Makabryczne odkrycie po 2 latach! Sąsiedzi chrzestnej Tomasza Komendy ujawniają kulisy jej dramatycznej śmierci

Makabryczne odkrycie po 2 latach! Sąsiedzi chrzestnej Tomasza Komendy ujawniają kulisy jej dramatycznej śmierci

Makabryczne odkrycie po 2 latach! Sąsiedzi chrzestnej Tomasza Komendy ujawniają kulisy jej dramatycznej śmierci

MARCIN SMULCZYNSKI/East News

To odkrycie wstrząsnęło Wrocławiem. Przez dwa lata w wannie leżało zmumifikowane ciało, a sąsiedzi słyszeli tylko ciszę. Stanisława Szczęsna, matka chrzestna Tomasza Komendy, zniknęła, podczas gdy za ścianą toczyło się normalne, codzienne życie. Ciało w łazience po dwóch latach odkryto zupełnie przypadkiem, gdy wynajęta firma sprzątająca weszła opróżnić lokal. Ta tragedia dobitnie obnaża system, w którym urzędnicy, policja i bliscy woleli trzymać się sztywnych procedur, zamiast po prostu otworzyć drzwi do każdego pomieszczenia.

Reklama

Gęsta atmosfera przy ul. Strzegomskiej. Policyjne plomby i urzędnicze wezwania

Blok komunalny przy ul. Strzegomskiej to dziś widok niezwykle przygnębiający, wszystko przez wstrząsające odkrycie. Matka chrzestna Tomasz Komenda zmarła w samotności. Zamiast dawnej sąsiedzkiej czujności, na drzwiach mieszkania zmarłej do dziś wiszą rzucające się w oczy policyjne plomby. Najbardziej uderza jednak fakt, że obok nich przez długie miesiące widniała kartka z wezwaniem od administracji.

Gdy seniorka od dawna nie żyła, urzędnicy wzywali ją do "pilnego kontaktu w celu udostępnienia lokalu". W tym wielopłytowym bloku zwłoki w mieszkaniu we Wrocławiu nie wzbudziły jednak powszechnego alarmu. Sąsiad zmarłej nie kryje zaskoczenia całym zajściem.

Faktycznie, taka sytuacja miała miejsce. Mieszkam tu, a sam o tym nie wiedziałem. Może z dwa tygodnie temu to ujrzało światło dzienne. Nikt nic nie czuł, nie było żadnego smrodu czy coś

KOnferencja prasowa książki o Tomaszu Komendzie Fot. Jan Bielecki/East News,

Wojna na relacje. "Mieszkamy ściana w ścianę, było czuć smród"

Wersje mieszkańców drastycznie się od siebie różnią, a cały Wrocław wciąż żyje tą tragedią. Anonimowa sąsiadka "ściana w ścianę" jako jedyna głośno mówi, że od dawna alarmowała służby. Kobieta twierdzi, że zza ściany przenikał do niej specyficzny zapach, a klatkę schodową dosłownie opanowały owady.

Mieszkamy ściana w ścianę, więc było czuć jakiś tam smród. Do tego zaczęło łazić pełno robaków z tego mieszkania, głównie prusaków. Sąsiedzi z góry czy z dołu mówili, że nic nie czują

Dlaczego inni nie czuli odoru? To brutalny efekt szczelnie zamkniętych okien i biologii procesu mumifikacji, w którym odpychający zapach znika po kilku miesiącach. Najbardziej bulwersuje w tej sprawie zachowanie administracji, która wprost straszyła lokatorów potężnymi kosztami za nieuzasadnioną interwencję.

Potem jeszcze kilka razy prosiliśmy, żeby sprawdzili jej mieszkanie, a może wezwali straż pożarną, bo robactwo nam już krążyło po klatce, mówiliśmy, że stamtąd idzie. Usłyszeliśmy od administracji, że jak będzie niesłuszne wezwanie, to jeszcze nas obciążą kosztami, i czy wiemy, ile taka akcja kosztuje

tomasz-komenda w koszuli i marynarce AKPA

Samotność na własne życzenie? Trudny charakter pani Stanisławy

Stanisława Szczęsna odcięła się od świata w pełni dobrowolnie. Sąsiedzi wspominają, że seniorka nie rozmawiała z nikim na klatce i stanowczo stroniła od pomocy. Jej zniknięcie łatwo tłumaczono wyjazdami do sanatorium lub rozwijającą się chorobą o podłożu psychicznym.

Wiodła smutne i samotne życie. My z nią nie rozmawialiśmy, ale sama o to zadbała swoim zachowaniem. Niektórzy mówili, że cierpi na demencję albo jakąś inną chorobę o podłożu psychicznym. Jakby miała z nami normalny kontakt, to może ktoś wcześniej zwróciłby uwagę na jej nieobecność

Kobieta była też mocno skłócona z rodziną, a najostrzejszy konflikt wybuchł po niesłusznym skazaniu jej siostrzeńca, Tomasza Komendy. Mimo okrutnych oskarżeń i wieloletniego milczenia, Teresa Klemańska wciąż głęboko przeżywa stratę siostry. Przerywając milczenie, nadaje tej tragedii bardzo ludzki wymiar.

Moja siostra była, jaka była. Wybaczyłam jej, choć nigdy nie zapomniałam, co mi zrobiła. Na taką śmierć jednak nie zasłużyła, żeby dwa lata leżeć w łazience na podłodze

tomasz-komenda stoi czarne zdjęcie Fot. Wojtek Olszanka/DDTVN/East News Warszawa, 12.09.2018 Na planie programu Dzien Dobry TVN
n/z: Tomasz Komenda nieslusznie skazany na 18 lat wiezenia za gwalt

Mur nie do przebicia. Dlaczego administracja milczała?

Służby i administracja wykazały się w tej sprawie skrajną opieszałością. W marcu 2025 roku, po długich przepychankach, wreszcie doszło do komisyjnego otwarcia lokalu. Do przedpokoju wszedł syn zmarłej, Grzegorz, któremu urzędnicy pozwolili jedynie zabrać potrzebne do zgłoszenia na policję zdjęcie matki.

Mężczyzna natychmiast zauważył ewidentne dowody świadczące o tym, że jego matka nigdzie nie wyjechała. Na stole wciąż leżały niezbędne do funkcjonowania rzeczy, bez których schorowana kobieta nie ruszałaby się z domu.

W końcu się jednak zgodziła. Przyszła administratorka ze ślusarzem, ja byłem z kuzynem. Otworzyli drzwi, przez próg zrobili zdjęcie, a nam kazali iść prosto do szafki ze zdjęciami. Zobaczyłem, że na stole leży mamy inhalator, dokumenty, pieniądze, przecież nigdzie by bez nich nie wyszła. Miała astmę, nie ruszała się bez inhalatora. Chciałem się rozejrzeć po mieszkaniu, ale kazali mi zaraz wychodzić

To absolutny skandal, że do mieszkania weszli urzędnicy, ślusarz oraz syn, robili zdjęcia przez próg, ale nikt nie pofatygował się, by otworzyć drzwi do łazienki. Z góry założono, że lokal jest pusty, a policja nawet nie przeprowadziła standardowego przeszukania. Finał tych dramatycznych absurdów idealnie podsumowują słowa, które zostawiają nas z poczuciem ogromnej niesprawiedliwości.

Gdybyśmy na co dzień nie kierowali się jedynie ślepym patrzeniem w przepisy, ale też logicznym postępowaniem w zgodzie z wewnętrznymi zasadami, takich problemów by nie było

Matka Tomasza Komendy wyjawiła całą prawdę. Syn "pochował ją żywcem".
Źródło: Jan BIELECKI/East News
Reklama
Reklama