Filip Gurłacz i jego żona Małgorzata mieli dość kłamstw. Gdy w sieci wrzało od plotek o rzekomym kryzysie, a "życzliwi" wieszczyli koniec ich relacji, oni postanowili przemówić czynami, a nie pustymi słowami. Zwycięstwo w prestiżowym plebiscycie to nie tylko nagroda – to nokaut dla wszystkich, którzy wątpili w ich uczucie.
Filip Gurłacz i Małgorzata Patryn-Gurłacz: Miłość, która zgasiła plotki
To miał być trudny rok, a zakończył się spektakularnym triumfem. Zwycięzcy Srebrne Jabłka 2025, czyli Małgorzata Patryn-Gurłacz i Filip Gurłacz, udowodnili, że prawdziwe uczucie nie boi się medialnej nagonki. Kiedy kolorowa prasa szukała sensacji, oni udzielili niezwykle szczerego wywiadu magazynowi "PANI", który zamknął usta niedowiarkom. Prawda o ich miłości zgasiła plotki szybciej, niż internauci zdążyli napisać kolejny hejterski komentarz.
Chemia między tą dwójką jest wręcz namacalna, a słowa aktora wywołały lawinę wzruszeń. W świecie, gdzie małżeństwa gwiazd często kończą się przez byle kaprys, on nie boi się przyznać do słabości i wdzięczności.
Uratowała mnie z poważnych opresji.
To wyznanie Filipa brzmi jak najpiękniejsza deklaracja. Małgorzata nie pozostała mu dłużna, podkreślając, że mąż "ujmuje ją szacunkiem dla drugiego człowieka i rozbraja poczuciem humoru". Czytelnicy docenili tę autentyczność, dając im bezapelacyjne pierwsze miejsce w plebiscycie na parę roku.
Fot. Piętka Mieszko/AKPA
Małgorzata Patryn-Gurłacz nie wyglądała na przesadnie zadowoloną
Na zdjęciach z wydarzenia w oczy rzuca się smutek wypisany na twarzy Małgorzaty Patryn-Gurłacz. Żona Filipa Gurłacza na evencie nie wyglądała na przesadnie zadowoloną - spuszczony wzrok i ponura mina zdaniem niektórych mówiły więcej niż tysiąc słów.
W galerii zebraliśmy zdjęcia.