Małgorzata „Margareta” Jurczak stała się sensacją nowego programu TTV „Kochaj albo wróć”. 58-letnia pielęgniarka z Łodzi wywołała lawinę komentarzy, gdy ogłosiła, że planuje ślub z młodszym o 32 lata Mohamedem z Tunezji. Kobieta po rozwodzie i matka dwóch dorosłych córek postawiła wszystko na jedną kartę, a jej egzotyczna relacja z 26-latkiem błyskawicznie podzieliła widzów w całym kraju.
- Małgorzata Jurczak poznała Mohameda Brikiego podczas wakacji w Tunezji
- Para porozumiewa się „językiem margaretańskim” – mieszanką polskiego, arabskiego i angielskiego
- Jeden post reklamowy na profilu bohaterki może kosztować od 2 do 3,5 tys. zł – szacuje ekspert Filip Mecner
- Krzysztof Skiba dosadnie ocenił sposób komunikacji pary
Kim jest Małgorzata Jurczak i jak poznała Mohameda Brikiego
Małgorzata Jurczak na co dzień pracuje jako pielęgniarka. Udział w reality show stacji TTV przyniósł jej ogólnopolski rozgłos. Podczas wakacji w Tunezji łodzianka poznała pracownika hotelu, 26-letniego Mohameda Brikiego. Mężczyzna jest od niej młodszy o 32 lata. Między dwojgiem ludzi z zupełnie innych światów od razu zaiskrzyło. Zakochana łodzianka postanowiła pójść za głosem serca i zapowiedziała, że tunezyjski wybranek wkrótce zostanie jej mężem.
Związek budzi emocje także ze względu na intymne wyznania bohaterki. Wcześniej Margareta wprawiła fanów w osłupienie słowami o alkowie, deklarując przed kamerami, że była pierwszą kobietą w życiu 26-latka. W programie „Dzień Dobry TVN” odniosła się też do głosów złośliwców twierdzących, że Mohamed poluje jedynie na europejskie dokumenty. Bez wahania przyznała, że jeśli tylko się uda, chętnie da narzeczonemu przepustkę do lepszego świata. Wizyta w jego rodzinnym domu również nie ostudziła jej zapału. Budynek jest bardzo ubogi. Obok odnowionych pomieszczeń straszą obdrapane ściany, jednak kobiecie nie przeszkadzałaby nawet dziura w podłodze. Najwyraźniej dla Margarety dziura w podłodze to tylko drobna niedogodność na drodze do wielkiego szczęścia, zwłaszcza gdy u boku pręży się dwudziestoparoletni narzeczony. Kobieta zapewniała, że w domu panuje wielka miłość.
instagram.com/margaretka38
Krzysztof Skiba nie zostawia na parze suchej nitki
Najwięcej żartów i złośliwości w sieci wywołuje jednak sposób, w jaki narzeczeni próbują dojść do porozumienia. Para posługuje się przedziwnym kodem, który internauci ochrzcili mianem „języka margaretańskiego”. To specyficzna mieszanka pojedynczych słówek z języka polskiego, angielskich wstawek, arabskich monosylab i francuskich zapożyczeń. Choć zakochani twierdzą, że rozumieją się bez słów, wielu obserwatorów przeciera oczy ze zdumienia na widok tej lingwistycznej ekwilibrystyki.
Do grona krytyków dołączył muzyk Krzysztof Skiba. Artysta opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym ostro podsumował format stacji TTV i zakochanych. Stwierdził, że ich wypowiedzi to język „analfabetów” oparty na prostych komunikatach jak od niemowlaka. Dodał przy tym, że większy zasób słów od uczestników show posiadają trzyletnie dziecko oraz pies.
instagram.com/margaretka38
Ile zarabia Margareta na Instagramie?
Podczas gdy w sieci wylewa się fala krytyki, Małgorzata Jurczak zdaje się tym nie przejmować. Bohaterka show błyskawicznie wykorzystuje swoje medialne pięć minut. Na Instagramie, gdzie niedawno Margareta pochwaliła się spektakularną zmianą fryzury, zaczęły pojawiać się pierwsze płatne materiały. Kobieta nawiązała już współprace z marką odzieży sportowej, salonem fryzjerskim oraz sklepem z odzieżą damską.
O finansowy wymiar tej niespodziewanej popularności zapytany został ekspert od marketingu i wizerunku. W rozmowie z dziennikiem „Fakt” Filip Mecner wziął pod lupę profile łodzianki i ocenił jej rynkową stawkę.
Jeśli miałbym mierzyć jej wartość reklamową, to jest ona niższa niż w przypadku Bianki Chajzer, mniej więcej o połowę. Biorąc pod uwagę zasięgi i zainteresowanie wokół jej osoby, wyceniałbym pojedynczy post reklamowy na mniej więcej od 2 do 3,5 tys. zł
Co ciekawe, ekspert zaznaczył również, że wizerunek łódzkiej pielęgniarki jest mniej ryzykowny i generuje mniej zagrożeń niż w przypadku Bianki Chajzer. Biorąc pod uwagę tempo, w jakim łódzka pielęgniarka monetyzuje swoją popularność, złośliwe komentarze internautów są prawdopodobnie ostatnią rzeczą, o którą martwi się przed snem.