Koniec ze zdjęciami najmłodszych w sieci. Rodzice stracą głos w ważnej sprawie

Koniec ze zdjęciami najmłodszych w sieci. Rodzice stracą głos w ważnej sprawie

Koniec ze zdjęciami najmłodszych w sieci. Rodzice stracą głos w ważnej sprawie

Canva

W lipcu 2026 roku do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy, który zakłada wprowadzenie zakazu udostępniania wizerunku dzieci do lat 3 przez placówki opiekuńcze. Państwo chce ukrócić samowolkę. Zakaz ma objąć nie tylko media społecznościowe i strony internetowe, ale także materiały reklamowe oraz ulotki wydawane przez placówki. Nowe przepisy wprost odbierają decyzyjność rodzicom.

Reklama
  • Nowe przepisy zaczną obowiązywać żłobki od 1 września 2027 roku. Z kolei punkty opieki dziennej zostaną nimi objęte od stycznia kolejnego roku
  • Zdjęcia dzieci będą mogły trafiać wyłącznie do rodziców z danej grupy. Materiały będą przesyłane za pośrednictwem zamkniętego i bezpiecznego obiegu
  • Projekt nowelizacji nie obejmuje przedszkoli oraz szkół podstawowych
  • Ograniczenia mają chronić najmłodszych przed wykorzystaniem przez sztuczną inteligencję, utratą tożsamości oraz poważnymi zagrożeniami w internecie

Kogo dotyczy zakaz publikacji zdjęć i od kiedy wejdzie w życie

Projekt nowelizacji, którym obecnie zajmuje się Sejm, zakłada wprowadzenie całkowitego zakazu publicznego udostępniania wizerunku podopiecznych. Restrykcje obejmą żłobki, kluby dziecięce, punkty opieki dziennej oraz dziennych opiekunów. Zgoda rodziców, która dotąd ułatwiała promocję, straci znaczenie prawne.

Jeśli dokument zostanie ostatecznie uchwalony, nowe ograniczenia wejdą w życie 1 września 2027 roku dla żłobków, klubów dziecięcych i dziennych opiekunów. Z kolei od stycznia kolejnego roku przepisy obejmą również punkty opieki dziennej.

Twórcy nowych regulacji nie ukrywają, że priorytetem jest ukrócenie swobodnego dysponowania twarzami maluchów. W uzasadnieniu projektu czytamy wprost:

Celem projektowanych przepisów jest zapewnienie skuteczniejszej ochrony prywatności, bezpieczeństwa oraz dobra dzieci objętych opieką w instytucjach opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 poprzez wprowadzenie zakazu publikowania ich wizerunku przez osoby prowadzące te instytucje, niezależnie od zgody wyrażonej przez rodziców lub opiekunów prawnych

Karol Mężyk ze szkoły w Podegrodziu - 100% frekwencji facebook.com/supodegrodzie

CZYTAJ TAKŻE: Przez 8 lat szkoły nie opuścił ani jednej lekcji! Nauczyciele przecierają oczy z niedowierzania: "To pierwszy taki przypadek"

Wyjątki od zakazu i bezpieczny obieg zdjęć

Ustawa przewiduje jednak pewne ustępstwa, aby całkowicie nie odcinać zaniepokojonych matek i ojców od codziennych pamiątek z życia placówki. Projekt zakłada dwa konkretne wyjątki od rygorystycznego zakazu. Placówka opublikuje wizerunek malucha tylko wtedy, gdy dziecko stanowi jedynie szczegół szerszego kadru – na przykład podczas publicznego zgromadzenia, imprezy masowej czy po prostu na tle krajobrazu.

Drugi wyjątek to ostateczny koniec z traktowaniem podopiecznych jak darmowych słupów ogłoszeniowych w internecie. Zdjęcia będą mogły być przekazywane, ale w zamkniętym, w pełni bezpiecznym obiegu, do którego dostęp zyskają wyłącznie rodzice dzieci z danej grupy.

Po wejściu w życie obostrzeń żłobki zmuszone zostaną do kreatywności. W celach czysto promocyjnych będą mogły publikować w sieci jedynie fotografie wolnej przestrzeni, zabawek czy materiałów edukacyjnych. Dopuszczalne będą też ujęcia uniemożliwiające identyfikację dziecka.

sylwia bomba z córką tosią instagram.com/sylwiabomba

CZYTAJ TAKŻE: Sylwia Bomba płaci 7-letniej córce za rolki! Wyliczyła wszystkie źródła jej dochodu. Internauci: "Szok!"

Sharenting, sztuczna inteligencja i wielka luka prawna

Ograniczenia sharentingu, czyli masowego chwalenia się prywatnością pociech przez ich pełnoletnich opiekunów, mają przeciwdziałać ewidentnemu przedmiotowemu traktowaniu dzieci. Chodzi o ochronę najsłabszych przed realnymi zagrożeniami, takimi jak wykorzystanie seksualne, przemoc i zaburzenia psychiczne, w tym stany lękowe oraz depresyjne. Publikowanie twarzy dziecka bez jego świadomej zgody mocno narusza prawo do budowania własnej tożsamości i prowadzi do bolesnej utraty kontroli nad osobistą historią w przyszłości.

Algorytmy korporacji takich jak Meta beznamiętnie analizują jedynie status prawny dorosłego właściciela konta społecznościowego. Masowe rzucanie zdjęć na profilach publicznych to ogromna luka systemowa. W efekcie pozwala to na ciche wykorzystywanie wizerunków bezbronnych dzieci jako czystego surowca do darmowego trenowania sztucznej inteligencji.

Mimo tych wszystkich apeli o ostrożność, nowelizacja obnaża gigantyczny paradoks – nowe zasady nie obejmują przedszkoli ani szkół podstawowych. Warto zauważyć, że dzieci około 4.–5. roku życia zaczynają już rozumieć pojęcie zgody, co pozwala na włączanie ich w decyzje o publikacji wizerunku — to jeden z powodów, dla których sytuacja w starszych grupach wiekowych jest oceniana inaczej. Aleksandra Rodzewicz skierowała petycję do Ministerstwa Edukacji Narodowej, wzywając do rozszerzenia zakazu o przedszkola i szkoły podstawowe, co stanowi bezpośrednią próbę załatania opisywanej w tekście luki.

To właśnie tam rodzice wciąż toczą regularne batalie o prywatność. Patryk Bryliński w rozmowie ze Strefą Edukacji dosadnie podsumował takie metody placówek oświatowych:

Uważam to za skandaliczne, jeżeli ktoś nie ma pieniędzy, żeby sobie zrobić reklamę, to niech jej nie robi. Przede wszystkim każde przedszkole powinno na początku zapytać. Tak było w przedszkolu mojej córki, od razu złożyliśmy podpis, nie, dziękujemy. Wykorzystywanie wizerunków dzieci jest to po prostu darmowa reklama przedszkola, czy innej placówki oświatowej, i absolutnie się na to nie zgadzam

Sylwia Bomba zafundowała 7,5-letniej córce princess manicure. Wszystko się nagrało
Źródło: instagram.com/sylwiabomba
Reklama
Reklama