Michał Koterski od 12 lat żyje w całkowitej trzeźwości, ale wciąż musi mierzyć się ze złośliwymi komentarzami części internautów. Choć aktor jest dziś człowiekiem sukcesu i wiedzie życie, o jakim zawsze marzył, niektórzy zarzucają mu, że w walce z nałogiem pomogły mu wyłącznie duże pieniądze. Gwiazdor przerwał milczenie i dobitnie wyjaśnił hejterom bolesną prawdę o swojej przeszłości.
- Michał Koterski 12 lat temu był na samym dnie. Mieszkał wtedy w wynajętym lokum i zmagał się z długami
- Aktor wierzy, że to Bóg wybrał go, by przeżył, choć znał wielu wartościowszych ludzi
- Z nałogu według statystyk wychodzi zaledwie jeden na dziesięciu uzależnionych
- Gwiazdor odpiera absurdalne zarzuty internautów, jakoby trzeźwiał wyłącznie dzięki majątkowi
Droga Michała Koterskiego z dna na szczyt
Dzisiejsza pozycja zawodowa i rodzinne szczęście aktora to efekt przejścia przez prawdziwy koszmar, a nie uśmiech losu. Zanim gwiazdor zaczął zbierać oklaski na premierach i cieszyć się spokojem u boku syna, jego codzienność wcale nie przypominała snu o sukcesie. Dwanaście lat wcześniej towarzyszyło mu kompletne osamotnienie, a nazwisko, które dziś otwiera drzwi, wzbudzało w branży wyłącznie popłoch.
Uzależnienie odcisnęło piętno na każdej sferze jego życia. Michał Koterski musiał zmierzyć się z gigantycznymi długami, koniecznością wynajmowania mieszkania i absolutną pustką w portfelu. W tamtym okresie nikt nie myślał o nim w kategoriach sukcesu, a dawni znajomi omijali go szerokim łukiem. Gwiazdor bez owijania w bawełnę przypomniał, w jak opłakanym stanie się wtedy znajdował.
Nikt nie widzi procesu i miejsca, do którego doszedłem przez 12 lat ciężkiej pracy, wyrzeczeń. 12 lat temu nie miałem grosza, mieszkałem w wynajętym mieszkanku, miałem długi, byłem na dnie. Na nazwisko Koterski ludzie s*******i gdzie pieprz rośnie, bo to się wiązało z problemami, na które sam zapracowałem jako osoba uzależniona
- wyznał Michał Koterski.
AKPA
Dlaczego Michał Koterski wciąż mówi o uzależnieniu?
Michał Koterski regularnie spotyka się z pytaniami zniecierpliwionych komentatorów, którzy zastanawiają się, po co stale wraca do tak mrocznych wspomnień. W sieci nie brakuje głosów sugerujących, że powinien raz na zawsze zamknąć ten rozdział i przestać epatować dawnymi traumami. Dla artysty publiczne świadectwo nie jest jednak tanią autopromocją ani powodem do dumy, lecz twardym, moralnym obowiązkiem wobec tych, którzy w tej nierównej walce stracili życie.
Artysta ma pełną świadomość, jak bezlitosne są liczby. Choroba, która zrujnowała jego młodość, zbiera bezwzględne żniwo i daje znikome szanse na ratunek. Ojciec Fryderyka podkreśla też głęboki wymiar duchowy swojego ocalenia, traktując nowe życie jak szczególną misję.
Uzależnienie mnie totalnie zdegradowało. (...) Z tej choroby wychodzi jeden na 10, jak mówił śp. Marek Kotański. Wychodzą z tego tylko mistrzowie świata. Często sobie zadaję pytanie, dlaczego ja? Bo znałem wielu lepszych, bardziej wartościowych, fajniejszych ludzi ode mnie, którym się to należało, natomiast ten u góry mnie wybrał i ja się czuję w obowiązku mówić o tym cały czas: ze względu na pamięć o tych ludziach, którym się nie udało, którym uzależnienie odebrało rodziców, synów, córki, więc będę o tym mówił często
- wytłumaczył poruszony Michał Koterski.
AKPA
Reakcja aktora na zarzuty o trzeźwienie za pieniądze
Michał Koterski doskonale wie, że w polskim internecie nic tak nie kłuje w oczy, jak czyjś sukces - zwłaszcza ten punktowany czerwonym ołówkiem przez kanapowych ekspertów. W sieci pojawiały się głosy sugerujące, że wychodzenie z nałogu przychodzi mu łatwiej ze względu na posiadane pieniądze. Artysta z właściwym sobie dystansem obnaża absurd takich założeń, wskazując, że majątek nie leczy z nałogu, jeśli brakuje determinacji.
Koterski zamiast na jałowych dyskusjach z ludźmi, którzy o trzeźwieniu wiedzą tyle, co o fizyce kwantowej, woli skupiać się na wychowywaniu syna i cieszyć się spełnionymi marzeniami. Nie zamierza też przepraszać za to, że podniósł się z kolan.
Ile ten Koterski będzie mówił jeszcze o uzależnieniu?". Odpowiadam. To nie jest nic przyjemnego mówić o tym, że się kiedyś leżało na klatkach schodowych: nie sprawia mi to wielkiej przyjemności, bo dzisiaj mam życie, o jakim marzyłem. Wolałbym się skupić na czasie z moim synem, na korzystaniu z tego, na co przez 12 lat ciężko pracowałem, co też jest zarzutem, bo często mówią: "Koterski to trzeźwieje, bo ma tyle pieniędzy
- podsumował bez ogródek Michał Koterski.