Taco Hemingway, Iga Lis i "Bałtyk" w kinach — raper publicznie przyznał: „Nigdy nie byłem tak dumny”. To nie gest na fali chwili, ale efekt konsekwentnej współpracy artystycznej i reżyserskiej drogi Igi — od „Gelato” i „SNUJ SIĘ” po „SELF-MADE?”.
Taco Hemingway wspiera Igę Lis. „Nigdy nie byłem tak dumny” — skąd te słowa
Pod postem Igi Lis o premierze filmu "Bałtyk" w kinach wydarzyło się coś prostego, a znaczącego. W komentarzach odezwał się jej partner i wieloletni współpracownik — Taco Hemingway. Cztery słowa, które zrobiły dzień premiery, wybrzmiały konkretnie i bez ozdobników.
Nigdy nie byłem tak dumny.
Sama reżyserka ogłosiła wejście filmu do kin z energią godną debiutu, ale i świadomością wykonanej pracy.
„Bałtyk” od dziś w kinach!!! Płyń szeroko, Bałtyczku nasz drogi.
Za tymi emocjami stoi realny wysiłek i lata budowania języka obrazu. Co sprawiło, że zwykle powściągliwy raper napisał to publicznie?
instagram.com/iga_lis
„Bałtyk” wchodzi do kin. Co pokazuje debiut Igi Lis
„Bałtyk” to portret pani Mieci, legendarnej właścicielki nadmorskiej wędzarni ryb w Łebie. Kamera przygląda się codzienności, relacjom i temu, jak znikają lokalne tradycje w zderzeniu z komercją. Bohaterka prowadzi nas przez miejsce, które jest jednocześnie pracą, pamięcią i małą wspólnotą.
To opowieść o ostatnich bastionach autentyczności w miejscach pochłoniętych przez turystykę. O przestrzeniach, które powoli znikają, tak jak ludzie, którzy je tworzyli
Film zebrał konkretne laury: Jantara za Najlepsze Zdjęcia na Młodzi i Film oraz Nagrodę Publiczności na Sopot Film Festival. Widzowie dostają dojrzałą produkcję filmową, w której reżyseria stawia na uwagę i empatię wobec bohaterów. To kino skupione, ale komunikatywne.
Wkrótce pokaz w Burakinie w Cukrowni Żnin na Festiwalu Filmowym Przeźrocza. To idealny kontekst dla tytułu, który łączy dokumentalną obserwację z mocnym obrazem. Żnin dołącza do miejsc, gdzie Bałtyk film spotyka się z publicznością.
Fani i branża reagują. Zachwyt, ciekawość i dyskusja
„Bałtyk” zbiera pochwały za empatię i uważność oraz sposób, w jaki podaje tematy społeczne przez pryzmat konkretnego człowieka i miejsca. Nie ma tu dydaktyki, jest spotkanie i słuch. To też powód, dla którego o filmie rozmawia się poza środowiskiem stricte filmowym.
W sieci obok entuzjazmu pojawia się przewidywalny wątek „nepo baby”. Kontrfakty? Nagrody, festiwale, rosnące portfolio i konsekwencja pracy. A dla fanów polskiego rapu współpraca z Taco to dodatkowy magnes na seanse — łączy światy i poszerza widownię.