Tomasz Schuchardt i Sandra Drzymalska zmierzyli się z legendą polskiej literatury, a efekty ich pracy rozgrzewają polski internet do czerwoności. W środę, 16 września 2026 roku, na platformie Netflix zadebiutowała serialowa wersja "Lalki", która z grzeczną lekturą szkolną ma wspólne jedynie nazwiska bohaterów. Produkcja Pawła Maślony to mroczna i momentami brutalna wizja, która sprawiła, że fani podzielili się na dwa wrogie obozy, a w sieci rozpętała się prawdziwa burza.
- Sześcioodcinkowy serial „Lalka” zadebiutował na Netfliksie w środę, 16 września 2026 roku. Premiera odbyła się o godzinie 9.00
- Twórcy zdecydowali się na odważny krok i wpisali do fabuły spotkanie Izabeli Łęckiej z Elizą Orzeszkową. To wątek, którego na próżno szukać w oryginale Prusa
- Recenzenci z „The New York Times” wskazują, że polska produkcja bije na głowę „Bridgertonów” pod względem mrocznego klimatu
- Na portalu Filmweb produkcja uzyskała ocenę 4,5 od użytkowników, a krytycy przyznali jej notę 6,2
Paweł Maślona reżyseruje hit streamingowego giganta. Tomasz Schuchardt i Sandra Drzymalska w rolach głównych
Tomasz Schuchardt, aktor znany z ról dramatycznych, jako Stanisław Wokulski oraz Sandra Drzymalska w roli panny Izabeli tworzą duet, o którym dyskutuje dziś cały polski internet. Widzowie z zapartym tchem sprawdzają, jak reżyser Paweł Maślona podszedł do pomnikowej lektury szkolnej, która dla wielu była traumą z czasów liceum. Scenariusz serialu wyszedł natomiast spod pióra Pawła Maślony, Pawła Demirskiego oraz Jagody Dutkiewicz. To trójgłos, który bierze Prusa w nawias i pisze własną opowieść.
Kiedy na uroczystym pokazie Joanna Jabłczyńska zachwyciła na czerwonym dywanie podczas premiery nowej odsłony "Lalki" przygotowanej przez amerykański serwis, nikt jeszcze nie podejrzewał, jakie sceny trafią na ekrany domowych telewizorów.
Sama Sandra Drzymalska jest jednym z głośniejszych nazwisk polskiego kina (stan na wrzesień 2026), a jej rola w serialu, który zadebiutował 16 września 2026 roku, wywołuje w sieci poruszenie. Gdyby Wokulski żył dzisiaj, zapewne polubiłby sklepowe profile arystokracji w mediach społecznościowych. U Maślony zamożny kupiec zderza się z bezwzględnym salonem, a twórcy nie biorą jeńców.
materiały prasowe
Szokujące zmiany w fabule: cesarskie cięcie na balu i Eliza Orzeszkowa
Scenarzyści postanowili wywrócić szkolne przyzwyczajenia do góry nogami. Pierwszy odcinek produkcji zawiera scenę snu Wokulskiego z udziałem Izabeli Łęckiej. Prawdziwe trzęsienie ziemi przynosi jednak finał pilotażowego epizodu. Podczas wystawnego balu dochodzi do próby s.b.jczej oraz domowego cesarskiego cięcia. Na taki obrót spraw żaden podręcznik do języka polskiego nie mógł przygotować maturzystów.
To jednak nie koniec rewolucji obyczajowej i... literackiej. W serialu dodano zupełnie nową, nieobecną w powieści scenę. Izabela Łęcka składa wizytę samej Elizie Orzeszkowej. Arystokratka chce publikować własne teksty w piśmie emancypantek.
Postać grana przez Drzymalską deklaruje swoje motywacje bez ogródek:
Przyświecają mi idee emancypacyjne
Widzowie śledzą też nową intrygę kryminalną wokół pożaru maszyn Łęckiego oraz śledztwo rosyjskiej policji. To wątki, których próżno szukać w powieści, a które podbijają mroczny ton produkcji. Nic dziwnego, że w sieci natychmiast zawrzało.
materiały prasowe
Krytycy i widzowie podzieleni: Tomasz Raczek zachwycony, na Filmwebie wrze
Dziennikarze z Nowego Jorku zauważyli, że produkcja przedstawia znacznie mroczniejszą i bardziej skomplikowaną historię miłosną niż te znane z serialu "Bridgertonowie" czy brytyjskich melodramatów. O odważnych decyzjach twórców napisała wprost Jillian Rayfield na łamach wspomnianego tytułu:
To mroczniejsza i bardziej pokręcona historia miłosna niż te, które dostajecie w kolejnych sezonach "Bridgertonów". (…) Niezależnie od uwspółcześnienia historii prawdziwe pytanie brzmi: jak część polskiej publiczności i inni miłośnicy powieści zareagują na bardziej szalone zmiany fabularne? Ostatni odcinek zawiera zwroty akcji, które mogą zszokować nawet casualowego czytelnika "Lalki".
Recenzenci w kraju nie szczędzą mocnych słów. Tomasz Raczek zachwycił się scenariuszem nowej "Lalki". Krytyk stwierdził nawet, że autor wykazał się talentem na tyle wielkim, iż zmartwychwstały Bolesław Prus zaprosiłby go na kawę, by porozmawiać jak równy z równym. Z kolei Łukasz Adamski z Interii określił serial mianem odważnej, bezczelnej i transgresywnej wariacji opartej na Prusie, w której umiejętnie połączono różne style.
Zupełnie innego zdania jest zaś pedogożka Dorota Zawadzka. Zawadzka skrytykowała produkcję w mediach społecznościowych po obejrzeniu pierwszego odcinka, stwierdzając, że wszystkiego jest w niej za dużo oraz że nie wierzy bohaterom.
Tymczasem zwykli widzowie podchodzą do nowości ze sporą rezerwą. Na portalu Filmweb produkcja uzyskała ocenę 4,5 od użytkowników. Krytycy byli nieco bardziej łaskawi, przyznając jej notę 6,2. Wygląda na to, że po seansie na kanapie niejednemu odbiorcy szczęka po prostu opadła ze zdumienia. Emocje wokół produkcji prędko nie opadną.