Barbara Nowacka i podległy jej resort edukacji musieli zmierzyć się z ogromną falą oburzenia rodziców po publikacji szkolnych planów lekcji, w których zajęcia zaczynają się już o 7:10 rano. Choć wielu opiekunów liczyło na natychmiastową interwencję rządu, odpowiedź rzeczniczki ministerstwa Eweliny Gorczycy nie pozostawia złudzeń co do odgórnych zmian w przepisach.
- Obecne regulacje nie zakazują lekcji o 7:10. Ministerstwo nie planuje w tym zakresie żadnych zmian.
- Ministerstwo Edukacji Narodowej nie wprowadzi zakazu tak wczesnego rozpoczynania zajęć.
- Za organizację planu zajęć odpowiadają dyrektorzy szkół w porozumieniu z samorządami.
- Niemal co dwudziesta szkoła w Polsce ma źle skonstruowany plan zajęć według danych Sanepidu.
Plan lekcji w katowickiej szkole podstawowej
Pani Agata Jagodzińska nagłośniła w mediach sprawę szokującego planu zajęć swojej córki w nowym roku szkolnym. Dziewczynka miała rozpoczynać lekcje o godzinie 7:10 przez cztery dni w tygodniu, od wtorku do piątku. Taki rozkład wywołał natychmiastowy sprzeciw matki uczennicy.
Kobieta w rozmowie z dziennikarzami nie ukrywała silnych emocji związanych z koniecznością zrywania dziecka z łóżka w środku nocy. Jak podkreśliła matka uczennicy:
Piekło i masakra
Wielu rodziców, w tym Agata Jagodzińska, przypomina w tym kontekście przedwyborcze obietnice Barbary Nowackiej dotyczące odciążenia uczniów. Aktualne prawo nie zabrania jednak dyrektorom ustalania tak wczesnych godzin rozpoczęcia zajęć. Ostatecznie, po nagłośnieniu sprawy, plan lekcji jej córki został zmieniony. W skali całego kraju problem pozostaje jednak aktualny.
Wiki Commons; canva.com
CZYTAJ TAKŻE: Skandal tuż przed pierwszym dzwonkiem! Prymas Polski grzmi: "To jest system demoralizujący". Nowacka ostro
Stanowisko Ministerstwa Edukacji Narodowej w sprawie godzin zajęć
Resort kierowany przez Barbarę Nowacką zajął oficjalne stanowisko, a rzeczniczka Ewelina Gorczyca ucięła nadzieje rodziców: ministerstwo nie zamierza narzucać szkołom sztywnych godzin rozpoczęcia zajęć. Za organizację rozkładu lekcji odpowiadają bowiem dyrektorzy konkretnych placówek we współpracy z samorządami.
Pytana o to, czy resort planuje odgórną nowelizację przepisów i zakazanie lekcji przed godziną ósmą, Ewelina Gorczyca ucięła wszelkie spekulacje:
Nie, na ten moment nie.
Ministerstwo, ustami swojej rzeczniczki, apeluje o "zdrowy rozsądek" dyrektorów. Trudno jednak o większy test dla rozsądku niż próba wbicia tabliczki mnożenia do głowy jedenastolatka o 7:10, gdy większość dorosłych nie potrafi jeszcze bezbłędnie trafić łyżeczką do kubka z kawą. Gorczyca wyjaśniła dziennikarzom także formalne ograniczenia centralnej administracji.
Jako ministerstwo nie możemy ingerować w tak naprawdę godziny pracy nauczycieli i danej jednostki, danej szkoły.
facebook.com/smartridepl; canva.com
CZYTAJ TAKŻE: 12-latek dostał mandat za "samoróbkę" z trytytek. Jednak po tym, co zrobiła znana firma, internet aż huczy!
Przyczyny zmianowości i wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Sanitarnej
Wczesne godziny lekcyjne wynikają przede wszystkim z poważnych problemów lokalowych. Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz wskazuje na zbyt dużą liczbę oddziałów klasowych w stosunku do dostępnych sal lekcyjnych. Szkoły są zatem zmuszone do pracy na dwie zmiany. To szczególnie dotkliwe w rozwijających się miejscowościach i na przedmieściach wielkich aglomeracji.
Sprawie organizacji nauki bacznie przygląda się Państwowa Inspekcja Sanitarna, która oceniła rozkłady zajęć w 8206 placówkach w roku szkolnym 2025/2026. Urzędnicy dopatrzyli się uchybień w 633 skontrolowanych obiektach, co stanowi 5 proc. przebadanych szkół.
Rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego Marek Waszczewski przypomina o kluczowych zasadach higieny pracy umysłowej dzieci. Instytucja zaleca rozpoczynanie zajęć o stałej porze. Różnica w godzinach startu między poszczególnymi dniami nie powinna przekraczać jednej godziny. Dyrektorzy muszą więc balansować między zaleceniami a twardymi realiami lokalowymi.