Polacy w sklepach liczą każdą złotówkę, a tymczasem w Sejmie na stole leży projekt, który wręcz kłuje w oczy. Do parlamentu trafiła petycja, która może zagwarantować Pierwszej Damie potężny zastrzyk gotówki. Chodzi o niewyobrażalne pieniądze, bo w grze jest nawet pół miliona złotych! Sytuacja wbija w fotel tym bardziej, że żona głowy państwa już teraz pobiera państwową emeryturę mundurową. Ten przełomowy pomysł wywołał prawdziwą lawinę oburzenia i rozgrzał internet do czerwoności.
Pół miliona złotych dla Pierwszej Damy? Wyliczyliśmy, skąd wzięła się ta astronomiczna kwota
Zarobki żon głów państw od zawsze budzą gigantyczne emocje. Obecnie pierwsza dama nie dostaje własnej wypłaty, a państwo pokrywa z budżetu jedynie jej składki ubezpieczeniowe. Teraz jednak prawda wyszła na jaw – do Sejmu RP wpłynęła petycja o świadczenie kompensacyjne, nad którą pochyli się niedługo sejmowa komisja petycji. Pomysł na uregulowane wynagrodzenie małżonki prezydenta zszokował opinię publiczną.
Skąd wzięła się ta astronomiczna kwota? Propozycja zakłada, że pensja dla pierwszej damy odpowiadałaby jej ostatniej wypłacie sprzed zaprzysiężenia męża. Jak wyliczył "Fakt", szacunkowe zarobki pierwszej damy Marty Nawrockiej na dawnym stanowisku mogły wynosić do 9,3 tys. zł brutto miesięcznie. Przez pięć lat kadencji uzbierałoby się z tego około 500 tys. zł. Autor petycji nie gryzie się w język i uważa, że obecny stan rzeczy jest głęboko krzywdzący:
Niezrozumiały i niesprawiedliwy
W uzasadnieniu dokumentu precyzyjnie wyjaśniono, w jakiej formie miałyby być przekazywane te gigantyczne pieniądze dla pierwszej damy. Wnioskodawca zaznaczył, że to wsparcie:
Miałoby charakter rekompensaty, nie wynagrodzenia urzędowego i przysługiwałoby wyłącznie na czas trwania kadencji prezydenta RP
instagram.com/marta_nawrocka_
CZYTAJ WIĘCEJ: Tak Nawrocka mówi po angielsku. U boku Melanii Trump wyszło szydło z wora. Arlena Witt: "To się rzuca w oczy"
Przeszłość Marty Nawrockiej wbija w fotel. Przez lata ścigała groźnych przestępców
Zanim Karol Nawrocki wygrał wybory, jego żona wiodła życie dalekie od blasku fleszy i luksusowych rautów. Marta Nawrocka to prawdziwa twarda sztuka, która przez 18 lat pracowała w instytucji, jaką jest Krajowa Administracja Skarbowa. Jako funkcjonariuszka formacji, którą jest Służba Celno-Skarbowa, dosłużyła się stopnia rachmistrza. Nie siedziała grzecznie za biurkiem – na co dzień bezwzględnie wypowiedziała wojnę przestępcom i skutecznie rozbijała hazardowe podziemie.
Wejście do pałacu oznaczało niestety koniec jej dotychczasowej, pełnej adrenaliny kariery. W sierpniu 2025 roku Marta Nawrocka zrzuciła mundur i przeszła na świadczenie, jakim jest państwowa emerytura mundurowa. Trudno uwierzyć, że teraz – pobierając już stałe środki od państwa – miałaby dostać kolejne gigantyczne pieniądze w postaci rekompensaty. O kłującym w oczy luksusie i gigantycznym poświęceniu anonimowy autor petycji pisze tak:
Małżonek prezydenta zgodnie z dobrym zwyczajem rezygnuje z realizowania się na polu zawodowym i poświęca na rzecz państwa. Bierze udział w wyjazdach zagranicznych, gdzie u boku prezydenta reprezentuje kraj oraz działa wewnątrz kraju poprzez patronowanie akcjom charytatywnym, społecznym i kulturalnym. Wspiera również inicjatywy związane, chociażby z edukacją, zdrowiem czy kwestiami rodzinnymi. Nie jest więc tak, że małżonek prezydenta. Społeczeństwo oczekuje od małżonka prezydenta aktywności i podejmowania pewnych działań, choć nie pełni on funkcji urzędowej. Mimo to często spotyka się to z pozytywnym odzewem i działaniami małżonka prezydenta. Nikomu nie trzeba również tłumaczyć, że funkcjonowanie u boku głowy państwa wiąże się z wyrzeczeniami
instagram.com/marta_nawrocka_
Polacy w szoku, a Europa? Tam żony prezydentów nie dostają ani grosza
Podczas gdy w Polsce wizja wypłaty blisko pół miliona złotych kłuje w oczy wielu obywateli, zagraniczne standardy są w tej kwestii wręcz bezlitosne. Analizy Kancelarii Sejmu udowadniają, że europejskie kraje ani myślą płacić za reprezentację. Szczęka opada, gdy zdamy sobie sprawę, że we Francji, Czechach, Portugalii czy Rumunii pierwsze damy po prostu nie otrzymują żadnego wynagrodzenia.
Zagraniczne partnerki przywódców muszą pogodzić się z twardą rzeczywistością, w której ich funkcja jest w stu procentach honorowa. Na tym tle nasza rodzima petycja do Sejmu to absolutny ewenement, który idzie ostro pod prąd europejskim standardom. Trudno się dziwić, że świadczenie dla małżonka prezydenta wywołuje aż tak wielkie kontrowersje wśród podatników dbających o państwowy budżet.
Kancelaria Prezydenta ucina spekulacje. "Zimny prysznic" dla entuzjastów zmian
Mimo że gigantyczna rekompensata dla pierwszej damy wywołała istną burzę, otoczenie głowy państwa szybko ostudziło zapał twórców petycji. Kancelaria Prezydenta nie pozostawiła absolutnie żadnych złudzeń. Z oficjalnego komunikatu jasno wynika, że Karol Nawrocki i jego ludzie nie mają z tym kontrowersyjnym projektem nic wspólnego.
Biuro Mediów i Listów Prezydenta wydało twarde oświadczenie, które podziałało jak kubeł zimnej wody. Urzędnicy przekazali krótki i stanowczy komunikat:
Informujemy, że Kancelaria Prezydenta RP nie planuje żadnych działań związanych z tym zagadnieniem, a także nie przewidujemy tego typu projektów ustaw jako inicjatyw Prezydenta RP
Dodatkowo jasno podkreślono, że Pałac Prezydencki całkowicie odcina się od pomysłów finansowania z budżetu:
Nie są planowane działania ani inicjatywy ustawodawcze w tym zakresie ze strony głowy państwa
To oznacza, że losy tego projektu, a co za tym idzie ewentualne utracone zarobki Marty Nawrockiej, leżą teraz całkowicie w rękach polityków z Komisji ds. Petycji.