15-letni Adam z Zadroża nie żyje. Chłopiec zmarł pod opieką lekarzy w krakowskiej placówce po kilku dniach dramatycznej walki o życie; trafił tam w stanie krytycznym zaraz po potrąceniu przez uciekającego kierowcę. Nastolatka wracającego z korepetycji odnalazł na poboczu drogi jego własny ojciec, który ruszył na poszukiwania, gdy syn nie wrócił o czasie. Śmierć młodego mieszkańca Małopolski potwierdzili oficjalnie śledczy z krakowskiej prokuratury.
- 15-letni Adam z Zadroża zmarł 1 września pod opieką krakowskich lekarzy w wyniku odniesionych obrażeń
- Konrad K. potrącił nastolatka i uciekł. Samochód próbował ukryć na posesji babci
- Do tragedii doszło na nieoświetlonej ulicy Kościelnej, która jest pozbawiona pobocza dla idących
- Podejrzany 26-latek usłyszał prokuratorskie zarzuty i potwierdził wersję śledczych
Jak doszło do tragicznego wypadku w Zadrożu
Adam w ten feralny piątkowy wieczór, 28 sierpnia, miał tylko wrócić do domu z korepetycji. Chłopiec przykładał się do nauki i brał udział w dodatkowych zajęciach z matematyki, które odbywały się w pobliskich Zielonkach. Gdy lekcja dobiegła końca, wsiadł w busa, by dotrzeć do rodzinnej miejscowości. Do pokonania pozostał mu już tylko krótki odcinek drogi pieszo z przystanku.
Nastolatek szedł ulicą Kościelną w Zadrożu. Jest to asfaltowa droga łącząca dwie większe trasy przelotowe. Trasa nie posiada chodnika ani oświetlenia ulicznego, co po zmroku czyni ją śmiertelną pułapką dla pieszych. Pozbawiony jakiejkolwiek latarni odcinek tonie wtedy w ciemnościach.
Tuż po ósmej wieczorem w idącego poboczem 15-latka uderzył samochód. Kierujący pojazdem Konrad K. ani na chwilę się nie zatrzymał. Po wypadku, zamiast sprawdzić, co stało się z poszkodowanym, natychmiast odjechał, pozostawiając rannego chłopca bez jakiejkolwiek pomocy.
zdjęcie ilustracyjne - Pixabay
Dramatyczne poszukiwania i odkrycie ojca na poboczu drogi
Kiedy Adam nie wrócił do domu o zwykłej porze, jego rodzina zaczęła bardzo się niepokoić. Telefon chłopca nie odpowiadał, a minuty ciągnęły się w nieskończoność. Milcząca droga za oknem nie dawała żadnej odpowiedzi.
Zaniepokojony ojciec nastolatka postanowił go odszukać i wyruszył w stronę trasy, którą syn codziennie pokonywał po powrocie z zajęć. W ciemności wykrzykiwał imię swojego dziecka, nasłuchując jakiegokolwiek odzewu. Wokół panowała jednak tylko głucha cisza nocnej ulicy.
Po chwili mężczyzna dokonał makabrycznego odkrycia. Na poboczu ulicy Kościelnej odnalazł leżącego, ciężko rannego i nieprzytomnego syna. Przerażony ojciec natychmiast wezwał służby ratunkowe. Zespół ratownictwa ze względu na krytyczny stan przetransportował nastolatka śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Krakowie.
Lekarze przez kilka kolejnych dni toczyli heroiczną walkę o uratowanie życia młodego mieszkańca Zadroża. Niestety, we wtorek 1 września nadeszła najgorsza z możliwych wiadomości. Obrażenia, jakich doznał potrącony nastolatek, okazały się śmiertelne. Adam zmarł w szpitalu. Śmierć dziecka poruszyła opinię publiczną.
Pixabay
Zarzuty prokuratorskie dla 26-letniego Konrada K.
Policjanci natychmiast po wypadku, którego sprawcą okazał się Konrad K., rozpoczęli intensywne poszukiwania. Funkcjonariusze szybko ustalili tożsamość kierowcy i zatrzymali 26-letniego mężczyznę. Sprawca próbował wcześniej uniknąć odpowiedzialności, ukrywając uszkodzony w wyniku uderzenia samochód na posesji należącej do swojej babci.
W poniedziałek 31 sierpnia policjanci doprowadzili Konrada K. do prokuratury w Olkuszu na przesłuchanie. Mężczyzna usłyszał zarzuty spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem w postaci ciężkich obrażeń ciała zagrażających życiu oraz ucieczki z miejsca zdarzenia i nieudzielenia pomocy poszkodowanemu. 26-latek potwierdził wersję śledczych, choć podczas przesłuchania twierdził, że nie zauważył pieszego, a później wrócił na miejsce wypadku i wezwał służby.