Włodzimierz Czarzasty podczas sobotniej konwencji Lewicy w Warszawie w ogóle nie gryzł się w język. Pod hasłem "Lewica Dowozi - 1000 dni za nami, 1000 dni przed nami" lider formacji bezpardonowo uderzył w prezydenta Karola Nawrockiego. Marszałek Sejmu stanowczo sprzeciwił się zapowiedziom zmiany konstytucji, ostrzegając przed autorytarnymi zapędami głowy państwa oraz twardo broniąc obecności Polski w strukturach Unii Europejskiej.
- Polityk sprzeciwił się zmianie konstytucji, nazywając Karola Nawrockiego facetem, który chce być królem.
- Lider Lewicy zarzucił prezydentowi blokowanie funduszy na wojsko oraz brak nominacji dla 40 ambasadorów.
- Marszałek Sejmu nazwał krytyków obecności Polski w Unii Europejskiej idiotami.
- Włodzimierz Czarzasty domaga się od prezydenta zaprzysiężenia Macieja Berka do TK.
Włodzimierz Czarzasty o planach zmiany konstytucji
Lider Lewicy Włodzimierz Czarzasty podczas sobotniego wystąpienia w Warszawie nie pozostawił suchej nitki na ustrojowych planach Pałacu Prezydenckiego. Karol Nawrocki powołał w maju Radę Nowej Konstytucji, która ma wypracować projekt nowej ustawy zasadniczej do 2030 roku. Czarzasty uznał te zakusy za całkowicie nie do przyjęcia, stając murem za dotychczasowym porządkiem prawnym. Na sali zawrzało, gdy padły bezkompromisowe słowa pod adresem prezydenta.
Polityk w emocjonalnym tonie odrzucił jakąkolwiek możliwość negocjacji w tej sprawie. Przypomniał rodowód obecnej ustawy zasadniczej, wyraźnie kpiąc z ambicji Nawrockiego, który najwyraźniej zapragnął skupić w swoich rękach pełnię władzy. Włodzimierz Czarzasty grzmiał ze sceny:
Konstytucja dana przez naród i Aleksandra Kwaśniewskiego nikomu nie przeszkadzała i nagle facetowi, który chce być królem, marszałkiem i premierem zaczęła przeszkadzać. Nie ma zgody Lewicy na to. Nie będziemy negocjowali w tej sprawie z terrorystami. Nikt nas do tego nie przymusi. Nie będziemy zmieniali dobrej konstytucji, dlatego że jednemu facetowi ona się nie podoba
Lider Lewicy zadeklarował również, że formacja pod jego przewodnictwem nigdy nie zgodzi się na opuszczenie ani wyprowadzenie Polski z Unii Europejskiej. Odnosząc się do polityków kwestionujących cywilizacyjny rozwój kraju i unijne wsparcie, Włodzimierz Czarzasty oświadczył bez ogródek:
Jeżeli ktoś tego nie widzi, nie widzi infrastruktury, nie widzi tego kraju, to jest albo z PiS-u, albo z Konfederacji, albo od Nawrockiego, albo jest idiotą
sejm.gov.pl
Spór o nominacje ambasadorskie i bezpieczeństwo kraju
Marszałek Sejmu skrytykował także bieżące decyzje prezydenta w sferze dyplomacji i obronności. Marszałek uznał za skandal wstrzymywanie kluczowych nominacji dyplomatycznych w okresie międzynarodowej destabilizacji. Polska wciąż nie ma stałego ambasadora w Kijowie. Wakaty dotyczą też 40 innych placówek - najwyraźniej w Pałacu Prezydenckim uznano, że w dobie globalnej destabilizacji najlepszą strategią dyplomatyczną jest gra w "pomidor". Czarzasty wytknął Nawrockiemu zrywanie relacji z ukraińskim przywódcą z powodu jednej niefortunnej wypowiedzi, co w realiach toczącej się wojny uderza w interesy Polski.
Lider Lewicy przypomniał również o kwestii funduszy z programu SAFE. Zarzucił Karolowi Nawrockiemu blokowanie pieniędzy przeznaczonych bezpośrednio na dozbrojenie polskiej armii. Czarzasty zadeklarował ponadto, że oczekuje od prezydenta niezwłocznego odebrania ślubowania od Macieja Berka, którego Sejm wybrał na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Niezależnie od tego szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec skierował do kancelarii prezydenta pismo, w którym odmówił udostępnienia dokumentów dotyczących procedowania tej kandydatury, uznając żądanie za bezprawne.
Już kilka dni wcześniej, we wtorek 15 września w Radiu Zet, szef formacji nie krył irytacji opieszałością głowy państwa w sprawach bezpieczeństwa. Domagając się zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Włodzimierz Czarzasty podsumował postawę prezydenta krótkim apelem:
Żądam od prezydenta rozumu
instagram.com/marta_nawrocka_
Kulisy konwencji Lewicy i brutalizacja języka
Polityk musiał w ostatnich dniach mierzyć się także z bezprecedensowym poziomem ataków ze strony obozu prezydenckiego. W czwartek rano w programie "Poranny ring" dziennika Super Express rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz nazwał go "marszałkiem WC". Prowadzący natychmiast upomniał urzędnika za tę osobliwą próbę dowcipu, która poziomem humoru przypominała raczej szkolną przerwę niż dyplomatyczne salony, w których ponoć bywa rzecznik.
Sobotnia konwencja udowodniła jednak, że Włodzimierz Czarzasty nie zamierza dawać się spychać do narożnika. Lewica wysyła jasny komunikat: w kwestiach konstytucji, bezpieczeństwa militarnego i obecności w strukturach europejskich nie będzie żadnych ustępstw wobec prezydenta.