Joanna Jabłczyńska znalazła się w samym centrum medialnej burzy po tym, jak ujawniono kulisy obsady sequela kinowego hitu „Nigdy w życiu!”. Dorota Szelągowska publicznie zaatakowała gwiazdę, zarzucając jej kłamstwo i niszczenie autorki powieści. W odpowiedzi aktorka i prawniczka w jednym zdecydowała się na radykalny krok i ujawniła w sieci prywatną korespondencję z Katarzyną Grocholą.
- Dorota Szelągowska zarzuciła Joannie Jabłczyńskiej kłamstwo. Według niej aktorka szkodzi autorce literackiego pierwowzoru „Nigdy w życiu!”
- W odpowiedzi aktorka pokazała prywatną rozmowę z Katarzyną Grocholą, by przedstawić własną wersję wydarzeń
- Aktorka ujawniła, że po publikacji nagrania Dorota Szelągowska ją zablokowała, a profil zalała fala hejtu ze strony trolli
- W nowej części filmu postać dorosłej Tosi ma zagrać Agnieszka Żulewska
Dorota Szelągowska oskarża Joannę Jabłczyńską o kłamstwo
Projektantka wnętrz, zamiast burzyć ściany w starych kamienicach, tym razem postanowiła zburzyć spokój dawnej filmowej córki swojej mamy. We wtorek wieczorem Szelągowska nie gryzła się w język i otwarcie uderzyła w aktorkę, złośliwie wypominając jej łączenie gry przed kamerą z karierą prawniczą.
Projektantka zarzuciła gwieździe kłamstwo i uderzanie w dobre imię autorki. Chodzi oczywiście o Katarzynę Grocholę, która stworzyła literacką postać Tosi. To właśnie ta rola stała się trampoliną do wielkiej rozpoznawalności Joanny Jabłczyńskiej. Sprawa wywołała ogromne poruszenie, a fani zaczęli dopytywać o powody tak ostrej wymiany zdań.
W całą sprawę rykoszetem została wciągnięta także Danuta Stenka, która według relacji Jabłczyńskiej była wyraźnie zaskoczona jej nieobecnością na planie i nie szczędziła przy tym inwektyw. Nastroje na planie nowej produkcji zdają się więc dalekie od sielanki, którą zwykło się malować w kolorowej prasie przy okazji kolejnych "radosnych powrotów" kinowych legend.
Fot. Marcin Gadomski/AKPA
Prywatna korespondencja z Katarzyną Grocholą trafiła do sieci
Joanna Jabłczyńska, która na co dzień z chłodną głową porusza się w gąszczu paragrafów jako radca prawny, tym razem chyba poczuła, że w starciu z "architektonicznym" temperamentem Szelągowskiej same kodeksy nie wystarczą. Zamiast wysłać oficjalne pismo, wyciągnęła najcięższe działo współczesnych celebrytów: zrzuty ekranu z prywatnego telefonu.
W środę rano gwiazda opublikowała w mediach społecznościowych zapis rozmowy z samą Katarzyną Grocholą. Ujawnienie korespondencji miało jednoznacznie dowieść jej prawdomówności i uciąć wszelkie zarzuty o fałsz. Desperacki krok? Być może. Ale trzeba przyznać, że w erze, gdy każdy screenshot warty jest tysiąc słów, trudno o mocniejszy argument w internetowym sporze.
Zainteresowana wyznała, że po wystąpieniu córki autorki padła ofiarą zorganizowanej akcji ze strony armii trolli PR-owych. Całą sytuację mocno skomplikował fakt, że Dorota Szelągowska, w geście instagramowej dyplomacji, po prostu zablokowała Jabłczyńską na swoim profilu, co - trzeba przyznać - jest dość skutecznym sposobem na ucięcie niewygodnej dyskusji pod własnym postem. Aktorka nie mogła więc ani zapoznać się z opublikowanym materiałem wideo, ani zamieścić pod nim merytorycznego komentarza.
facebook.com/jablczynskajoanna
Kulisy obsady roli dorosłej Tosi w sequelu Nigdy w życiu
Joanna Jabłczyńska w swoim obszernym wpisie opisała również rzeczywiste kulisy rozmów z twórcami nowej odsłony filmu. Gwiazda otrzymała telefon bezpośrednio od reżyserki castingu. Usłyszała wtedy wprost, że sponsorzy produkcji wybrali już inną kandydatkę do roli dorosłej Tosi.
Aktorka, która o swój udział w kontynuacji hitu walczyła do samego końca, wyjaśniła, że próbowała współpracować z produkcją. Prosiła o ustalenie wspólnej wersji dla mediów. Marzyła też o tym, aby twórcy sami otwarcie ogłosili zmianę w obsadzie i uzasadnili ten wybór w sposób, który nikogo nie urazi. We wpisie wspomniała także o Agnieszce Żulewskiej.
Według ustaleń portalu Pudelek, potwierdzonych przez osobę prosto z planu, to właśnie Żulewska ma wcielić się w postać dorosłej córki Judyty. A że przy okazji cała afera nabrała rozpędu, jasne jest jedno: o sequelu „Nigdy w życiu!” mówi się dziś głośniej niż przy niejednej premierze. Niezależnie od finału obsadowej batalii, marketingowo ten spór zdaje się pracować na pełnych obrotach.