Katolicka odpowiedź na edukację zdrowotną. W tarnowskiej szkole pojawił się nowy przedmiot

Katolicka odpowiedź na edukację zdrowotną. W tarnowskiej szkole pojawił się nowy przedmiot

Katolicka odpowiedź na edukację zdrowotną. W tarnowskiej szkole pojawił się nowy przedmiot

canva.com

W czasach, gdy biskupi z ambon grzmią na "szkodliwą" edukację zdrowotną, pewna szkoła w Tarnowie postanowiła pójść pod prąd... ale w zupełnie niespodziewanym kierunku. Zamiast lekcji o zdrowiu, uczniowie będą uczyć się o miłości bliźniego i wartościach chrześcijańskich. W planie lekcji pojawił się nowy, obowiązkowy przedmiot: "wychowanie katolickie". I nie, to nie jest żart z satyrycznego portalu.

Reklama

Religia to za mało? W Tarnowie uczniowie dostali "wychowanie katolickie"

W Katolickiej Szkole Podstawowej w Tarnowie od 1 września 2025 roku w planach lekcji zapanowała istna rewolucja. Wprowadzono tam zupełnie nowy przedmiot w szkole, którego próżno szukać w jakimkolwiek innym miejscu w Polsce: "wychowanie katolickie". Jest to jedyna taka placówka w kraju, która zdecydowała się na tak innowacyjny, a zarazem kontrowersyjny krok.

Całe zamieszanie to pokłosie głośnego rozporządzenia MEN i decyzji minister Barbary Nowackiej o ograniczeniu lekcji religii. Nowe przepisy miały skrócić lekcje religii w szkole do jednej godziny tygodniowo. Podczas gdy większość placówek posłusznie dostosowała swoje plany, w Tarnowie postanowiono działać. Jak tłumaczy dyrektorka szkoły, Katarzyna Duraj, placówka postanowiła wykorzystać furtkę w przepisach i odpowiedzieć na "prośby rodziców":

Pomysł tego nowego przedmiotu wyszedł naprzeciw ograniczeniu lekcji religii w szkołach. Rodzice naszych uczniów prosili, żebyśmy mimo tej zmiany zachowali nasz katolicki charakter. A że szkoły niepubliczne mogą wprowadzać nowe przedmioty, to postanowiliśmy, że wprowadzimy wychowanie katolickie. I teraz nasi uczniowie mają w tygodniu jedną lekcję religii i jedną wychowania katolickiego.

Poważna kobieta, rysunek rodziny, sala lekcyjna, wnętrze kościoła canva.com

CZYTAJ TAKŻE: "To jest niepojęte!". Polskie gwiazdy rzuciły się sobie do gardeł. Poszło o edukację zdrowotną w szkołach

Kościół krytykuje edukację, a szkoła idzie o krok dalej. "To rozszerzenie lekcji religii"

To ironia losu w najczystszej postaci. W sytuacji, gdy edukacja zdrowotna jest na cenzurowanym, szkoła w Tarnowie nie tylko broni religii, ale dokłada jej drugą, "wzmocnioną" wersję. Jak to możliwe, że nauka jest "szkodliwa", a dogmaty wiary stają się obowiązkowe? Wygląda na to, że w Tarnowie znają odpowiedź.

Dyrektorka szkoły podkreśla, że wychowanie katolickie nie jest prostym powtórzeniem katechezy. To coś więcej, co ma uczyć, jak wdrażać nauczanie Kościoła w szkole i w codziennym życiu.

Wychowanie katolickie to rozszerzenie lekcji religii, ale z naciskiem na kształtowanie wrażliwości na drugiego człowieka w codziennym życiu. Chodzi o uczenie otwartości innych ludzi, szacunku, wybaczania, współpracy. Można powiedzieć, że chodzi o pokazanie uczniom, jak w codziennym życiu realizować nauczanie Kościoła.

Czego uczą na "wychowaniu katolickim"? Szacunku, wybaczania i... wyjść do meczetu

Podstawa programowa nowego przedmiotu, opracowana przez szkolnego katechetę, skupia się na wartościach, które teoretycznie powinny być uniwersalne. Lekcje, prowadzone przez księdza i siostrę zakonną, mają kształtować empatię i otwartość. Szkoła od dawna angażuje się w akcje charytatywne, współpracując z punktami pomocy uchodźcom czy kliniką onkologiczną we Wrocławiu. Brzmi szlachetnie, ale czy do uczenia empatii naprawdę potrzebny jest osobny przedmiot z "katolickim" w nazwie?

Co ciekawe, edukacja katolicka w tarnowskim wydaniu to nie tylko modlitwa i teoria. Szkoła organizuje wyjścia do zborów baptystów i metodystów, a uczniowie dowiadują się, jak zachować się w synagodze czy meczecie. Chodzi o realny szacunek do innych religii.

To jest też szacunek dla innych. Chcemy, żeby znali te zasady, umieli się odnaleźć w świecie, wiedzieli, jak się zachować. I szanowali wyznawców innych religii.

Ta otwartość i wrażliwość wydają się godne podziwu, ale zestawione z innym faktem, nabierają gorzkiego smaku. Okazuje się, że podczas gdy "wychowanie katolickie" jest obowiązkowe dla wszystkich, na znienawidzoną przez kościelnych hierarchów edukację zdrowotną w całej szkole uczęszcza... jeden uczeń. Najwyraźniej nauka o wybaczaniu jest ważniejsza niż nauka o zdrowiu.

Joanna Senyszyn z maszkarą; Karol Daniel ANtoni Narocki na meczu instagram.com

CZYTAJ TAKŻE: Nawrocki nie chciał edukować syna, Imperatorka poedukowała Prezydenta

Ta nauka wrażliwości ma też głębokie korzenie w historii samego miejsca. Budynek szkoły w czasie II wojny światowej był świadkiem ogromnej tragedii, co dyrekcja traktuje jako misję.

Budynek, w którym mieści się nasza szkoła, był świadkiem tragedii. W trakcie II wojny Niemcy więzili w nim Żydów i przeprowadzali selekcję przed wywiezieniem do obozów. (...) Stwierdziliśmy, że dostaliśmy ważne zadanie. Mamy zrobić wszystko, by z tego budynku wychodziła miłość, wrażliwość, szacunek do innych.

Precedens, który podzieli Polskę? To może być dopiero początek

Inicjatywa z Tarnowa, choć na razie lokalna, może stać się precedensem i inspiracją dla innych szkół katolickich. W dobie, gdy religia w szkołach w Polsce jest tematem gorącej debaty, kreatywne podejście do utrzymania liczby godzin o charakterze wyznaniowym z pewnością znajdzie naśladowców, zwłaszcza w sektorze, jakim są szkoły niepubliczne.

Czy inicjatywa z Tarnowa to niewinna próba wychowania w duchu wartości, czy może cyniczne obejście prawa i krok w stronę szkoły, w której światopogląd staje się ważniejszy od wiedzy? Odpowiedź na to pytanie pokaże, czy polska szkoła ma być miejscem nauki, czy cichej indoktrynacji. Jedno jest pewne – ta bomba już wybuchła, a jej odłamki mogą polecieć znacznie dalej niż tylko na Tarnów.

Krzysztof Rutkowski o tym, ile wkłada do koperty wybierając się na chrzest — czyli z życia bogacza
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama