował przełamać ten schemat i udowodnić swoją wszechstronność. W 2007 roku dołączył do obsady kryminalnego serialu "Fala zbrodni". W siedmiu odcinkach wcielał się w detektywa Filipa Zylbera. Rok później jego kariera zakończyła się nagle.

Pochówek w Koszalinie i pamięć o artyście

Dariusz Siatkowski spoczął na cmentarzu komunalnym przy ulicy Gnieźnieńskiej w rodzinnym Koszalinie. Pamięć o jego talencie oraz okolicznościach śmierci wciąż pozostaje żywa wśród wielbicieli polskiego kina.

W publikacjach poświęconych niewyjaśnionym odejściom gwiazd jego nazwisko bywa wymieniane obok Marka Hłaski, Marilyn Monroe czy Natalie Wood. Okoliczności śmierci aktora w hotelu w Tuszynie do dziś pozostają niewyjaśnione.

Córka Andrzeja Gołoty ma 35 lat i jest prawniczką. To istny kloc matki, aż trudno w to uwierzyć [zdjęcia]
Źródło: instagram.com
Reklama
Reklama