33-letni Grzegorz Miętus był utalentowanym skoczkiem narciarskim i cenionym trenerem kadry juniorów. Zmarł przedwcześnie, pogrążając w żałobie rodzinę oraz całe sportowe środowisko. Informacja o jego odejściu wywołała głęboki smutek, zwłaszcza że osierocił dwóch małych synów i zostawił ukochaną żonę. Bliscy apelują o uszanowanie ich prywatności w tych najtrudniejszych chwilach.
- Grzegorz Miętus zmarł w wieku 33 lat, a bliscy nie ujawnili okoliczności jego śmierci.
- Miętus był brązowym medalistą MŚJ z 2009 r., gdzie skakał w drużynie z Maciejem Kotem i Andrzejem Zapotocznym.
- Żona zmarłego, Magdalena Prochot-Miętus, wydała stanowcze oświadczenie z prośbą o nierozpowszechnianie plotek na temat zmarłego męża.
- Sportowca, który pochodził z Dzianisza, pożegnał w sieci m.in. Maciej Kot, publikując wspólne zdjęcie z Wagraf Team.
Grzegorz Miętus był zasłużonym trenerem i byłym skoczkiem narciarskim
33-letni Grzegorz Miętus zapisał się w pamięci kibiców początkowo jako utalentowany zawodnik, a z czasem stał się niezwykle oddanym szkoleniowcem. Karierę na skoczni rozwijał już od najmłodszych lat, reprezentując nasz kraj na arenie międzynarodowej. Skoki narciarskie od początku były jego największą pasją. Jednym z najważniejszych momentów w jego sportowym dorobku było zdobycie brązowego medalu juniorskiego czempionatu globu w konkursie drużynowym w 2009 roku.
Po zakończeniu profesjonalnych startów na skoczni zmarły zawodnik nie wycofał się ze sportu. Przekuł swoje doświadczenie w pracę szkoleniową jako członek Polskiego Związku Narciarskiego oraz trener w klubie AZS Zakopane. Szkoleniowiec w ostatnich latach przed swoją nagłą śmiercią pełnił ważną funkcję trenera bazowego w kadrze juniorów. Praca z młodzieżą dawała mu wiele satysfakcji, a podopieczni niezwykle cenili jego zaangażowanie i profesjonalne podejście.
Jakub Kot wspomina zmarłego kolegę jako zawodnika o ogromnym, niewykorzystanym do końca potencjale. Według niego Miętus dysponował niezwykłym talentem. Przy odrobinie szczęścia pozwoliłby mu on regularnie gościć w czołowej dziesiątce zawodów Pucharu Świata.
Władze federacji oficjalnie potwierdziły informację o przedwczesnym odejściu szkoleniowca w lipcu 2026 roku. Przedstawiciele związku pożegnali bliskiego współpracownika w specjalnym komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych, składając wyrazy współczucia bliskim. Wiadomość ta głęboko wstrząsnęła całym środowiskiem sportowym w kraju.
Z wielką przykrością odebraliśmy informację o śmierci Grzegorza Miętusa, który był trenerem bazowym w kadrze juniorów. Były skoczek narciarski z Dzianisza miał 33 lata. To bardzo smutny dzień dla polskich skoków narciarskich
Magda Mietus | instagram
Apel żony o uszanowanie prywatności po śmierci męża
Bliscy nie ujawnili opinii publicznej okoliczności ani przyczyn śmierci szkoleniowca. W tego typu bolesnych sytuacjach spokój pogrążonej w żałobie rodziny powinien stanowić absolutny priorytet. Brak oficjalnego komunikatu sprawił jednak, że w przestrzeni internetowej bardzo szybko zaczęły krążyć zupełnie niepotwierdzone teorie i krzywdzące domysły.
Ten narastający szum dezinformacyjny skłonił najbliższych do zdecydowanej reakcji. Magdalena Prochot-Miętus bezpośrednio poprosiła o zaprzestanie tworzenia plotek na temat przyczyny tragicznego odejścia. Zwróciła przy tym uwagę na ogromny dramat, z jakim musi się obecnie mierzyć cała jej rodzina.
Zwracam się do wszystkich mediów o uszanowanie prywatności mojej i moich synów. Proszę również o nierozpowszechnianie nieprawdziwych informacji związanych ze śmiercią mojego Męża
canva.com
Rodzina i Maciej Kot żegnają zmarłego trenera
Tragiczna strata dotknęła w sposób szczególny domowników zmarłego 33-latka. Zmarły zawodnik był dla nich przede wszystkim oparciem w codziennym życiu, mężem i wspaniałym ojcem. Szwagierka trenera, Karolina, zamieściła 5 lipca 2026 roku niezwykle poruszający wpis pożegnalny. W zaledwie jednym zdaniu oddała to, jakim człowiekiem był w domowym zaciszu.
Byłeś wspaniałym mężem mojej siostry i najcudowniejszym tatą dla swoich chłopców
Środowisko sportowe, zawodnicy i współpracownicy również nie kryją swojego bólu. Odejście młodego szkoleniowca to ogromny cios dla wszystkich, z którymi przemierzał europejskie obiekty narciarskie. Zmarłego kolegę ze skoczni postanowił publicznie wspomnieć Maciej Kot. Doświadczony polski zawodnik udostępnił w sieci fotografię ze zmarłym z czasów występów w Wagraf Team. Swój gest opatrzył krótkim, lecz wymownym słowem pożegnania, pisząc po prostu: "Spoczywaj w pokoju…".