Włodzimierz Czarzasty został oficjalnie "odcięty" od kontaktów przez mocarstwo, a mimo to zamiast rządowej limuzyny wybrał kasowany bilet. Podczas gdy media huczały o potężnym skandalu dyplomatycznym, Marszałek Sejmu wracał do domu komunikacją miejską, a jego wpis w mediach społecznościowych błyskawicznie stał się viralem.
"Fajny dzień. Trochę emocji". Czarzasty w autobusie
Tuż przed godziną 21:00, w samym środku politycznej burzy, w mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie, które zaskoczyło wielu obserwatorów. Włodzimierz Czarzasty pokazał się w miejskim autobusie.
Bez zbędnego patosu podsumował dzień, który dla wielu polityków byłby końcem kariery. W krótkim wpisie znalazło się miejsce nie tylko na refleksję, ale i na konkrety dotyczące planów na następny dzień — wizyt w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej i Będzinie.
Czas do domu. Fajny dzień. Trochę emocji. Jutro Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza i Będzin. A i jeszcze jedno. Najważniejsze. Bardzo wszystkim dziękuję za wsparcie i dobre słowa.
facebook.com/WlodzimierzCzarzasty
Poszło o Donalda Trumpa. Dlaczego Amerykanie ucięli kontakt?
Ten "fajny dzień" miał jednak bardzo burzliwy przebieg. Wszystko za sprawą decyzji, którą ogłosił ambasador USA w Polsce. Tom Rose wydał oświadczenie, które wstrząsnęło sceną polityczną. Powód? Sprzeciw polskiego polityka wobec kandydatury Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. Reakcja dyplomaty była bezprecedensowa i niezwykle ostra w tonie.
Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów, ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Donalda Trumpa poważnie zaszkodziły naszym doskonałym relacjom z premierem Tuskiem i jego rządem. Nie pozwolimy nikomu szkodzić stosunkom amerykańsko-polskim ani okazywać braku szacunku prezydentowi Donaldowi Trumpowi, który tak wiele uczynił dla Polski i Polaków.
Włodzimierz Czarzasty nie schował głowy w piasek. W swojej odpowiedzi jasno zaznaczył, że polityka nie może przesłaniać wartości, a jego decyzja wynikała z troski o polskich wojskowych.
Zgodnie ze swoimi wartościami stanąłem w obronie polskich żołnierzy walczących na misjach i nie poparłem kandydatury prezydenta Donalda Trumpa do pokojowej nagrody Nobla. Niezmiennie szanuję USA jako kluczowego partnera Polski. Dlatego z ubolewaniem przyjmuję deklarację ambasadora Toma Rose’a, ale nie zmienię stanowiska w tych fundamentalnych dla Polek i Polaków sprawach.
instagram.com/w-czarzasty
Donald Tusk wkracza do akcji. "Sojusznicy powinni się szanować"
Sprawa nabrała tak dużej wagi, że głos zabrał sam premier. Donald Tusk nie pozostawił marszałka samego w ogniu krytyki. Szef rządu zwrócił się bezpośrednio do amerykańskiego dyplomaty, przypominając, na czym polegają partnerskie relacje i wzajemny szacunek.
Panie Ambasadorze Rose, sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać. Przynajmniej tak w Polsce rozumiemy partnerstwo.
"Nie jest Pan moim wyborem, ale dziś mi Pan zaimponował". Internauci reagują
Wydawać by się mogło, że konflikt z mocarstwem takim jak USA może pogrążyć polityka. Stało się jednak odwrotnie. Zdjęcie z autobusu i postawa wobec żądań dyplomacji sprawiły, że w sieci wylała się fala pozytywnych komentarzy. Ludzie docenili autentyczność i twardy kręgosłup moralny.
Nie jest Pan moim wyborem, ale dziś to Pan mi zaimponował.
Brawo! Za konsekwencje, za to, że nie pozwala Pan na poniżanie naszej godności.
Najlepszy Marszałek od bardzo dawna.
Mimo dyplomatycznego bojkotu ze strony USA i ostrej wymiany zdań na najwyższym szczeblu, Włodzimierz Czarzasty po prostu skasował bilet i pojechał do domu.