Gwiazdor "Rancza" po śmierci żony przeżył piekło. Dziś 70-latek ogłasza: "Mam narzeczoną"

Gwiazdor "Rancza" po śmierci żony przeżył piekło. Dziś 70-latek ogłasza: "Mam narzeczoną"

Gwiazdor "Rancza" po śmierci żony przeżył piekło. Dziś 70-latek ogłasza: "Mam narzeczoną"

AKPA

Sylwester Maciejewski, uwielbiany przez miliony Polaków Solejuk z "Rancza", przez lata w ciszy zmagał się z potworną samotnością po śmierci ukochanej żony. Gdy wydawało się, że radość na zawsze zniknęła z jego życia, 70-letni aktor zaskoczył wszystkich. Właśnie ogłosił, że znów jest zakochany i zaręczony.

Reklama

Przeszedł przez piekło po śmierci żony. "Oj, głupie myśli chodziły po łbie"

Dla wielu widzów Sylwester Maciejewski to niezapomniany Maciej Solejuk z kultowego serialu "Ranczo". Jednak za uwielbianą przez widzów rolą krył się osobisty dramat. W 2019 roku, po długiej i ciężkiej walce z chorobą nowotworową, odeszła jego ukochana żona, Barbara Kryda-Maciejewska. Była tancerką Teatru Wielkiego w Warszawie i miłością jego życia, a jej strata była dla aktora druzgocącym ciosem.

Po śmierci żony aktor został sam, a pustka, którą po sobie zostawiła, była niemal nie do zniesienia. W jednym z ostatnich wywiadów gwiazdor "Rancza" zdobył się na szczere i poruszające wyznanie, opisując piekło, przez które przechodził w pierwszych miesiącach żałoby.

To jest te parę miesięcy, kiedy byłem od śmierci żony sam, to oj głupie myśli chodziły po łbie. Oj głupie, oj głupie.

Jak przyznał, tym, co trzymało go przy życiu i nie pozwalało poddać się mrocznym myślom, była codzienna rutyna. Mieszkanie na wsi wymagało od niego regularnych dojazdów, a praca na planie dawała cel.

Ale samochód mnie trzymał, żeby głupot nie robić. No bo prawie codziennie za fajerę – jak nie nawet po zakupy, to ja muszę teraz jeździć, bo mieszkam na wsi. A poza tym do roboty trzeba jeździć. Jakby mi lejce zabrali, to po robocie.

Cezary Żak jako ksiądz i wójt z Rancza AKPA

CZYTAJ TAKŻE: "Ranczo" zadebiutowało ponad 20 lat temu. Tak dziś wygląda luksusowa willa wójta [wideo]

Nikt się tego nie spodziewał. 70-letni gwiazdor "Rancza" ma narzeczoną

Kiedy wydawało się, że w jego życiu nie ma już miejsca na radość, nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Po latach samotności Sylwester Maciejewski znów jest zakochany. W wieku 70 lat aktor nie tylko odnalazł nową miłość, ale, jak sam przyznał, jest już zaręczony.

Sylwester Maciejewski, choć oszczędny w słowach, nie kryje, jak ważna jest dla niego ta relacja. W rozmowie z portalem Złota Scena przyznał, że ta zmiana była mu niezwykle potrzebna. Jego słowa mówią wszystko o tym, jak nowa miłość odmieniła jego codzienność: "Trochę w moim życiu się pozmieniło", dodał też, że "samemu by sobie nie poradził".

sylwester maciejewski w dresie Fot. Telus/AKPA

"To jest przykre, ale takie jest życie". Gorzkie wspomnienia z planu "Rancza"

Nowa miłość jest dla aktora promykiem nadziei w czasie, gdy musiał zmierzyć się również z innymi bolesnymi stratami – tymi w jego zawodowej rodzinie. Odeszli jego przyjaciele i koledzy z planu serialu "Ranczo", Paweł Królikowski, czyli niezapomniany Kusy, oraz legendarny Franciszek Pieczka. To ciosy, które odcisnęły piętno na całej ekipie.

Aktor z ogromnym sentymentem wspomina zmarłych kolegów, z którymi łączyła go nie tylko praca, ale i wieloletnia przyjaźń.

Wielka strata. Z Frankiem byłem jeszcze 21 lat w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Nie ma też Pawła, czyli serialowego Kusego. To jest przykre, ale takie jest życie.

Z Franciszkiem Pieczką łączyła go szczególna więź, czego dowodem jest urocza anegdota z planu.

Franek był niespotykanie spokojnym człowiekiem. Lubił pożartować, ale raz doprowadziliśmy go do takiego stanu, że nas zrugał od góry do dołu. Zaczęliśmy zmieniać teksty, a czas uciekał. Posłał nam parę ciepłych słów, że nam w pięty poszło. A potem jak gdyby nigdy nic – dalej pracujemy. Taki był człowiek. Wspaniały, wspaniały.

Nowa miłość i... czworonożny domownik. "Udaje, że wszystko rozumie"

Wraz z nową ukochaną w życiu aktora pojawił się kolejny członek rodziny – uroczy piesek rasy yorkshire terrier. Suczka o imieniu Tosia Sonia skradła serce gwiazdora, stając się jego nowym, czworonożnym przyjacielem. To piękna klamra, bo w najtrudniejszych chwilach żałoby ogromne wsparcie dawał mu jego poprzedni pies, bokser Hetman.

Teraz to mała Tosia Sonia jest powierniczką jego myśli i źródłem codziennej radości. Aktor z rozczuleniem opowiada o swojej nowej towarzyszce, która wniosła do jego domu mnóstwo ciepła.

Słodka jest naprawdę, też udaje, że wszystko rozumie. Mówi się do niej, a ona kiwa głową, jakby wiedziała, o co chodzi.

Historia Sylwestra Maciejewskiego to poruszający dowód na to, że nawet po najcięższej burzy może wyjść słońce, a na prawdziwe szczęście nigdy nie jest za późno.

Dorota Gardias wskoczyła w wycięty opalacz i wygrzewa się z córką na wczasach. Hania to kopia pięknej mamy [zdjecia]
Źródło: instagram.com/dorotagardias
Reklama
Reklama