Rok 2025 miał być dla Kremla triumfem, a stał się logistycznym i demograficznym koszmarem. Z frontu napływają dane, które mrożą krew w żyłach, ale dla Władimira Putina są wyrokiem. Rosyjska armia zderzyła się ze ścianą, której nie da się przeskoczyć nawet przy pomocy 400 tysięcy bagnetów. To już nie jest wojna manewrowa, to rozpędzona maszynka do mięsa, która mieli rosyjskie zasoby szybciej, niż te trafiają na front.
Ujemny bilans Kremla. Statystyki, których Putin nie pokaże w telewizji
Propaganda w Moskwie uwielbia "kreatywną księgowość", ale twarde liczby nie kłamią i są dla najeźdźcy bezlitosne. W 2025 roku Rosja przeprowadziła gigantyczną operację rekrutacyjną, wcielając w szeregi wojska aż 406 tysięcy ludzi. Brzmi imponująco? To tylko papierowy tygrys. W tym samym czasie straty rosyjskiej armii – zabici i ranni – wyniosły 418 tysięcy osób.
Wnioski są porażające: armia rosyjska jest na gigantycznym debecie. Putin produkuje żołnierzy wolniej, niż front ich "utylizuje". To matematyka śmierci, w której Kreml przegrywa z kalkulatorem. "Niekończące się zasoby ludzkie", którymi straszono Zachód, po prostu parują. To swoiste bankructwo kadrowe mocarstwa, które wysyła ludzi na pewną śmierć, byle tylko słupki w Excelu się zgadzały.
AKPA; JOHN MACDOUGALL/AFP/East News
CZYTAJ TAKŻE: Rodowicz stanęła twarzą w twarz z Putinem. Jego reakcja mrozi krew w żyłach
Kupiańsk na papierze, Ukraina w rzeczywistości. Jak Gierasimow oszukał Putina
Plany były ambitne: "operacja ofensywna na wielką skalę", zajęcie Donbasu i stworzenie strefy buforowej. Co z tego wyszło? Wielkie nic. Rosyjscy generałowie muszą świecić oczami przed swoim wodzem, bo Ukraina skutecznie udaremniła te zapędy. Najlepszym dowodem na to, jak bardzo papierowe sukcesy Gierasimowa rozmijają się z prawdą, jest sytuacja w Kupiańsku. W wywiadzie dla "Le Monde" gen. Ołeksandr Syrski brutalnie zweryfikował te bajki.
Mimo deklaracji gen. (Walerija) Gierasimowa i (przywódcy Rosji Władimira) Putina, 97 proc. Kupiańska jest obecnie pod kontrolą sił ukraińskich.
Deklaracje o zajęciu miasta można włożyć między bajki. To policzek dla rosyjskiego dowództwa, które – jak zauważył generał – "rzuciła wszystkie siły", a ostatecznie odbiło się od ukraińskiej tarczy.
6 tysięcy dronów dziennie. Na ukraińskim niebie nie ma już miejsca na rosyjskie marzenia
Sytuacja na froncie w Ukrainie przypomina piekło, w którym technologia miesza się z pierwotną brutalnością. Każdego dnia niebo przecina cyfrowa szarańcza – od 6 tys. do 8 tys. dronów każdej z armii. Choć Rosja posiada przewagę w przestrzeni powietrznej, na poziomie gruntu staje się ona bezużyteczna wobec roju bezzałogowców.
Terytoria przechodzą z rąk do rąk, a wojna rozgrywa się we wszystkich sferach: na lądzie, w powietrzu i na morzu. Jest niemożliwe, by mówić wyłącznie o wojnie lądowej.
Podczas gdy Kreml nadaje komunikaty o "sukcesach", rosyjska blogosfera wojskowa płonie. "Rosyjska ulica wie swoje" – komentarze w sieci nie pozostawiają złudzeń, że obywatele widzą rozdźwięk między propagandą telewizyjną a liczbą nekrologów. Rosjanie próbują taktyki "pełzającej inwazji", ale w starciu z technologią ich masa ludzka traci na znaczeniu.
Przeciwnik kontynuuje presję, aktywnie wykorzystuje do infiltracji małe grupy szturmowe, stosuje artylerię, środki bezzałogowe, miejscami także broń pancerną.
Zniszczony blok w Tarnopolu podczas ostrzału rosyjskiego / Fot. facebook.com/dsns.gov.ua
Ukraina kontratakuje. Inicjatywa to teraz ukraińskie słowo
Podczas gdy rosyjska machina wojenna dławi się własną krwią, Siły Zbrojne Ukrainy przechodzą do konkretów. To nie jest tylko rozpaczliwa obrona. Od końca stycznia na odcinku ołeksandriwskim do akcji wkroczyła m.in. elitarna 82. i 95. brygada desantowo-szturmowa. Efekt? Wyzwolenie ośmiu miejscowości i odbicie 400 km kw. terenu.
Jednak nasi żołnierze nie tylko utrzymują obronę, ale również skutecznie działają w operacji ofensywnej. Od końca stycznia tego roku na kierunku ołeksandriwskim zgrupowanie wojsk desantowo-szturmowych oraz jednostki sąsiednie odzyskały kontrolę nad 400 km kw, terytorium i ośmioma miejscowościami.
Do tego dochodzą dane od prezydenta. Wołodymyr Zełenski potwierdził wyzwolenie kolejnych 300 km kw. na południu. Łącząc te fakty, widać wyraźnie: inicjatywa wymyka się agresorowi z rąk, a front pod Pokrowskiem został ustabilizowany. Ofensywa w Donbasie, która miała być gwoździem do trumny ukraińskiej obrony, utknęła w martwym punkcie.
Dla generała Syrskiego priorytetem są ludzie – zasób, którego Rosja zdaje się w ogóle nie szanować, traktując żołnierzy jak jednorazowe wkłady do karabinów. Bezpieczeństwo ukraińskich obrońców idzie w parze ze skutecznością.
Nasz plan pozostaje niezmienny: skuteczna realizacja postawionych zadań przy maksymalnym zachowaniu życia i zdrowia naszych obrońców i obrończyń, wzmocnienie zdolności obronnych oraz rozwijanie potencjału na każdym odcinku frontu. Pracujemy systemowo i zgodnie, aby wyzwolić ukraińską ziemię.